fot. twitter.com/ipngovpl

[TYLKO U NAS] Prof. W. Polak: Przygotowania do stanu wojennego trwały przez cały rok 1981. Były to działania inspirowane i wspomagane przez towarzyszy sowieckich

Od samego początku władze komunistyczne wypowiedziały „Solidarności” wojnę. Pierwsze listy internowanych powstały już w październiku 1980 roku; 16 tys. ludzi przeznaczonych do internowania. Potem przygotowania do stanu wojennego trwały przez cały rok 1981. W dodatku były to działania inspirowane i wspomagane przez towarzyszy sowieckich – mówił w czwartkowych „Rozmowach niedokończonych” w TV Trwam prof. Wojciech Polak, historyk, dyrektor Centrum Badania Historii „Solidarności” Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

W tym roku 13 grudnia przypada 40. rocznica wprowadzenia stanu wojennego. Gość „Rozmów niedokończonych” przedstawił genezę tego zbrodniczego posunięcia władz komunistycznych. Miała ona związek z powstaniem niewygodnej dla komunistów „Solidarności”.

– Od momentu powstania „Solidarności” władze komunistyczne nie chciały się pogodzić z tym, że w Polsce powstała wielka, potężna organizacja, która podważała totalitarny wymiar systemu panującego w PRL-u, bo system totalitarny nie przewiduje tego, że są jakieś wyjątki. System totalitarny zakłada, że państwo kontroluje wszystko – wskazał historyk.

„Solidarność” jako ogromny związek zawodowy liczący ok. 10 mln obywateli zaczął pełnić funkcję nie tylko związku zawodowego.

– Stała się wyrazicielem wszelkich problemów, trosk Polaków. Stała się czymś, z czym politolodzy mieli problem, jak to nazwać, jak to określić. Jak politolodzy nie wiedzą, jak coś określić, to w końcu wymyślają nową nazwę. Zaczęto mówić, że „Solidarność” nie jest związkiem zawodowym, „Solidarność” jest ruchem społecznym – mówił rozmówca TV Trwam.

Podkreślił, że był to ruch społeczny, który spełniał te funkcje, których państwo komunistyczne spełniać nie mogło lub spełniać nie chciało.

– Czyli właściwie „Solidarność” stawała się namiastką niepodległego państwa polskiego – zaznaczył dyrektor Centrum Badania Historii „Solidarności” UMK.

Oprócz realizowania zadań związku zawodowego, „Solidarność” dbała o polską tożsamość, o czczenie polskich bohaterów, o prawdziwy wymiar historii. O świętowanie świąt narodowych i chrześcijański wymiar życia społecznego. Walczyła także o demokratyzację, o ustanowienie samorządów przynajmniej na najniższym szczeblu.

Wykładowca akademicki podkreślił, że ludzie pokładali w „Solidarności” wielkie nadzieje. Przychodzili do niej z różnymi problemami.

– Od samego początku władze komunistyczne wypowiedziały „Solidarności” wojnę. Pierwsze listy internowanych powstały już w październiku 1980 roku; 16 tys. ludzi przeznaczonych do internowania. Potem przygotowania do stanu wojennego trwały przez cały rok 1981. W dodatku były to działania inspirowane i wspomagane przez towarzyszy sowieckich, którzy domagali się od Stanisława Kani, I sekretarza Partii po ustąpieniu Edwarda Gierka, a także od Wojciecha Jaruzelskiego, który został premierem, po czym objął obydwie funkcje, działań w kierunku wprowadzenia stanu wojennego – mówił prof. Wojciech Polak.

Zwrócił uwagę, że Sowieci – wbrew fałszywej opinii pokutującej w części społeczeństwa – wcale nie myśleli o interwencji wojskowej. Co więcej, gwarancji interwencji sowieckiej domagał się sam Wojciech Jaruzelski, gdyż obawiał się, że własnymi siłami może nie poradzić sobie z „Solidarnością”, a zwłaszcza z ludźmi z aglomeracji śląskiej (z uwagi na ogromną populację tych miast, sięgającą ok. 5 mln osób). Komunistyczny generał nie otrzymał tej gwarancji.

– Stwierdzono, że w żadnym wypadku nie będzie interwencji. Jurij Andropow powiedział nawet, że Polska może odpaść od „wspólnoty socjalistycznej” a i tak nie będzie żadnej interwencji sowieckiej – zaznaczył gość „Rozmów niedokończonych”.

Związek Sowiecki toczył już bowiem wtedy krwawą i kosztowną wojnę w Afganistanie.

– Otwarcie drugiego frontu byłoby niezwykle ryzykowne – wskazał historyk.

Wraz ze stanem wojennym nastąpiła także podwyżka cen, będąca dodatkowym elementem represji na narodzie wprowadzonym przez władze komunistyczne.

Prof. Wojciech Polak zaznaczył, że dla przeciętnego polskiego obywatela wprowadzenie stanu wojennego oznaczało utratę nadziei.

– Wielu Polaków liczyło, że „Solidarność” poprowadzi nas ku normalności. Przez tę normalność rozumiano z jednej strony reformy, które by poprawiły sytuację społeczną, sytuacje gospodarczą, także zmieniły oblicze kraju w kraj, w którym można wyznawać wartości chrześcijańskie i narodowe. Liczono także, że kiedyś w oddali, bo nie przewidywano, żeby to szybko nastąpiło, „Solidarność” doprowadzi nas do niepodległości. Nadzieje były wielkie. To, co się stało, te nadzieje niweczyło – zwrócił uwagę  dyrektor Centrum Badania Historii „Solidarności” UMK.

Oczywiście środowiska związane z „Solidarnością” niemal natychmiast po wprowadzeniu stanu wojennego przeszły do działalności konspiracyjnej. W niej wielką rolę odgrywał Kościół katolicki.

– Musimy pamiętać, że Kościół był największym sojusznikiem podziemnej „Solidarności”, a w przypadku wielu działań podziemnych trudno powiedzieć, czy to były działania Kościoła, czy podziemnej „Solidarności”, bo to były działania jednych i drugich – wskazał rozmówca TV Trwam.

Historyk podkreślił, że Kościół miał także wpływ moderujący na władze komunistyczne doby stanu wojennego. Episkopat interweniował także w sprawach internowania wielu osób.

– Trzeba powiedzieć, że to był okres z jednej strony ponury – godzina milicyjna, zakaz wychodzenia z domu, różne obostrzenia dotyczące komunikacji, jeżdżenia, wysyłania paczek, cenzura listów, wyłączenie telefonów (nie wiadomo, ile osób umarło, bo karetka pogotowia nie dojechała na czas), potem te telefony podsłuchiwano – ale z drugiej strony zawsze objawia się też dobro, solidarność czy miłość chrześcijańska. Nawet ta godzina policyjna miała to do siebie, że ludzie, jak się już spotykali, to siedzieli do piątej rano – mówił historyk.

Trudne czasy stanu wojennego zbliżyły więc ludzi, a na ponurą rzeczywistość reagowano m.in. humorem.

radiomaryja.pl

drukuj