fot. Monika Bilska

[TYLKO U NAS] Prof. M. Piotrowski: W UE są równi i równiejsi, a Wielka Brytania (podobnie jak Francja i Niemcy) nie jest „każdym krajem członkowskim”

W sercu Europy, czyli Brukseli, trwała batalia o zatwierdzenie całego składu Komisji Europejskiej, a zabrakło w niej Anglika. Niemiecka przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen biła się do końca, aby go pozyskać, ale bezskutecznie – powiedział prof. Mirosław Piotrowski w felietonie z cyklu „Myśląc ojczyzna” w TV Trwam.

Prof. Mirosław Piotrowski skomentował ostatnie wydarzenia w Unii Europejskiej związane z zatwierdzeniem składu nowej Komisji Europejskiej.

– W sercu Europy, czyli Brukseli, trwała batalia o zatwierdzenie całego składu Komisji Europejskiej, a zabrakło w niej Anglika. Niemiecka przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen biła się do końca, aby go pozyskać, ale bezskutecznie. Zgodnie z traktatami, każdemu krajowi członkowskiemu przypada jeden komisarz. Z punktu widzenia formalnego, każdy kraj ma obowiązek zgłoszenia kandydata. Łącznie do UE należy 28 państw, więc tylu powinno być komisarzy. Skład Komisji zatwierdza Parlament Europejski. W grupie tej zabrakło brytyjskiego kandydata, powstał więc poważny problem. Chcąc zażegnać go Ursula von der Leyen napisała list do premiera Wielkiej Brytanii Borisa Johnsona, aby przysłał kandydata. Brytyjski premier zlekceważył przewodniczącą KE, nie racząc nawet odpisać – mówił gość TV Trwam.

Ursula von der Leyen obawiając się, że przez brytyjską obstrukcję w ogóle nie uda się zatwierdzić składu Komisji, ponownie napisała do Johnsona grożąc sankcjami i europejskimi trybunałami – dodał były europoseł.

– Nagabywany brytyjski premier odpisał, że żadnego kandydata nie przyśle, bo jest zajęty wyborami we własnym kraju. W języku kuluarowym oznaczało to, że ma panią von der Leyen jak i całą Unię Europejską w nosie. Cóż było czynić? Niemiecka komisarz zaczęła poszukiwać prawników i europejskich gremiów, które orzekną, że to co jest bezprawne, właściwie jest zgodne z prawem Unii, czyli że niby można zatwierdzić całą Komisję, choć jest ona niecała, słowem uznać niepełny skład za niby pełny. Wszystko to dla dobra Unii Europejskiej i jej obywateli, także nas Polaków. No i jak tu nie być wdzięcznym Ursuli von der Leyen? – zastanawiał się felietonista.

Sądzę, że tę wdzięczność okazywać będą najpełniej przegłosowani en bloc komisarze – podkreślił wykładowca akademicki.

– Wszak zarabiają oni, ale dopiero po zatwierdzeniu, ogromne sumy, bo około 100 tysięcy złotych miesięcznie plus dodatki, także każdy miesiąc zwłoki to duża strata. Ciekawe, że takiego parcia na pensje nie wykazali Brytyjczycy, ale skoro i tak mają wyjść, to zapytać jednak można, co się stanie, jeśli nie wyjdą. Brytyjscy europosłowie są wybrani i od kilku miesięcy pracują już w Brukseli oraz Strasburgu. Czekający na ich wymianę europosłowie dublerzy, w tym jeden z Polski, obejdą się smakiem, wszak i tak wybrano ich na zapas z naruszeniem traktatów, a formalnie naruszenie traktatów, w związku ze wspomnianym niewystawieniem kandydata na komisarza zarzuciła rządowi brytyjskiemu ustępująca Komisja Europejska i wszczęła wobec niego procedurę naruszenia prawa Unii Europejskiej – podsumował prof. Mirosław Piotrowski.

radiomaryja.pl

drukuj