fot. Monika Bilska

[TYLKO U NAS] Prof. G. Kucharczyk: Komuniści doskonale wiedzieli, że 16 października 1978 r. był właściwie początkiem końca ich władzy. Obecność Jana Pawła II zmieniała i pociągała ku Chrystusowi

Sam fakt, że Polak został papieżem, to był potężny czynnik zmian. Komuniści doskonale wiedzieli, że radosny dla całego narodu wieczór 16 października 1978 roku był właściwie początkiem końca ich władzy. Ojciec Święty mówił o wolności także w wymiarze wspólnotowym, narodowym w okresie zniewolenia komunistycznego. Ojciec Święty wlewał nadzieję, przypominał o wolności, która jest zakorzeniona w wielkiej historii  narodu ochrzczonego – akcentował prof. dr hab. Grzegorz Kucharczyk, historyk, w niedzielnych „Rozmowach niedokończonych” na antenie TV Trwam.

Prof. Grzegorz Kucharczyk był gościem niedzielnego wydania „Rozmów niedokończonych”, w którym poruszony został temat: „Wpływ pontyfikatu Jana Pawła II na Polskę, Europę i świat”. Jego zdaniem już sam wybór Polaka na Stolicę Piotrową stał się przyczynkiem do późniejszych zmian zachodzących w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, która była zniewolona przez komunistów.

– Sam fakt, że Polak został papieżem, to był potężny czynnik zmian. Jego przyjazd w 1979 roku do Polski to była triumfalna podróż, triumfalny wjazd niekoronowanego króla Polski. Komuniści doskonale o tym wiedzieli. Możemy na różne sposoby interpretować i przypominać sobie pontyfikat Jana Pawła II. (…) Zapewne wiele ludzi zapamiętało scenę w Belwederze w 1983 roku – powitanie z najwyższymi władzami w PRL. Generał Jaruzelski, szef Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, w pełnym umundurowaniu i drżącą kartką w ręku przed stojącym w milczeniu i z pochyloną głową św. Janem Pawłem II – to był niesamowity obraz. Przypomina się pytanie Stalina o to, ile Papież ma dywizji. Wtedy było widać, ile on ma dywizji, kiedy generał uzbrojony po zęby przeciwko swojemu własnemu narodowi drżał. Tego nie dało się już wyciąć. Ludzie to już zobaczyli – wspominał historyk.

Gość programu podkreślał, że św. Jan Paweł II, przyjeżdżając do Polski, starał się natchnąć swoich rodaków duchem walki o wolność narodu ochrzczonego. Dodawał im otuchy i nadziei, przypominając historyczne dokonania państwa polskiego.

– Komuniści doskonale wiedzieli, że radosny dla całego narodu wieczór 16 października 1978 roku był właściwie początkiem końca ich władzy. Ojciec Święty mówił o wolności także w wymiarze wspólnotowym, narodowym w okresie zniewolenia komunistycznego. Przyjeżdżał do Polski zniewolonej, przypominał, że „tylko wówczas naród żyje autentycznie własnym życiem, gdy w całej organizacji życia państwowego stwierdza swoją podmiotowość”. To są słowa z 1987 roku, kiedy Polska żyła nie tylko w zniewoleniu, ale i marazmie tzw. odnowy socjalistycznej. Ojciec Święty wlewał nadzieję, przypominał o wolności, która jest zakorzeniona w wielkiej historii – jak mawiał prymas Wyszyński – narodu ochrzczonego – akcentował prof. Grzegorz Kucharczyk.

Historyk zwracał także uwagę na wpływ pontyfikatu św. Jana Pawła II na sytuację innych krajów będących pod wpływem radykalnych rządów.

– Podróż w 1979 roku do Polski to nie była pierwsza pielgrzymka zagraniczna Ojca Świętego. On wcześniej, w tym samym roku, był w Meksyku rządzonym przez radykalnie laicystyczny rząd, wyrosły z masońskiej rewolucji z początku XX wieku. Wówczas karane było noszenie przez księży sutann w miejscach publicznych, więc kiedy wyszedł z samolotu w swojej białej sutannie, popełniał według meksykańskiego kodeksu karnego czyn karalny. W przeciągu paru miesięcy Ojciec Święty odwiedził dwa narody uformowane w kulturze katolickiej, które na różny sposób były opresjonowane pod tym samym szyldem, bo tu i tu był szyld „rozdział Kościoła od państwa” – zauważył gość programu.

Profesor dodał, że św. Jan Paweł II zawsze stawiał Chrystusa na pierwszym miejscu, mimo że jego obecność elektryzowała ludzi.

– Krzyż i Ukrzyżowanego stawiał na pierwszym miejscu. Jest obraz, na którym namalowana została niesamowita scena, jak Ojciec Święty jest w Nikaragui rządzonej przez marksistów w 1983 roku. Tam bojówki komunistyczne próbowały zakłócić Mszę św., wznosząc okrzyki niby na rzecz ludu, ale chodziło o zagłuszenie homilii Ojca Świętego, w której odrzucał marksistowską teologię wyzwolenia. Wtedy Ojciec Święty podniósł swój pastorał i wzniósł go wysoko, okazując krzyż jako swoją tarczę i wszystkich, którzy chcą budować na Chrystusie i otwierać drzwi nie tylko do serc, ale i całych systemów społecznych, ekonomicznych przed Chrystusem. Obecność Ojca Świętego zmieniała i pociągała ku Chrystusowi. (…) Musimy mieć świadomość, że wpływ pontyfikatu Ojca Świętego był znacznie szerszy – sięgał poza Atlantyk – podkreślał prof. Grzegorz Kucharczyk.

radiomaryja.pl

drukuj