fot. twitter.com/szczepan_wojcik

[TYLKO U NAS] Sz. Wójcik: Tak długo, jak rolnicy będą atakowani za to, że uczciwie wykonują swoją pracę, tak długo powinni i będą protestować

Tak długo, jak rolnicy będą atakowani za to, że uczciwie wykonują swoją pracę i tak naprawdę zapewniają bezpieczeństwo żywnościowe społeczeństwa, tak długo powinni i będą protestować – mówił Szczepan Wójcik, prezes Instytutu Gospodarki Rolnej, w piątkowym programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam.

W ostatnim czasie w kilku krajach europejskich odbywają się liczne protesty rolników [czytaj więcej].  

Gość TV Trwam zwrócił uwagę, że „bez względu na to, w którym kraju te protesty się odbywają, wszyscy w zasadzie protestują przeciwko temu samemu, a w zasadzie przeciwko pewnej ideologii, która dzisiaj bardzo mocno we znaki daje się każdemu rolnikowi w Unii Europejskiej”.

– W Holandii protest jeden z największych, w którym osobiście uczestniczyłem, pokazał skalę zjawiska i skalę problemu. Młodzi ludzie, młodzi rolnicy, ponad 5 tys. traktorów, które wyjechały na ulicę i ponad tysiąc kilometrów korków. O dziwo wszyscy mieszkańcy Holandii byli bardzo mocno za tym, żeby ten protest się odbył, ponieważ dzisiaj rolnicy mają dość. Mają dość tego, że są obwiniani tak naprawdę o zło całego świata, o zatruwanie środowiska. (…) Dzisiaj próbuje się w Holandii ograniczyć rolnictwo o 50 procent – powiedział Szczepan Wójcik.

Zdaniem prezesa Instytutu Gospodarki Rolnej protesty nie ustaną. To nie jest ostatni ruch niemieckich, francuskich czy holenderskich rolników – dodał.

– Dzisiaj rolnicy obwiniani są o topniejące lodowce, o zatruwanie środowiska i tak naprawdę o zatruwanie życia mieszkańcom miast i w ogóle całego świata. Ja myślę, że tak długo, jak rolnicy będą atakowani za to, że uczciwie wykonują swoją pracę i tak naprawdę zapewniają bezpieczeństwo żywnościowe społeczeństwa i tak długo, jak za to będą atakowani, tak długo powinni i będą protestować – zaznaczył hodowca zwierząt futerkowych.

Gość „Polskiego punktu widzenia” podkreślił, że nie wszyscy politycy wspierają  rolników i takiego zrozumienia ze strony parlamentarzystów nie ma, także w Polsce.

Kilka lat temu na jednym z warszawskich targowisk pojawiła się „grupka ekologów” dopominająca się praw karpia, by nie były trzymane w workach foliowych, żeby nie były zabijane. Teraz się okazuje, że „ekolodzy” walczą nie tylko o ryby, ale także o wołowinę, wieprzowinę, drób czy norki.

– Jeszcze kilka lat temu każdy śmiał się, tak samo jak i dzisiaj śmiejemy się z gwałcenia krów, tak kiedyś każdy śmiał się i nie wyobrażał sobie, jak to jest możliwe, żeby ktoś mógł w Polsce, w takim katolickim kraju, zaatakować spożywanie karpia na wigilię. Dzisiaj pamiętajmy, że w tym roku został skazany prawomocnym wyrokiem na 3 miesiące więzienia człowiek, który zabijał karpie w sposób bardzo szybki, bezbolesny. (…) Dzisiaj mamy sytuację z bardzo daleko idącą ideologią, z którą musimy walczyć i za którą dzisiaj rolnicy muszą tak naprawdę cierpieć – wskazał Szczepan Wójcik.

Prezes Instytutu Gospodarki Rolnej przypomniał, że „ograniczając hodowlę zwierzęcą, ograniczamy również produkcję zbóż”.

– Ponad 70 proc. zbóż w Polsce, ale i w ogóle na świecie, przeznaczanych jest na paszę dla zwierząt. W momencie, kiedy nie będzie produkcji zwierzęcej również producenci zboża, bardzo często słabej jakości, nie będą mieli gdzie go sprzedać. Będzie się to wiązało z bankructwami gospodarstw, z nierentownością polskiego i światowego rolnictwa oraz w pewnym sensie z brakiem mięsa oraz być może z głodem, jaki w przyszłości może nastąpić. (…) Bardzo jasno trzeba powiedzieć „stop” lewicowej ideologii, nie wolno dać sobie wmówić tego, że rolnicy męczą zwierzęta, że rolnictwo tak naprawdę powinno polegać wyłącznie na uprawie zbóż czy też hodowli ogórków – podsumował hodowca zwierząt futerkowych.

radiomaryja.pl

drukuj