fot. twitter.com/D_Tarczynski

[TYLKO U NAS] Pos. Tarczyński o fake newsach: Najwyższy czas, aby skończyć w Polsce ze stalinowskim kłamstwem

Najwyższy czas, aby w Polsce skończyć – użyję tego słowa świadomie – ze stalinowskim kłamstwem. Teraz używa się takiego faktycznie modnego nazewnictwa „fake news”, a mamy do czynienia z propagandą, jakiej używali Goebbels, Urban, a teraz ci, którzy są właścicielami polskojęzycznych mediów – mówił w piątkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja poseł Prawa i Sprawiedliwości Dominik Tarczyński.  

Polityk przedstawił podstawowe założenia ustawy, która ma karać za podawanie tzw. fake newsów, czyli nieprawdziwych informacji w mediach.

Dominik Tarczyński zwrócił uwagę, że ustawa anty fake newsowa obowiązuje w wielu państwach Unii Europejskiej.

– Już obowiązuje np. w Niemczech, na Węgrzech oraz w ustawie medialnej we Francji, a także w wielu innych państwach Unii Europejskiej. To jest prawo, które już od dawna funkcjonuje w wielu państwach członkowskich. Najwyższy czas, aby w Polsce skończyć – użyję tego słowa świadomie – ze stalinowskim kłamstwem. Teraz używa się takiego modnego faktycznie nazewnictwa „fake news”, a mamy do czynienia z propagandą, jakiej używali Goebbels, Urban, a teraz ci, którzy są właścicielami polskojęzycznych mediów – akcentował gość „Aktualności dnia”.

Poseł PiS odniósł się również do kwestii tajnej notatki MSZ nr Z-99/2018, dotyczącej relacji między USA a Polską, do której odwoływał się portal internetowy Onet.pl.

– Wszyscy wiemy, że są rzeczy, o których nie wolno mówić. Nie ze względu na to, że chcemy coś ukryć przed narodem, ale że chcemy dokonywać procesów, które mają chronić państwo polskie. Jeżeli ktoś chce mówić o tych procesach, które we wszystkich państwach są utajnione po to, aby sugerować, że coś jest nie tak, mimo że Departament Stanu USA temu zaprzecza, to szkodzi państwu polskiemu. Tutaj nie ma żadnej prawdy, nie ma żadnej troski o państwo polskie. Jest tylko i wyłącznie próba ujawnienia mechanizmów, w którym państwo polskie i USA zaprzeczyły w tym sensie, że one nie skutkowały jakąkolwiek izolacją Polski – tłumaczył polityk.

Ustawa anty fake newsowa powinna dotyczyć także braku lub ukrywania informacji. Ma ona służyć władzy sądowniczej, ponieważ to ona będzie osądzać, co jest fake newsem – wskazał Dominik Tarczyński.

– Ta ustawa powinna obejmować brak informacji lub ukrywanie informacji, jak np. w Szwecji po gwałtach dokonanych przez nielegalnych imigrantów na festiwalu młodych. (…) Ta ustawa jest ustawą, która ma służyć inteligentnemu narodowi, inteligentnej władzy, „trzeciej władzy”, władzy sądowniczej. To sąd ma decydować, co jest fake newsem, czyli kłamliwą informacją, propagandą lub ukrywaniem informacji w celu kreowania nieprawdziwej rzeczywistości, a nie politycy. Ta ustawa ma dotyczyć wszystkich osób, które są osobami publicznymi, nie tylko mediów, ale też polityków i wszystkich tych, którzy kreują rzeczywistość – wyjaśnił.

Nie widzę przeciwwskazań, aby dziennie wytaczać nawet kilkadziesiąt procesów dotyczących fake newsów, ponieważ po to jest prawo – podkreślił poseł PiS.

– Jeśli chcą brnąć, jeżeli chcą być karani, jeżeli chcą być recydywistami, to takie wyroki będą wyrokami, które oprócz kar finansowych będą – tak jak np. w ustawie niemieckiej – skutkować wyrokiem zawieszającym publikację np. na trzy albo sześć miesięcy. Takie portale będą znikać, tacy pseudodziennikarze będą ponosić odpowiedzialność karno-finansową. To wszystko jest możliwe – zaznaczył gość „Aktualności dnia”.

Media, które podały fake newsa, będą miały możliwość zadośćuczynienia za swoje działanie np. w formie sprostowania – akcentował polityk.

– Tam będzie wyróżnione, czy popełniłem błąd świadomy, ordynarny, czy to było działanie zamierzone czy też nieświadome, ustawa będzie bardzo szczegółowa. My wszyscy jesteśmy grzesznikami, dlatego też mamy sakrament spowiedzi, a więc bardzo proszę: popełniłeś błąd, żal za grzechy, spowiedź szczera, zadośćuczynienie Bogu i bliźnim. Proszę bardzo zadośćuczynić, przeprosić. Jeżeli (…) dana gazeta daje informację taką albo inną, na drugi dzień albo zaraz po ujawnieniu, że to jest kłamstwo, niech opublikuje na pierwszej i drugiej stronie informację prostującą. Jeżeli tego nie zrobi, poniesie konsekwencje finansowe lub inne – tłumaczył Dominik Tarczyński.

Całość rozmowy z posłem Dominikiem Tarczyńskim w audycji „Aktualności dnia” dostępna jest [tutaj].

RIRM

drukuj