fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] Prof. J. Szyszko: Stara unijna „15” rozpoczęła działania na rzecz Natury 2000, ponieważ w niektórych rejonach zachodniej Europy zginęło 60 proc. gatunków

UE tworzyła m.in. system monitoringu oparty o dwie dyrektywy – dyrektywę habitatową i dyrektywę ptasią, czyli o Naturę 2000. Gdy się popatrzyło z tego punktu widzenia, Polska posiada wszystkie gatunki występujące w tej strefie geograficznej. (…) Ale dlaczego stara „15” rozpoczęła działania na rzecz Natury 2000? Bo są państwa i całe rejony zachodniej Europy, gdzie tych gatunków jest zaledwie 40 proc., a więc 60 proc. zginęło – mówił w czwartkowych „Rozmowach niedokończonych” na antenie TV Trwam i Radia Maryja prof. Jan Szyszko, były minister środowiska.

Pod koniec lat 90-tych powstał program środowiska przyrodniczego autorstwa prof. Jana Szyszki. Program ten owocował tym, że Polska już przygotowywała się do wejścia w struktury Unii Europejskiej. Podczas pisania tego programu wskazaliśmy na dwie wady naszego kraju, jakimi była bieda oraz wysokie bezrobocie strukturalne – wyjaśnił były minister środowiska.

– Po pierwsze, byliśmy państwem stosunkowo biednym. (…) Nie ulegało najmniejszej wątpliwości, że siła nabywcza mojej pensji była wielokrotnie mniejsza niż siła nabywcza pensji mojego odpowiednika np. w Niemczech czy w Holandii. (…) Drugą naszą wadą było to, że mieliśmy bezrobocie, i to bezrobocie strukturalne, szczególnie w układach wiejskich. Z jednej strony bieda, z drugiej strony – brak miejsc pracy, czyli dosyć duże bezrobocie – zaznaczył gość „Rozmów niedokończonych”.

Jako zalety Polski można było wymienić położenie geopolityczne oraz niedobór rąk do pracy w krajach Europy Zachodniej – akcentował polityk.

– Pierwsza zaleta to jest położenie geopolityczne. Przecież tworzymy wspólny, wielki organizm pod nazwą Unia Europejska, wchodzimy do starej „15”, ale perspektywy mamy duże – Polska znajdzie się w centrum jednoczącej się Europy. Raczej to jest zaleta, a nie wada (…) O tym przypomina również historia. (…) Wtedy, kiedy byliśmy silnym państwem, to byliśmy w centrum Europy. I o to miejsce zawsze była awantura. Ten, kto chciał być silny w Europie, chciał to miejsce opanować. (…) Druga rzecz, to gdy się popatrzyło na tę jednoczącą się Europę, to prawdę powiedziawszy my mieliśmy bezrobocie, a oni mieli niedobór rąk do pracy. A skąd to bezrobocie również wynikało? Z tego, ze mieliśmy przewagę młodych ludzi, dobrze wykształconych, rzeczywiście bezrobotnych. My mieliśmy wyż demograficzny, a zachód Europy musiał się posiłkować, sprowadzając imigrantów, również z troszeczkę obcych kultur – zauważył były szef resortu środowiska.

Przed wejściem do UE Polska musiała przedstawić swoje stanowisko negocjacyjne. W stanowisku tym strona polska zwracała uwagę na swoje zasoby energetyczne, ale również m.in. na stan środowiska przyrodniczego.

– Stan środowiska przyrodniczego mierzy się rodzimymi gatunkami roślin, zwierząt i grzybów dziko występujących w środowisku. To jest jedyny miernik stanu środowiska przyrodniczego. Zwierzęta są wskaźnikiem stanu środowiska i one występują tam, gdzie to środowisko im odpowiada. Jest pewna gama gatunków, które występują w różnych szerokościach i długościach geograficznych. (…) Do tego UE przywiązywała wielką wagę i ona tam właśnie tworzyła m.in. system monitoringu oparty o dwie dyrektywy – dyrektywę habitatową i dyrektywę ptasią, czyli o Naturę 2000. Gdy się popatrzyło z tego punktu widzenia, Polska posiada wszystkie gatunki występujące w tej strefie geograficznej, długości i szerokości. Ale dlaczego stara „15” rozpoczęła działania na rzecz Natury 2000? Bo są państwa i całe rejony zachodniej Europy, gdzie tych gatunków jest zaledwie 40 proc., a więc 60 proc. zginęło. Cała Natura 2000 mówi, że trzeba dalej się rozwijać, ale żeby te gatunki wróciły albo przynajmniej nie ginęły – mówił gość TV Trwam i Radia Maryja.

Wyginięcie wielu gatunków w Europie zachodniej wynika z odmiennej mentalności i różnego dziedzictwa kulturowego – ocenił były minister środowiska.

– Mamy specyficzną mentalność, kształtowaną przez Kościół katolicki, czyli „czyńcie sobie ziemię poddaną”. (…) Rolnictwo – gdzie przetrwało to rolnictwo oparte o drobną, prywatną własność ziemską? W Polsce. To zaowocowało tym, że ci ludzie, pracując tam, nie doprowadzili do tego (albo nie pozwolili na to), aby powstały wielkie gospodarstwa, które na zachodzie Europy powstały na skutek „zielonej rewolucji” – mocne gospodarstwa rolne, produkujące dużo żywności, ale też i ogromnymi nakładami środków ochrony roślin, środków sztucznego nawożenia. To owocuje bardzo prosto tym, że w gruncie rzeczy gleby są zniszczone, gatunki zginęły. (…) W Polsce (…) mamy niezniszczone biologicznie gleby – wskazał polityk.

Istotnym elementem, który wpłynął na korzystniejsze warunki dla występowania dla gatunków w Polsce, jest również państwowa własność leśna, gdzie nie decyduje zysk, ale racjonalność gospodarowania – podkreślił prof. Jan Szyszko.

– To jest dziedzictwo, począwszy od lasów królewskich, które w gruncie rzeczy były państwowymi lasami (…) do tej pory. 1/3 terytorium kraju (może 1/4) pokryta lasami państwowymi, gdzie decyduje wiedza, a nie eksploatacja. (…) Nie stać zachodu Europy na to, żeby mieć taki obszar lasów państwowych w jednym ręku, nastawionych na to, żeby korzystać z tych lasów, ale równocześnie żeby występowały wszystkie gatunki, czyli typowa koncepcja zrównoważonego rozwoju albo czynienia sobie ziemi poddanej. (…) Rąbaliśmy lasy od 1945 roku, ale to jest tradycja. Rąbaliśmy te lasy, ale mamy ich coraz więcej. Mieliśmy ich niecałe 20 proc., a teraz mamy 30 proc. (…) Równocześnie polowaliśmy, chodziliśmy na grzyby, lasy są udostępnione całemu społeczeństwu i nie straciliśmy ani jednego z występujących gatunków – zauważył były szef resortu środowiska.

RIRM 

drukuj