fot. isp-modzelewski.pl

[TYLKO U NAS] Prof. W. Modzelewski: Przyjmując państwa do strefy euro kierowano się wyłącznie kryteriami geopolitycznymi

Do strefy euro przyjmowano państwa, kierując się wyłącznie kryteriami geopolitycznymi, a nie tymi zasadami, które przynajmniej przyjęto, że powinny obowiązywać. Przykładem jest przecież Grecja. Chciano strefą euro bardziej Grecję związać – mówił we wtorkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja ekonomista prof. Witold Modzelewski.

Wzmocnienie euro, osłabienie relacji transatlantyckich, status euro jako waluty rezerwowej w międzynarodowym obiegu, europeizacja przemysłu – to nowe pomysły na zmiany w Unii Europejskiej. Propozycje te forsują przede wszystkim Niemcy oraz Francja.

Pomysł wzmocnienia euro nie jest rzeczą nową – zwrócił uwagę prof. Witold Modzelewski.

– Jak wiemy, strefa euro tworzy jakby drugą Unię, tzn. tę Unię, którą kiedyś nazwano pierwszej prędkości i tę całą pozostałą, która do strefy euro nie przystąpiła, nie może przystąpić lub jej nie przyjęto z jakiś powodów, bo jak wiemy, do strefy euro przyjmowano państwa, kierując się wyłącznie kryteriami geopolitycznymi, a nie tymi zasadami, które przynajmniej przyjęto, że powinny obowiązywać. Przykładem jest przecież Grecja. Chciano strefą euro bardziej Grecję związać – wskazał ekonomista.

Strefa euro jest programem niedokończonym. Dotyczy to również państw, które obecnie w strefie euro się znajdują – ocenił gość „Aktualności dnia”.

– Jeżeli mówimy o wspólnej polityce pieniężnej, realizowanej przez Europejski Bank Centralny, to ten Europejski Bank Centralny jest bankiem państw od siebie niezależnych. On nie ma swojego odpowiednika, swojego alter ego, w postaci rządu tych państw, który prowadzi politykę fiskalną. Jak wiemy, istotą polityki w tej płaszczyźnie jest dychotomia polityki pieniężnej, realizowanej przez bank centralny i polityki fiskalnej, też polityki finansowej – wyjaśnił.

Plan wzmocnienia strefy euro polegałby na tym, że powstałoby wzmocnienie współpracy państw strefy euro o charakterze ekonomicznym i politycznym – powiedział ekspert.     

– Ona będzie obejmowała też państwa słabsze, które do niej wchodzą, nie tylko wspomnianą Grecję, ale jak wiemy, wchodzą do niej również państwa tej tzw. nowej Europy, zwłaszcza małe państwa północno-wschodnie. Co to powoduje? Że ta strefa być może, zakładając, że nawet nie zmieni się w zakresie terytorialnym (albo w nieistotny sposób zmieni się w tym zakresie) ma tworzyć w tym programie organizację wyższego rzędu – tłumaczył.

Duet Francja – Niemcy ma zamiar również osłabić relacje transatlantyckie. W tym przypadku mówimy o czymś, co było jedną z przyczyn kształtowania się integracji europejskiej – zaznaczył gość „Aktualności dnia”.

– Wiemy, że integracja europejska była pewną odpowiedzią na dominację amerykańską w tym regionie, która była skutkiem II wojny światowej, planu Marshalla, przewagi ekonomicznej, politycznej, podporządkowania, w zasadzie tego amerykańskiego ładu pax americana, który tworzyli Amerykanie nie tylko tu, bo tworzyli go również np. w Azji. UE, najpierw Europejska Wspólnota Gospodarcza, w istocie miała stworzyć i tworzy – nie do końca konsekwentnie, ale jednak ten proces następuje – taki związek ekonomiczny państw o dość zbliżonym potencjale. To jest 300 milionów ludzi, potencjał już porównywalny z USA, czwarty gracz na rynku światowym. Wiemy, że ten proces zahamował się w tym momencie, kiedy już było wiadomo, że UE jako całość nie przekształci się w państwo federacyjne, czyli że nie będzie rządu europejskiego – akcentował ekonomista.

Ekspert podkreślił, że nasze członkostwo w Unii Europejskiej ewoluuje; podobnie dzieje się z Unią Europejską.

– My musimy starać się znaleźć swoją wizję, polską wizję, naszą wizję przyszłości. Najpierw dogadajmy się tu, w naszym kraju, jakiej my chcemy obecności Polski w UE, żebyśmy mogli jakoś odpowiadać na te argumenty, które przedstawiają silniejsi – wskazał prof. Witold Modzelewski.

Całość rozmowy z prof. Witoldem Modzelewskim w „Aktualnościach dnia” dostępna jest [tutaj].

RIRM

drukuj