fot. PAP/EPA

[TYLKO U NAS] Prof. W. Osadczy o rozmowach Putin-Biden: Przywódcy największych nuklearnych mocarstw muszą rozmawiać ze sobą od czasu do czasu, by powtrzymać to, co może doprowadzić do zagłady świata

Jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji, kiedy nawet jakieś irracjonalne czynniki mogą doprowadzić do rozlewu krwi w Donbasie na wielką skalę. Stąd też muszą ci, którzy są odpowiedzialni za losy świata, czyli przywódcy największych nuklearnych mocarstw, rozmawiać ze sobą od czasu do czasu, żeby powtrzymać to, co może doprowadzić w ostateczności do zagłady świata – mówił we wtorkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja prof. Włodzimierz Osadczy, historyk.

Kwestia sytuacji na Ukrainie była tematem rozmowy prezydenta Stanów Zjednoczonych Joe Bidena z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Spotkanie zostało przeprowadzone w formie wideokonferencji.

W ocenie prof. Włodzimierza Osadczego takie wydarzenie ma służyć wywołaniu określonych emocji.

– W tle tego spotkania jest wciąż nierozstrzygnięty kryzys ukraiński, który – jak wiemy – rozpoczął się w 2014 roku. Zapowiadało się na to, że kraj, po zamachu stanu (bo tak należy nazwać wydarzenie, które wówczas miało miejsce) przebuduje się na modłę europejską, dołączy do standardów europejskich. Nic takiego się nie wydarzyło – jedne klany oligarchiczne zastąpiły inne. Trwa zażarta walka wewnątrz społeczeństwa ukraińskiego między rożnymi klanami, które orientują się bądź na Zachód, bądź na Rosję. To przekłada się na ogólny kryzys – wyjaśnił historyk.

Napięta sytuacja na Ukrainie wiąże się z niebezpieczeństwem eskalacji konfliktu w Donbasie, co może skutkować przelewem krwi.  

– Na Ukrainie dzieje się źle. Żeby utrzymać władzę prezydent Zełenski musi się wykazać jakimś spektakularnym zwycięstwem. (…) Cały czas istnieje niebezpieczeństwo, że Donbas zacznie krwawić. Są republiki, które są pochodną polityki Federacji Rosyjskiej i jest Ukraina, która w tej chwili jest pogubiona i klany rozszarpują te państwo na strzępy. (…) Jest wręcz impas i to się przekłada na ten szerszy rezonans. Logiczne byłoby, aby Rosja ustosunkowała się wobec niebezpieczeństwa wprowadzenia armii ukraińskiej na tereny republik donbaskich, dlatego że niejednokrotnie zapowiadali dość wysocy rangą urzędnicy ukraińscy, jak chociażby minister obrony narodowej (…), iż po wprowadzeniu ukraińskiej suwerenności na terenie Donbasu mieszkańcy tych republik zostaną pozbawieni praw obywatelskich – wskazał gość „Aktualności dnia”.

Czołowi światowi przywódcy muszą reagować, aby zapobiegać konfliktom, które mogą przerodzić się w wojny, w czasie których mogłaby zostać użyta broń nuklearna.

– Jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji, kiedy nawet jakieś irracjonalne czynniki mogą doprowadzić do rozlewu krwi w Donbasie na wielką skalę. Stąd też muszą ci, którzy są odpowiedzialni za losy świata, czyli przywódcy największych nuklearnych mocarstw, rozmawiać ze sobą od czasu do czasu, żeby powtrzymać to, co może doprowadzić w ostateczności do zagłady świata. Wiemy, że teraz wybuch jakiejkolwiek wojny może wciągnąć świat w wielką, globalną katastrofę, która niechybnie przerodzi się w wojnę nuklearną i wiemy, co za tym idzie – za tym idzie zniszczenie na skalę globalną. To spotkanie daje nadzieję – zaznaczył prof. Włodzimierz Osadczy.

W przypadku Ukrainy można mówić również o pewnego rodzaju reżimie, o czym świadczy brak pluralizmu medialnego w tym kraju.  

– Wydaje mi się, że teraz jest taki ogólny lęk, że sytuacja zbyt daleko zaszła, bo ta retoryka wojenna na Ukrainie jest dość silna. (…) Mimo że mamy media publiczne i opozycyjne, narracja w tych wątkach podstawowych jest zbieżna i bardzo jednostronna – nie pokazuje się jakichkolwiek krytycznych uwag wobec reżimu na Ukrainie. Możemy tu też mówić o reżimie, skoro przestrzeń medialna jest zupełnie ujednolicona, wszystkie opozycyjne głosy zostały wyciszone – zwrócił uwagę historyk.

Ukraina stała się dla świata rejonem nieprzewidywalnym, co nie miało miejsca nawet w okresie zimnej wojny – akcentował gość Radia Maryja.

– Zawsze, nawet w czasie zimnej wojny, była jako taka stabilność – wiedzieliśmy, że jest obóz demokratyczny, zachodni, i jest obóz komunistyczny, totalitarny. W aktywności każdego z tych obozów można było się spodziewać pewnej logiki. W tej chwili tej logiki zabrakło – np. elekcja na Ukrainie, wybór komika na prezydenta, osoby zupełnie niepredysponowanej do pełnienia funkcji publicznej. Natomiast to jest kaprys oligarchów. Te kaprysy, które się pojawiają i te krótkofalowe, krótkowzroczne kalkulacje oligarchów wprowadzają wielki zamęt w polityce światowej – wskazał prof. Włodzimierz Osadczy.

Całą rozmowę z prof. Włodzimierzem Osadczym można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj