fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] W. Waszczykowski: Mamy do czynienia z ambiwalentną postawą świata wobec konfliktu na linii Rosja-Ukraina

Wydaje się, że do konfliktowej sytuacji w tym momencie doszło ze względu na to, że Europa jest zajęta sobą: Brexitem, wewnętrznymi problemami Francji i Niemiec. Jest więc dogodny moment, aby ruszyć z wojskiem, jeśli wszyscy są zajęci innymi sprawami, zrobić małą zwycięską wojenkę i zabrać kolejny kawałek Ukrainy. Mamy do czynienia z ambiwalentną postawą świata wobec konfliktu na linii Rosja-Ukraina. Putinowi udało się przekonać znaczną część opinii publicznej – powiedział Witold Waszczykowski, były minister spraw zagranicznych, podczas poniedziałkowych „Aktualności dnia” w Radiu Maryja.

Dwa ukraińskie kutry oraz holownik, które płynęły z Odessy do ukraińskiego portu w Mariupolu nad Morzem Azowskim, zostały w niedzielę ostrzelane, a następnie zajęte przez rosyjskie siły specjalne. Prezydent Petro Poroszenko wydał dekret wprowadzający na Ukrainie stan wojenny na okres do 25 stycznia [czytaj więcej]. Witold Waszczykowski zaznaczył, że niestety należało się spodziewać tego konfliktu.

– Konflikt rozpoczął się na początku 2014 r. od zaboru przez tzw. zielone ludziki Krymu, potem został przerzucony do Donbasu, gdzie Rosjanie wszczęli rewoltę przeciwko Ukrainie. Niestety spodziewaliśmy się już od dawna, że to nie musi być koniec tego konfliktu, że Rosjanie będą próbowali odciąć Ukrainę od Morza Azowskiego, a być może w dalszym czasie również od Morza Czarnego poprzez zajęcie pasa między Krymem a Odessą. Trzeba pamiętać, że Rosjanie mogą to zrobić z zachodniej strony Ukrainy, dlatego że spora armia rosyjska stacjonuje w Naddniestrzu – tłumaczył były szef Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Gość Radia Maryja wyjaśnił również, dlaczego do konfliktowej sytuacji doszło akurat w tym czasie. Wydaje się, że ze względu na to, że Europa jest zajęta sobą, Brexitem, wewnętrznymi problemami Francji i Niemiec – mówił.

– Jest więc dogodny moment, aby ruszyć z wojskiem, jeśli wszyscy są zajęci innymi sprawami, zrobić małą zwycięską wojenkę i zabrać kolejny kawałek Ukrainy. To jest na rękę Putinowi, który ma od jakiegoś czasu problemy wewnętrzne spowodowane z jednej strony sankcjami, a z drugiej strony nieumiejętną polityką gospodarczą i społeczną. Niedawno podwyższono tam wiek emerytalny, co wywołało duże zaniepokojenie, nawet protesty i demonstracje (…). Należało przerzucić uwagę społeczeństwa na jakiś problem zewnętrzny, taka mała zwycięska wojenka może przydać się Putinowi do tego, aby odwrócić uwagę. Nie wiemy, czy incydenty, które miały miejsce na morzu Azowskim przerodzą się w akcję zbrojną, która doprowadzi do zupełnego wypchnięcia Ukrainy z Morza Azowskiego, a być może do akcji lądowej, aby dotrzeć przez wybrzeże Ukraińskie do Półwyspu Krymskiego (…). Jeśli konflikt będzie eskalował, to zarówno emigracja zarobkowa, jak i uchodźcy z Ukrainy mogą się nasilić. Polska na pewno będzie pierwszym, krajem (…), do którego Ukraińscy będą uciekali i przybywali w większej masie – podkreślił Witold Waszczykowski.

Polityk zaznaczył, iż mamy do czynienia z ambiwalentną postawą świata wobec konfliktu na linii Rosja-Ukraina.

– Mamy pewien problem na świecie, ponieważ Putinowi udało się przekonać znaczną część opinii publicznej, że sprawa Krymu, to nie jest kwestia aneksji terytorium obcego państwa, że Krym należał kiedyś do Rosji, a więc jest to odebranie własności (…). Argumenty rosyjskie trafiły na podatny grunt. Mimo tego, że świat nałożył sankcje za aneksję Krymu i za to, co robi Rosja na Ukrainie, to jednak znaczna część opinii światowej żywi pewną sympatię do Rosji, a nie do Ukrainy. Częściowo nawet uważa, że ta sytuacja jest zasadna, jest wielu polityków, wiele kręgów przemysłowych, które chcą zniesienia sankcji, uważają, że cierpią z tego powodu, a Ukraina nie zasługuje na to, żeby jej bronić – powiedział gość Radia Maryja.

Cała rozmowa z byłym szefem MON Witoldem Waszczykowskim dostępna jest [tutaj].

RIRM

drukuj