fot. PAP/EPA

Zwolennicy D. Trumpa protestowali przed Białym Domem ws. wyniku wyborów prezydenckich

Prezydent USA Donald Trump nie zgadza się z wynikiem wyborów prezydenckich. Media przypisały już zwycięstwo Joe Bidenowi. Tysiące zwolenników Trumpa przybyło pod Biały Dom. Protestujący podzielają pogląd, że wybory zostały sfałszowane.

Do Waszyngtonu przyjechali zwolennicy obecnego prezydenta USA Donalda Trumpa. W ten sposób chcieli okazać wsparcie Trumpowi w batalii o prezydencki fotel. Republikanie mają wątpliwości, czy wybory były przeprowadzone uczciwie.

– Jednego dnia były już znane prognozy i wyniki głosowania, a następnego dnia, gdy się obudziłem, Demokraci zyskali akurat tyle głosów, by mieć przewagę. Jest zbyt wiele rzeczy, które każą nam się nad tym zastanowić – tłumaczył Eric Hoffman, zwolennik Donalda Trumpa.

Pod Białym Domem zgromadziło się tysiące Amerykanów.

– Jechaliśmy tu z Arizony. Oglądaliśmy tam głosowanie i widzieliśmy, że odbywa się ono w bardzo tajemniczy i dziwny sposób. To jeszcze nie koniec liczenia. Nie jest nawet blisko końca. Ci, którzy mówią, że wszystkie głosy zostały zliczone, kłamią. Oficjalny wynik nie został ogłoszony. Nie ma prezydenta-elekta. To wszystko kłamstwo – wskazała kobieta biorąca udział w proteście.

W ciągu dnia protesty przebiegały spokojnie, mimo że na miejscu pojawiła się kontrmanifestacja zwolenników Joe Bidena.

Wieczorem doszło jednak do bójek. Według relacji „Washington Post”, to zwolennicy Joe Bidena rozpoczęli zamieszki.

„Gdy zapadła ciemność, kontrmanifestanci wywołali więcej chaosu, nękając stronników Trumpa, kradnąc czerwone czapeczki oraz flagi i podpalając je” – napisano w „Washington Post”.

W restauracjach, w których przebywali zwolennicy Trumpa, przewracano stoliki, do środka wrzucano fajerwerki.

Aresztowano dwadzieścia osób. Dwóch policjantów zostało rannych, a jednego mężczyznę dźgnięto nożem.

Amerykańskie media ogłosiły już zwycięstwo Joe Bidena, przypisując mu ponad 300 głosów elektorskich. By wygrać, potrzeba jedynie 270. Donald Trump nie zgadza się z wynikiem. Rozpoczyna batalię prawną.

 

TV Trwam News

drukuj