[TYLKO U NAS] S. Kaleta: Sprawy prowadzone przez J. Stachurę doprowadzały do zbywania roszczeń a zwrot następował na rzecz wskazanych osób

Jan Stachura uchodził za osobę, która jest najsprawniejsza na rynku reprywatyzacji. Okazało się, że sprawy, które prowadził na pewnym etapie doprowadzały do tego, że osoby zbywały roszczenia i decyzja zwrotowa następowała nie na rzecz tych spadkobierców, ale osób wskazanych przez Jana Stachurę – mówił we wtorkowym programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam Sebastian Kaleta, wiceprzewodniczący komisji weryfikacyjnej.

W Warszawie odbyło się kolejne posiedzenie komisji weryfikacyjnej na zasadach ogólnych. Komisja badała ogólne mechanizmy warszawskiej reprywatyzacji. Przed komisją zeznania składał Jan Stachura. Adwokat, który jako jeden z pierwszych zajął się reprywatyzacją nieruchomości w Warszawie. Niekiedy jest on określany mianem „króla” albo „pioniera” warszawskiej reprywatyzacji [czytaj więcej]. 

– Nazywany jest takimi określeniami, ponieważ powszechną wiedzą jest, że on najdłużej operuje jako pełnomocnik na rynku reprywatyzacji warszawskiej. Zeznał, że interesował się roszczeniami reprywatyzacyjnymi już w latach 70. kiedy rozpoczynał swoją praktykę adwokacką. Na początku lat 90. był wyposażony w szereg materiałów, które jak zeznał, były niedostępne innym pełnomocnikom wskazał minister.

Sebastian Kaleta zwrócił uwagę, że zeznania Jana Stachury były kluczowe z tego powodu, że był on pionierem wielu rozwiązań, jak się okazuje najwięcej pozytywnych decyzji uzyskiwał za czasów Hanny Gronkiewicz-Waltz.

– Mecenas Stachura wypowiadał się zdawkowo. W wielu miejscach powoływał się na tajemnicę zawodową, w takich kłopotliwych sytuacjach. Natomiast najbardziej klarowne relacje wyjaśniła komisja w zakresie jego klientów. Wyglądało to tak, że Jan Stachura uchodził za osobę, która jest najsprawniejsza na rynku reprywatyzacji. Często spadkobiercy przedwojenni zgłaszali się do niego z uwagi na jego renomę w sprawności załatwienia spraw reprywatyzacyjnych. Okazało się, że w znacznej części spraw, które prowadził, na pewnym etapie osoby zbywały roszczenia. Po kilkunastu latach walki o reprywatyzację zbywały roszczenia i potem w ciągu kilkunastu miesięcy decyzja zwrotowa następowała nie na rzecz tych spadkobierców, ale na osoby wskazane przez Jana Stachurę – podkreślił wiceprzewodniczący komisji weryfikacyjnej.

– Zeznania pana Niebrzydowskiego jasno wykazały, że Jan Stachura był mózgiem tej grupy, że on rekomendował sprawy, w których warto nabywać roszczenia. Pan Niebrzydowski zeznał, że na kilkanaście nieruchomości, które wytypował pan Stachura tylko dwóch nie udało się zreprywatyzować. A do wszystkich pozostałych te roszczenia nabyte okazały się być nabytymi w taki sposób, że doprowadziło to nabycie do reprywatyzacji na rzecz osób trzecich. Ten wątek relacji z klientami, traktowania klientów, jest najbardziej kluczowy dodał.

Gość TV Trwam stwierdził, że komisja weryfikacyjna swoje stanowisko, co do działalności Jana Stachury, jako pełnomocnika, będzie zawierać w wydawanych decyzjach.

– My swoje stanowisko, co do jego działalności, jako pełnomocnika zawieramy i będziemy zawierać w wydawanych decyzjach. Natomiast nie jest tajemnicą, że prokuratura interesuje się reprywatyzacją bardzo szeroko. Zobaczymy, jakie będą ustalenia prokuratury, bo w tym zakresie tą właściwą instytucją jest prokuratura, dokonywać ocen najdalej idących, jeśli chodzi o łamanie prawa, w szczególności prawa karnego. Natomiast fakt, że nieruchomości nie powinny podlegać dekretowi, komisja w dwóch przypadkach spraw prowadzonych przez Jana Stachurę stwierdziła. Kolejne sprawy są badane zaznaczył.

RIRM

drukuj