fot. https://twitter.com/marcin_przydacz

[TYLKO U NAS] M. Przydacz: Powinniśmy twardo stać na straży polskiej suwerenności i granicy. Nasi żołnierze, ryzykując codziennie swoje zdrowie i życie, wypełniają swoje obowiązki. Należy im się za to ogromny szacunek 

Z reguły jest tak, że im dalej od niepokojów, tym mniejsze jest zrozumienie i poczucie zagrożenia. Dlatego naszym zadaniem jako dyplomacji jest uświadamianie naszym partnerom europejskim, że nie mamy do czynienia ze zwykłym kryzysem migracyjnym, ale z atakiem na całą Unię Europejską. Jeżeli okaże się, że wschodnia granica jest nieszczelna, to konsekwencje poniesie cała Wspólnota – powiedział Marcin Przydacz, wiceminister spraw zagranicznych, w środowym programie „Polski punkt widzenia” w TV Trwam.

Trwa podróż dyplomatyczna Mateusza Morawieckiego do państw Unii Europejskiej w celu dyskusji na temat kryzysu na naszej granicy. 24 listopada br. szef rządu odbył wizytę do Francji, gdzie rozmawiał z prezydentem Emmanuelem Macronem.

– Jako dyplomacja działaliśmy bardzo aktywnie na forum UE i NATO, budując spójną koalicję państw europejskich. W momencie największego ataku na polską granicę ta koalicja okazała się bardzo pomocna, ponieważ wszystkie państwa UE i NATO poparły Polskę, co w ostatnim czasie nie zdarza się często – wyjaśnił wiceminister spraw zagranicznych.

Pomimo trwających prób forsowania polsko-białoruskiej granicy, sytuacja wydaje się być stabilna. Jednak w ostatnim czasie pojawiają się również informacje dotyczące wojsk rosyjskich przy ukraińskiej granicy.

– Jednocześnie mamy rosnące ceny energii i gazu. Władimir Putin, mając w zanadrzu Nord Stream 2, rozpoczyna swoją grę na rynku gazowym. Poza tym widzimy to już po rosnących cenach energii w Polsce – wskazał gość TV Trwam.

Marcin Przydacz nawiązał również do akcji dezinformacyjnej, jaką prowadzi Rosja i Białoruś w kwestii traktowania migrantów przez polskich funkcjonariuszy.

– Migranci to często ludzie znajdujący się w trudnej sytuacji. Chcieliśmy im pomóc, dlatego wysłaliśmy konwoje z produktami dla nich. Niestety Białorusini nie byli zainteresowani pomocą tym ludziom. Dlatego właśnie potrzebna jest spójność między państwami. Ma temu służyć wspomniana aktywność premiera Mateusza Morawieckiego – ocenił wiceszef resortu spraw zagranicznych.

Szef rządu rozpoczął od rozmów z sąsiadami. Po osiągnięciu zamierzonego celu, jakim było wypracowanie wspólnego stanowiska, pojechał do kolejnych państw, by również uświadomić im rangę problemu.

– Z reguły jest tak, że im dalej od niepokojów, tym mniejsze jest zrozumienie i poczucie zagrożenia. Dlatego naszym zadaniem jako dyplomacji jest uświadamianie naszym partnerom europejskim, że nie mamy do czynienia ze zwykłym kryzysem migracyjnym, ale z atakiem na całą Unię Europejską. Jeżeli okaże się, że wschodnia granica jest nieszczelna, to konsekwencje poniesie cała Wspólnota – wyjaśnił polityk.

Dziś odbędzie się spotkanie premiera RP z Angelą Merkel, byłą kanclerz Niemiec, by przedstawić polski punkt widzenia sytuacji na naszej wschodniej granicy.

– Premier Mateusz Morawiecki będzie omawiał różnego rodzaju zagrożenia i pułapki, w które mogą wpadać partnerzy z Europy Zachodniej. Jestem przekonany, że Władimir Putin i Alaksandr Łukaszenka będą chcieli wykorzystać zaangażowanie państw takich jak Niemcy, Francja i Wielka Brytania – zaznaczył wiceminister.

Parę dni temu Komisja Europejska zapowiedziała, że przeznaczy 700 tys. euro na pomoc dla migrantów przebywających na polsko-białoruskiej granicy. Istnieje jednak obawa, że środki te trafią w ręce Alaksandra Łukaszenki. Ponadto może się okazać, że pieniądze dla migrantów zachęcą ich do pozostania na granicy.

– Pomoc dla migrantów musi trafić tam, gdzie rzeczywiście jest potrzebna, czyli do ludzi znajdujących się w trudnej sytuacji. Jednak pomoc nie może powodować, że ci ludzie nadal będą tkwić w białoruskich lasach. Dlatego trzeba im pomóc wrócić do domu – wskazał wiceszef resortu spraw zagranicznych.

Gość „Polskiego punktu widzenia” zapewnił również o wsparciu Polski ze strony Stanów Zjednoczonych.

– Nasz dialog z Waszyngtonem jest bardzo intensywny. Jesteśmy w stałym kontakcie z amerykańskimi partnerami – dodał.

Marcin Przydacz podkreślił, że Polska jest nastawiona pokojowo i dąży do deeskalacji konfliktu, jednak w razie potrzeby ma narzędzia, by przeciwstawiać się Białorusi.

– Jeżeli atak ze strony Białorusi będzie się nasilał, będziemy decydować o kolejnych  krokach (…). Powinniśmy twardo stać na straży polskiej suwerenności i granicy. Nasi żołnierze, ryzykując codziennie swoje zdrowie i życie, wypełniają swoje obowiązki. Należy im się za to ogromny szacunek  – powiedział.

radiomaryja.pl

drukuj