fot. PAP/Paweł Supernak

[TYLKO U NAS] R. Bąkiewicz o trwających protestach przeciwko wyrokowi TK: Mamy do czynienia z działaniami rewolucyjnymi

Manifestacje od początku posługują się „knajackim”, wulgarnym językiem, który nigdy wcześniej nie miał miejsca w przestrzeni publicznej – powiedział Robert Bąkiewicz, prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, podczas środowego programu „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam.

Od 22 października w całej Polsce trwają protesty w związku z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Trybunał orzekł, że przepis zezwalający na dopuszczalność zabijania nienarodzonych dzieci w przypadku podejrzenia u nich ciężkiego upośledzenia lub nieuleczalnej choroby jest niekonstytucyjny. Ogólnopolski Strajk Kobiet zorganizował protesty przed kościołami, a także w ich wnętrzach. Do przepychanek doszło m.in. przed stołeczną Bazyliką Świętego Krzyża na Krakowskim Przedmieściu.

– Wszystkie kościoły są dobrze „obstawione”. Myślę, że piątek może być bardzo trudnym dniem, na pewno w Warszawie, dlatego że organizowana jest duża manifestacja. Dziś natomiast były jakieś drobne okrzyki pojedynczych osób. Były również próby uszkodzenia sprzętu nagłaśniającego dla modlących się w świątyniach – wskazał Robert Bąkiewicz.

Gość TV Trwam zwrócił uwagę na wulgarne zachowanie protestujących. Powiedział, że manifestacje przebiły wszystko, co do tej pory widział i słyszał.

– Te grupy niszczyły mienie, mazały ściany, rozbijały jakieś rzeczy, groziły, straszyły, że będą używać siły i wchodzić do kościołów – wymienił prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości.

Robert Bąkiewicz zapowiedział powstanie nowej organizacji o nazwie „Straż Narodowa”, której celem będzie m.in. obrona kościołów przed agresją osób biorących udział w protestach. Gość „Polskiego punktu widzenia” ocenił, że policja nie interweniowała we właściwy sposób podczas napaści na przeciwników protestu, kiedy manifestujący rzucali w ludzi kamieniami i używali siły.

– Bierność to jest mało powiedziane. W niektórych momentach policja wręcz zabezpieczała zgromadzenia protestujących. W niektórych miastach wielotysięczne zgromadzenia chodzą jak „bezpańskie psy”, chodzą i poruszają się w kierunkach, w których chcą (…). W normalnym systemie zgodnie z ustawą o zgromadzeniach trzeba je zgłosić i odpowiednio zabezpieczyć. Natomiast ci ludzie chodzili sobie po miastach, a policja zabezpieczała ich asystą kroczącą – jest to taki marsz policji obok protestujących tak, jak gdyby ich zabezpieczali. Natomiast ci ludzie w tym czasie łamali permanentnie prawo – powiedział Robert Bąkiewicz.

Jak wynika z doniesień mediów, protestujący używają siły i agresji. W Wołominie jeden z obrońców kościoła został poważnie ranny w głowę, natomiast w Poznaniu doszło do napaści przy użyciu noża.

– Mamy do czynienia z poważnymi przestępstwami. W Warszawie ściągnięto bojówki niemieckiej Antify. W uproszczeniu są to neokomuniści i anarchiści, którzy demolują Niemcy i nie tylko. Brali oni również udział w rebelii w Stanach Zjednoczonych. Oni zupełnie nie uznają prawa i kierują się jakimiś marksistowskimi hasłami, są wrogo nastawieni do Chrystusa, Jego Matki oraz do całego Kościoła. Jest to coś bardzo niebezpiecznego, ponieważ ci ludzie dokonują przestępstw. Na zachodzie Europy przestępstwa te nie są ścigane. Mają oni przyjechać do nas, żeby np. atakować takich jak my, atakować w sposób narażający nasze zdrowie i życie – poinformował prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości.

Przejawu ataku doświadczył również osobiście Robert Bąkiewicz. Organizacja Strajk Kobiet, która zainicjowała protesty, ujawniła dane osobiste mężczyzny na portalach społecznościowych. Taka sama sytuacja miała miejsce w stosunku do Kai Godek, prof. Krystyny Pawłowicz oraz posła Bartłomieja Wróblewskiego.

– To bardzo obniża stan bezpieczeństwa mojej rodziny i rodzin tych osób, których adresy zostały podane. Jest to coś bulwersującego, co nigdy nie powinno mieć miejsca w przestrzeni publicznej. Ja myślałem, że po takim wydarzeniu policja lub służby zgłoszą się do mnie i będą poszukiwały przestępców, którzy dokonali takiego czynu i grożą mnie oraz innym swoim oponentom utratą zdrowia lub śmiercią. Nic takiego jednak nie miało miejsca, policja i służby nie są tym zainteresowane, ponieważ nie działają same z siebie. Nam pozostaje zgłaszać takie incydenty – powiedział prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości.

Według gościa TV Trwam, takie zachowanie świadczy o tym, że ludzie stosujący przemoc i agresję podczas manifestacji czują się bezkarni.

– Z tymi ludźmi nie da prowadzić się dialogu, ponieważ oni nie chcą z nami rozmawiać. Poza tym podstawowe elementy cywilizacyjne, na których oparta jest polska kultura i cywilizacja łacińska, są tym ludziom obce. Oni nie wiedzą, czym jest prawda i fałsz, dobro i zło. W ich rzeczywistości wszystko jest bardzo relatywne i subiektywne.  Z ich wnętrza wychodzą ich własne „prawdy”. My próbowaliśmy podejmować dyskusje, jednak kończą się one zawsze porażką i agresją drugiej strony – zaznaczył.

W manifestacjach bierze udział wiele młodzieży. Za taki stan rzeczy gość „Polskiego punktu widzenia” obwinia zbyt mały nacisk na wychowanie młodych ludzi przez rodziców, szkoły, a także Kościół.

– Młode pokolenie stoi w konfrontacji do swoich ojców i dziadów. Stoi w sprzeczności do wartości, jakie uznawali ich ojcowie, dlatego że system edukacji i wychowania zawiódł na różnych poziomach: rodzicielskim, szkolnym oraz kościelnym. Ta nienawiść do Kościoła, jaką reprezentują młodzi, jest nowym zjawiskiem. Nawet w czasach PRL-u i najgłębszej komuny, kościoły w Polsce były nieruszane. Kościoły były miejscem azylu. Dzisiaj obywatele polscy chcą te kościoły niszczyć, grożą i atakują kapłanów – akcentował prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości.

Robert Bąkiewicz podkreślił, że trzeba wyciągać wnioski z bieżących wydarzeń. Znaleźć powody takiego zachowania i zmienić pewne rzeczy, by w przyszłości nie dochodziło już do podobnych incydentów.

 

radiomaryja.pl

drukuj