fot. PAP/Roman Jocher

[TYLKO U NAS] Red. P. Szubarczyk: AK była po wojnie nadzieją Polaków

Armia Krajowa to nie tylko lata 1942-1945, ale także była to nadzieja, zwłaszcza młodych Polaków, po wojnie – powiedział w czwartkowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja red. Piotr Szubarczyk, historyk.

14 lutego obchodzimy 77. rocznicę powstania Armii Krajowej. Pracownik Instytutu Pamięci Narodowej w Gdańsku zauważył, że „gdybyśmy popatrzyli w sensie prawnym, AK była podziemną siłą zbrojną RP na obszarze państwa polskiego w jego legalnych granicach, sprzed rozbioru w 1939 roku. Podlegała ona Naczelnemu Wodzowi, rządowi RP na uchodźctwie”.

– Głównym jej zadaniem było przygotowanie i zbrojenie się do ogólnonarodowego powstania. To ciekawe, że wizja zbrojnego wystąpienia w momencie sprzyjającym, kiedy agresorzy sowieccy i niemieccy będą słabi – bo z góry przewidywano, że oni nie wygrają tej wojny – była już zakreślona na jesieni 1939 roku. Powstanie miało ogarnąć cały kraj w decydującym momencie wojny. AK w czasie okupacji ograniczała akcje zbrojne. Po wojnie komunistyczna propaganda w sposób szyderczy mówiła, że AK stała z bronią u nogi, ale wiemy, że było inaczej. Ograniczono akcje zbrojne, by nie narażać ludności na represje. (…) Kiedy jednak trzeba było zlikwidować konfidentów czy funkcjonariuszy aparatu represji, nie wahano się – wskazał historyk.

Red. Piotr Szubarczyk zwrócił uwagę na to, że „jeden >>mędrzec<< powiedział, że za dużo mówimy o Żołnierzach Wyklętych kosztem żołnierzy i oficerów Armii Krajowej” i stwierdził, że jest to „wielkie głupstwo”.

– Najwięksi bohaterowie wśród wyklętych już w czasie wojny byli bohaterami Polski. Przecież wyklęty generał „Nil” był szefem kierownictwa dywersji AK, wyklęty pułkownik Łukasz Ciepliński był wybitnym oficerem AK i dowódcą obwodu Armii Krajowej. To są ci sami ludzie. Dochodzili młodzi ludzie, organizacje nieafiliowane, ale nawet powojenna młodzież była zapatrzona w Armię Krajową. Ta siła zbrojna to nie tylko lata 1942-1945. To była nadzieja – zwłaszcza młodych Polaków – po wojnie – podkreślił pracownik Instytutu Pamięci Narodowej w Gdańsku.

Publicysta powiedział, że „kiedyś policzył, iż prawie 40 proc. nastolatków konspirujących przeciwko Sowietom – a było tych nastolatków ponad 10 tys. –nadało swoim organizacjom nazwę Armia Krajowa lub inną nazwę, w której było wyrażenie AK”.

– To jest chyba najlepsze świadectwo miłości Polaków do AK i znaczenia tych słów, ich trwania w naszych sercach, trwania legendy AK do dzisiaj jako czegoś, co było czyste, piękne, polskie – zaznaczył.

Gość Radia Maryja przytoczył również słowa wiersza napisanego przez żołnierza Armii Krajowej Zbigniewa Kabatę: „Byłaś dla nas radością i dumą, jak stal prężna, jak żywioł surowa, ustom – pieśnią, sercu – krwawą łuną. Armio Krajowa”.

– Myślę, że można by dodać do słów tego wiersza: byłaś i jesteś. Dałby Bóg, aby legenda Armii Krajowej podtrzymywała nasz marsz ku Polsce w pełni suwerennej. 14 lutego 1942 roku to także rota przysięgi AK – w ostatnich latach często cytowana. To niezwykle piękne słowa, które powinny być w każdym uczniowskim zeszycie. Dopominam się o to od lat, ale bezskutecznie. Nie ma ich w podręcznikach, nie ma w zeszytach szkolnych – powiedział historyk.

Cała rozmowa z red. Piotrem Szubarczykiem w „Aktualnościach dnia” dostępna jest [tutaj].

RIRM

drukuj