fot. Monika Bilska

[TYLKO U NAS] Red. W. Papuga: Jeszcze 10, 15, 20 lat temu było w sferze marzeń, że Polak może zdobyć Złotego Buta. R. Lewandowski osiągnął ten sukces, występując w lidze, która gra 4 kolejki mniej niż np. ma to miejsce we Włoszech czy Hiszpanii

Jeszcze 10,15, 20 lat temu było gdzieś ewentualnie w sferze marzeń, że Polak może zdobyć Złotego Buta, że w ogóle może się liczyć w takiej klasyfikacji. Został też najstarszym laureatem tej nagrody – ponad 32 lata, kiedy się okazało, że już na pewno będzie miał Złotego Buta. Wyprzedził w tej klasyfikacji Leo Messiego. Kolejny wymiar – Lewandowski osiągnął ten sukces, występując przecież w lidze, która gra 4 kolejki mniej niż np. ma to miejsce we Włoszech, Hiszpanii, a więc tam, gdzie grali i błyszczeli Messi, Ronaldo – mówił we wtorkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja red. Wojciech Papuga z TVP Sport.

Napastnik Bayernu Monachium Robert Lewandowski odebrał dziś w klubowym muzeum na stadionie Allianz Arena nagrodę dla najlepszego strzelca w europejskich ligach w sezonie 2020/2021 – Złotego Buta.

https://twitter.com/WojtekPapuga/status/1440290102102478859

Osiągnięcie Lewandowskiego jest wydarzeniem bezprecedensowym pod kilkoma względami – podkreślił Wojciech Papuga.

– Jeszcze 10,15, 20 lat temu było gdzieś ewentualnie w sferze marzeń, że Polak może zdobyć Złotego Buta, że w ogóle może się liczyć w takiej klasyfikacji. Został też najstarszym laureatem tej nagrody – ponad 32 lata, kiedy się okazało, że już na pewno będzie miał tego Złotego Buta. Wyprzedził w tej klasyfikacji Leo Messiego. Kolejny wymiar – Lewandowski osiągnął ten sukces, występując przecież w lidze, która gra 4 kolejki mniej niż np. ma to miejsce we Włoszech, Hiszpanii, a więc tam, gdzie grali i błyszczeli Messi, Ronaldo. Lewandowski w 34 kolejkach strzelił 41 goli, a jeśli weźmiemy jeszcze pod uwagę – musimy wziąć – że nie zagrał w pięciu meczach, czyli de facto strzelił 41 goli w 29 spotkaniach, to ten wynik działa na wyobraźnię. 41 goli, podczas gdy w drugi klasyfikacji Messi zdobył 30 bramek, a więc 11 goli przewagi, rozgrywając tak małą liczbę meczów – dominacja to jest mało powiedziane – ocenił gość „Aktualności dnia”.

Robert Lewandowski z Bayernem osiągnął już praktycznie wszystko. Nie byłoby więc czymś dziwnym, gdyby Polak za jakiś czas zechciał spróbować swoich sił w innym klubie, poszukać nowych wyzwań. W futbolu nie można jednak niczego wykluczyć, czego przykładem jest ostatnie okienko transferowe, podczas którego doszło do wielu zaskakujących ruchów na rynku.

– Kto by się spodziewał, że Messi jednak odejdzie z klubu [z Barcelony-red.]? Popatrzmy, że w jednym czasie kluby zmieniło dwóch być może najwybitniejszych, najlepszych piłkarzy w dziejach, czyli Messi przeszedł do Paris Saint-Germain, do Manchesteru United wrócił Cristiano Ronaldo, barwy klubowe zmienił też gracz, który wydawało się, że zostanie do końca kariery w Realu Madryt – mówię tutaj o Sergio Ramosie. Także w przypadku Lewandowskiego jest to możliwe, tym bardziej, że on na dobrą sprawę z Bayernem wygrał wszystko, co się dało. Na boiskach Bundesligi również zgarnął wszystko, co się dało. Sześć razy wygrywał przecież koronę króla strzelców ligi niemieckiej, zdobył blisko 300 bramek, za chwilę – jeśli przedłużyłby kontrakt z Bayernem – jest szansa na to, że pobije w ogóle rekord wszech czasów i zostanie najlepszym strzelcem w historii – zaznaczył redaktor TVP Sport.

