[TYLKO U NAS] Mec. L. Obara o odroczeniu decyzji ws. frankowiczów: Pozytywem jest zwrócenie się w większości do instytucji, których stanowisko jest znane

Sąd Najwyższy odroczył wydanie decyzji w sprawie frankowiczów i zwrócił się do kilku instytucji o opinię. Pozytyw widzę w tym, że w większości zwracają się do instytucji, których stanowisko jest znane, jak np. prokonsumencki Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów – powiedział mec. Lech Obara z Kancelarii Radców Prawnych i Adwokatów w programie „Polski punkt widzenia” w TV Trwam.

W środę Izba Cywilna Sądu Najwyższego odroczyła posiedzenie w sprawie tzw. frankowiczów i zwróciła się do kilku instytucji o opinię. [czytaj więcej] Mec. Lech Obara zwrócił uwagę, że „z jednej strony nie ma wyznaczonego terminu na kolejne posiedzenie, ale z drugiej strony wiemy, że istniała ogromna trudność, by zebrała się pełna Izba Cywilna SN”.

– Istniały obawy, że może w ogóle nie dojść do zebrania się Izby i wydania uchwały większością dwóch trzecich głosów. Na 28-osobowy skład Izby 18 starych sędziów podważa legitymacje do orzekania dziesięciu nowych sędziów. Jeżeli jednogłośnie została podjęta decyzja o przełożeniu terminu i ustalono 5 instytucji, do których zwróci się Izba Cywilna SN o wyrażenie opinii, to widzimy, że orzekają i będzie merytoryczne rozstrzygnięcie. Pozytyw widzę w tym, że w większości zwracają się do instytucji, których stanowisko jest znane – powiedział prezes Stowarzyszenia Patria Nostra.

– UOKiK ma stanowisko prokonsumenckie, podobnie jak Rzecznik Finansowy. Nawet Rzecznik Praw Dziecka, ponieważ franki dot. także sytuacji rodzinnej, więc trudno, by nie wyrażał linii prokonsumenckiej. Oczywiście z Narodowym Bankiem Polskim jest różnie – dodał.

Gość TV Trwam zaznaczył, że „w Hiszpanii w 2017 r. SN rozstrzygnął wszystkie problemy związania umowy kredytowej z walutą obcą. Francja poszła jeszcze dalej, bo w 2020 r. nawet sąd karny zajął się sprawą i nałożył na BNP Paribas karę 187 tys. euro (sprawa dot. 2,5 tysiąca klientów) oraz odszkodowanie w wysokości 150 mln euro”.

– Tam poszli bardzo daleko, a my wciąż się obawiamy, jakie będzie rozstrzygnięcie – zwrócił uwagę.

Mec. Lech Obara podkreślił, że błąd w umowach zawieranych z tzw. frankowiczami „tkwi w tym, że nie poszanowano uprawnień konsumenta”.

– Nie informowano klientów o ryzyku związanym z gwałtowną zmianą kursu. Banki tłumaczyły się tym, że też ryzykowały. Świetnie wiedziały, co robiły i zabezpieczyły się przed ryzykiem. Natomiast klienci nie otrzymali informacji, które powinni posiadać – o ryzyku, a także o tym, że to bank jednostronnie narzuca tabele kursowe, jeśli chodzi o złoty i frank – wyjaśnił gość „Polskiego punktu widzenia”.

Prezes Stowarzyszenia Patria Nostra zwrócił uwagę na to, że „należy przywrócić stan zgodny z prawem. Jest on taki, że jeżeli jest klauzula abuzywna, możemy wystąpić z wszelkimi roszczeniami”.

– W związku z tym powinno być uznanie umowy za nieważną, po czym następowałby zwrot wzajemnych świadczeń – bank oddaje kredytobiorcy płacone raty i może zwrócić się do kredytobiorcy o pieniądze, które mu przydzielił. Drugi wariant jest taki, że (…) sąd usuwa klauzule i pozostawia umowę, która jest już odfrankowiona. Jest tak, jakby była ona płacona w złotówkach – powiedział mecenas.

W uchwale Izby Cywilnej Sądu Najwyższego z 7 maja, która została wydana w niepełnym składzie, stwierdzono, że „w razie stwierdzenia nieważności umowy kredytu walutowego, strony sporu powinny rozliczać się według teorii dwóch kondycji”.

– Było to powtórzenie orzeczenia Sądu Najwyższego z lutego w formie uchwały. Wiąże to inne składy, ale nie wiąże pełnego składu Izby Cywilnej SN. (…) Skład sędziowski powiedział, że każdy ze zwrotów rozliczamy osobno. Tu wchodzi problem tzw. przedawnienia. Przedawnienie roszczeń kredytobiorcy wobec banku ma 10-letni termin. Raty kredytu będą więc w pełni zwrócone. Natomiast roszczenie banku o zwrot kapitału przedawnia się z upływem 3 lat. SN popełnił pewien ukłon wobec banków. (…) Sąd Najwyższy wspomniał, że musi to być od momentu ustalenia definitywnej bezskuteczności umowy. Pojawia się twierdzenie, że jest to wyrok, który zapadnie. Nie ma więc mowy o przedawnieniu. Są też zdania, że może to być wcześniejszy termin, np. gdy klient zaprzestaje spłacać i mówi, że umowa jest nieważna, bo dotknięta jest klauzulami. Problem ten będzie przedmiotem uchwały pełnego składu Izby Cywilnej SN. Ona można znaleźć inne rozwiązanie – wskazał mec. Lech Obara.

radiomaryja.pl

drukuj