M. Przydacz: Ostatnie rozmowy potwierdzają, że istnieje bardzo duża szansa na stałą bazę wojsk USA w Polsce

Istnieje bardzo duża szansa, by przekonać administrację amerykańską do budowy stałej bazy wojsk USA w Polsce; ostatnie rozmowy to potwierdzają – ocenił w czwartek szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej, Marcin Przydacz.

Przedstawiciele polskich władz i administracji USA zapewniali w środę o utrzymaniu silnych relacji wojskowych między Warszawą i Waszyngtonem po zapowiedzi Pentagonu dotyczącej zmniejszenia liczby Brygadowych Zespołów Bojowych (BCT) stacjonujących w Europie z czterech do trzech. Rzecznik Pentagonu Sean Parnell poinformował, że decyzja ta oznacza powrót do poziomu obecności wojsk USA w Europie z 2021 r. i będzie skutkowała m.in. „tymczasowym opóźnieniem rozmieszczenia sił amerykańskich w Polsce”. Podkreślił jednocześnie, że Polska pozostaje „wzorcowym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych”, a inni członkowie NATO powinni brać z niej przykład.

Marcin Przydacz wyróżnił na antenie Telewizji Republika rolę wicepremiera, szefa MON, Władysława Kosiniaka-Kamysza. Stwierdził, że szef resortu obrony „stara się robić bardzo dużo, aby te wojska utrzymać”.

„Takie też jest jego zadanie, bo jest ministrem obrony narodowej, ma trochę inną perspektywę. Natomiast my jako Kancelaria Prezydenta będziemy tutaj wspierać akurat w tym zakresie rząd, bo uważamy, że trzeba utrzymywać amerykańskich żołnierzy w Polsce” – powiedział.

Jednocześnie szef BPM stwierdził, że inne działania rządu, w tym kwietniowy wywiad premiera Donalda Tuska dla „Financial Times”, niekorzystnie wpływają na decyzje Pentagonu.

„Zaryzykuję twierdzenie, że gdyby dzisiaj nie było prezydenta Nawrockiego, tylko np. byłby chciany przez Donalda Tuska Rafał Trzaskowski w Pałacu Prezydenckim, to tych wojsk już dawno by nie było” – dodał.

Podkreślił też, że podczas ostatniej rozmowy Karola Nawrockiego z Donaldem Trumpem, która miała miejsce 3 maja, nie poruszono kwestii relokacji amerykańskich żołnierzy.

„Gdyby to padło, to byśmy od razu zaczęli w tej tematyce aktywnie działać. Nie padło, dlatego że to nie jest decyzja Białego Domu, tylko to jest decyzja na poziomie Pentagonu” – tłumaczył.

Szef BPM wskazał, że w ciągu ostatnich dni odbyło się kilka istotnych rozmów. W środę szef BBN, Bartosz Grodecki, rozmawiał z jednym z wiceszefów Pentagonu, Elbridgem Colbym. Tego samego dnia odbyło się spotkanie Władysława Kosiniaka-Kamysza i szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, gen. Wiesława Kukuły, z zastępcą przewodniczącego Kolegium Połączonych Szefów Sztabów wojsk USA, gen. Christopherem Mahoneyem. Ponadto we wtorek szef MON kontaktował się z szefem Pentagonu, Petem Hegsethem.

„Wszystkie te trzy rozmowy wskazują na to, że ta rotacja jest tylko czasowo wstrzymana, a jej efektem może być nawet to, że tych wojsk w przyszłości będzie więcej” – ocenił Marcin Przydacz.

Polityk pytany był również, czy istnieją obecnie jakiekolwiek szanse, aby przekonać Donalda Trumpa i administrację amerykańską do budowy stałej bazy wojsk USA w Polsce.

„Jest bardzo duża szansa i ostatnie rozmowy raczej to potwierdzają. (…) Stała baza jest naszym interesem” – powiedział.

Marcin Przydacz, dopytywany o to, czy w najbliższym czasie planowane jest spotkanie prezydentów Polski i USA, podkreślił, że Karol Nawrocki i Donald Trump pojawią się na szczycie NATO, który odbędzie się 7-8 lipca w stolicy Turcji, Ankarze.

„Wtedy na pewno panowie prezydenci ze sobą będą rozmawiać, czy to w węższym, czy w szerszym formacie” – dodał.

Agencja Reutera poinformowała w piątek, powołując się na dwóch amerykańskich urzędników, wypowiadających się anonimowo, że Pentagon anulował plany rotacyjnego przemieszczenia 4 tys. amerykańskich żołnierzy do Polski. Z kolei CNN podał, powołując się na źródła w resorcie wojny USA, że decyzja Pete’a Hegsetha o wstrzymaniu planowanej rotacji amerykańskiej brygady pancernej była częścią serii ruchów mających zredukować liczbę sił USA w Europie. 1 maja Pentagon zapowiedział wycofanie 5 tys. żołnierzy z Niemiec.

Przedstawiciele polskiego rządu, w tym Kosiniak-Kamysz dementowali w czwartek informacje, by amerykański kontyngent w Polsce miał zostać zmniejszony. Szef MON mówił m.in., że reorganizacja prowadzona przez amerykańską administrację może skutkować tym, że „inne brygady będą wyznaczone do poszczególnych krajów”, lecz liczebność sił w Polsce pozostanie na dotychczasowym poziomie ok. 10 tysięcy.

W środę rzecznik Pentagonu potwierdził, że Pentagon zdecydował o zmniejszeniu liczby tzw. Brygadowych Zespołów Bojowych (BCT) stacjonujących w Europie z czterech do trzech. Rzecznik Pentagonu napisał też, że ostateczny rozkład wojsk USA w Europie będzie przedmiotem „dalszej analizy wymagań strategicznych i operacyjnych”. Dodał, że skutkiem zmniejszenia obecności amerykańskiej armii w Europie będzie również „tymczasowe opóźnienie rozmieszczenia sił amerykańskich w Polsce”, która – jak podkreślił – „jest wzorcowym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych”.

Wcześniej, we wtorek wiceprezydent USA, J.D. Vance, oświadczył, że wstrzymanie rotacji brygady pancernej do Polski to „jedynie opóźnienie rotacji”. Zaznaczył, że nie podjęto decyzji o ostatecznym przeznaczeniu tych wojsk.

PAP

drukuj