W przypadku ewentualnego transferu Lewandowskiego w grę najprawdopodobniej wchodziłyby dwa kluby: Real Madryt i Paris Saint-Germain – wskazał dziennikarz sportowy.   

– Kontrakt kończy mu się za dwa lata, także za rok będzie być może ostatnia taka okazja, żeby rzeczywiście zmienić klub, żeby jeszcze podjąć się nowego wyzwania i poszukać przysłowiowego szczęścia w innych barwach. Zobaczymy, jak to wszystko będzie wyglądało za 12 miesięcy, jakie stanowisko określi sam Lewandowski, czy rzeczywiście będzie chciał zmieniać klub. Trudno teraz wyrokować, jednak nie wykluczam takiej opcji, że zmieni klub, że będzie grał jeszcze w innej lidze. Jeśli mielibyśmy wskazywać potencjalne dwa kluby, dwa kierunki, to wydaje się, że albo wyłaby to opcja hiszpańska (Real) albo opcja francuska, bo – jak wiemy – szejków, którzy dzisiaj sprawują władzę nad PSG stać na każdego piłkarza – wyjaśnił.

Wojciech Papuga odniósł się również do kwestii powołań selekcjonera Paulo Sousy do reprezentacji Polski na październikowe mecze eliminacyjne do Mistrzostw Świata w Katarze.

W tym kontekście zwrócił uwagę na fakt powoływania graczy, którzy nie grają w swoich klubach (Arkadiusz Reca, Przemysław Płacheta, Tymoteusz Puchacz), z jednoczesnym pominięciem np. Sebastiana Szymańskiego, który regularnie występuje w lidze rosyjskiej.

– Muszę zrobić porównanie Szymańskiego do Przemysława Płachety. Płacheta co prawda też zmaga się w ostatnim czasie z chorobą, z kontuzją, nie gra, ale to jest taki piłkarz, że nawet gdyby był do dyspozycji trenera klubowego, on i tak prawdopodobnie miałby nawet problem z tym, żeby załapać się do kadry meczowej. To jest zawodnik, który nie gra już od dłuższego czasu, a dostaje szansę od Sousy. Z kolei Szymański jest jednym z wyróżniających się piłkarzy nawet nie tyle swojego klubu, co całej ligi rosyjskiej, bo tam jest istotnym graczem Dynama Moskwa, strzela bramki, asystuje. (…) Poniekąd to, że Sousa nie powołał Szymańskiego może wynikać z tego, że pomocnik zmaga się z drobną kontuzją, co zresztą potwierdził jego menadżer, ale mimo wszystko ta nieobecność Szymańskiego może trochę też wynikać z tego, że jest mu trochę nie po drodze z Sousą, że selekcjoner nie może przekonać się do niego – akcentował gość Radia Maryja.

Powołania do seniorskiej kadry zaczął otrzymywać również Nicola Zalewski, gracz AS Roma, o którym głośno zrobiło się pod koniec poprzedniego sezonu, jednak w tym młody pomocnik jest bardzo daleko od regularnej gry.

– Z Zalewskim było tak – można powiedzieć, że był jednym z większych – choć może to za dużo powiedziane – wygranych tego okresu przygotowawczego w AS Roma, a tu okazuje się, że Jose Mourinho w tym sezonie na niego jeszcze w ogóle nie postawił, nie wszedł choćby na minutę, nie wchodził nawet na boisko w sytuacji, kiedy Roma miała już wysokie prowadzenie, było wiadomo, że wygra mecz, Mourinho mógł wprowadzić takiego piłkarza jak Zalewski, żeby zbierał doświadczenie na boisku. Wiele wskazuje na to, że w najbliższym czasie Zalewski dalej będzie grał ławę bądź też będzie przesiadywał na trybunach – powiedział redaktor TVP Sport.

Całą rozmowę z red. Wojciechem Papugą w „Aktualnościach dnia” można odsłuchać [TUTAJ].

 

 

radiomaryja.pl

 

     

drukuj