fot. PAP/Leszek Szymański

[TYLKO U NAS] ks. prof. W. Cisło: Prezydent Turcji ma bardzo napiętą sytuację wewnętrzną, więc chce wzmocnić swój autorytet uderzając na zewnątrz

Putin, gdy miał bardzo duże problemy u siebie w kraju, zaatakował Krym. Podobnie prezydent Turcji ma bardzo napiętą sytuację wewnętrzną, problemy gospodarcze, więc wtedy najłatwiej wzmocnić swój autorytet, uderzając na zewnątrz. Poza tym pamiętajmy, że mamy teraz bardzo niebezpieczną sytuację, bo tam mamy broń atomową – mówił w sobotnim „Polskim punkcie widzenia” w TV Trwam ks. prof. Waldemar Cisło, dyrektor Sekcji Polskiej Papieskiej Organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

Trwa napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie. Jest ona spowodowana agresją Turcji na Syrię. Atak strony tureckiej wymierzony jest w przebywających na tym terenie Kurdów.

Ks. prof. Waldemar Cisło zwrócił uwagę, że działanie prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana przypomina działanie Wladimira Putina wobec Krymu.

– Putin, gdy miał bardzo duże problemy u siebie w kraju, zaatakował Krym. Podobnie prezydent Turcji ma bardzo napiętą sytuację wewnętrzną, problemy gospodarcze, więc wtedy najłatwiej wzmocnić swój autorytet, uderzając na zewnątrz. Poza tym pamiętajmy, że mamy teraz bardzo niebezpieczną sytuację, bo tam mamy broń atomową. Oczywiście Stany Zjednoczone teraz próbują trochę ratować sytuację, ale nie wiem, czy to nie jest za późno – zaznaczył gość „Polskiego punktu widzenia”.

Amerykanie wycofali swoje wojska z terenów syryjskich, na których przebywają Kurdowie, w konsekwencji czego Turcja rozpoczęła ofensywę. Nie można więc się dziwić, że Kurdowie poczuli się zdradzeni przez USA – akcentował dyrektor Sekcji Polskiej Papieskiej Organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

– Kurdowie współpracowali z Amerykanami, bo Amerykanie już nauczeni w Iraku, gdzie stracili wielu żołnierzy, rękami Kurdów załatwiali sytuację naziemną. Oni używali rakiet i samolotów, a Kurdowie wypełniali to wszystko, co było związane z akcjami na ziemi. Natomiast też poczuci się zdradzeni, co wyraźnie powiedzieli, wielki sojusznik zdradził. (…) Ta gra interesów jest okropna – podkreślił.

Niepokój budzi nie tylko sytuacja w Syrii, ale również w Libanie, gdzie przebywa ogromna ilość uchodźców z innych krajów – wskazał kapłan.

– Boimy się o Liban, bo to jest mały kraj, który ma 4,5 mln rdzennych mieszkańców, natomiast w tej chwili mamy tam 800 tys. uchodźców Palestyńczyków i niektórzy liczą, że mamy 1,1 mln uchodźców z Syrii, a inni mówią, że jest ich prawie 2 mln – jedni liczą tylko tych nielegalnych, a inni liczą tych jeszcze 600 tys., którzy np. mają pozwolenie na pracę. Proporcjonalnie, żeby to zobrazować, to jest tak, jakby do Polski przyjechało nagle ok. 20 mln uchodźców. Wyobraźmy sobie sytuację, jaka panuje: brak pracy, różne patologie. To są czasami trudne i bardzo drastyczne sytuacje – zaznaczył ks. prof. Waldemar Cisło.

Jeśli Stany Zjednoczone chcą pełnić rolę światowego policjanta, to muszą liczyć się z konsekwencjami swoich działań – powiedział gość TV Trwam.

– Jeśli chce się pełnić rolę policjanta światowego, to trzeba ponosić konsekwencje. Przykład Iraku – to przecież Stany Zjednoczone, wbrew prośbom i błaganiom papieża św. Jana Pawła II, rozpoczęły tę wojnę. Czy dzisiaj ktoś, patrząc na Irak po tylu latach (…) powie, że w Iraku jest lepiej, kiedy popatrzymy na ilość zamordowanych? Oczywiście, prezydent Iraku stosował broń chemiczną itd., były przestępstwa, tylko jeśli policzymy ofiary jego reżimu a ofiary teraz, tej tzw. wojny demokratycznej, to naprawdę to źle wygląda. Do tej pory nie przedstawiono dowodów, na podstawie których rozpoczęto tę interwencję. Bodajże już 2 lata temu Tony Blair przeprosił opinię publiczną, że wojska brytyjskie tak się zaangażowały w pomoc Amerykanom bez ewidentnych dowodów – zauważył dyrektor Sekcji Polskiej Papieskiej Organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

 

radiomaryja.pl     

drukuj