fot. PAP/Tomasz Gzell

[TYLKO U NAS] J. Zarzecki o tzw. Piątce dla zwierząt: Widzimy sytuację związaną z COVID-19, która panuje na całym świecie, do czasu kiedy nie opanujemy tego kryzysu, nie powinniśmy wracać do tego tematu

Widzimy sytuację związaną z COVID-19, która panuje na całym świecie, więc do czasu kiedy nie opanujemy tego potężnego kryzysu, który jest i dopóki musimy walczyć o jak najlepsze wyniki w gospodarce oraz na rynkach eksportowych, w ogóle nie powinniśmy wracać do tego tematu. Oczywiście trzeba rozmawiać na temat wybranych elementów z ustawy, bo wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że potrzebne są rozwiązania polepszające ochronę zwierząt – powiedział Jacek Zarzecki, prezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego, w programie „Wieś – to też Polska” w TV Trwam.

Jacek Zarzecki odniósł się do wpływu tzw. Piątki dla zwierząt na sytuację hodowców i producentów bydła mięsnego.

– Sytuacja związana z Piątka dla zwierząt jest dla nas bardzo trudna, bo nie do końca wiemy, na czym stoją polscy rolnicy, bo mowa nie tylko o hodowcach i producentach bydła mięsnego, ale także hodowcy i producenci futer. Mamy sygnały ze strony rządowej, że ustawa, która była procedowana w Senacie, nie będzie już procedowana w Sejmie i trafi do sejmowej zamrażarki. Jednocześnie ze strony partii rządzącej m.in. pana Terleckiego słyszymy, że trwają pracę nad Piątka dla zwierząt – wskazał gość TV Trwam.

To nas bardzo niepokoi, ponieważ to nie jest czas, kiedy powinniśmy na temat tzw. Piątki dla zwierząt w ogóle rozmawiać – kontynuował.

– Widzimy sytuację związaną z COVID-19, która panuje na całym świecie, więc do czasu kiedy nie opanujemy tego potężnego kryzysu, który jest i dopóki musimy walczyć o jak najlepsze wyniki w gospodarce oraz na rynkach eksportowych, w ogóle nie powinniśmy wracać do tego tematu. Oczywiście trzeba rozmawiać na temat wybranych elementów z ustawy, bo wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że potrzebne są rozwiązania polepszające ochronę zwierząt. Na dzisiaj najbardziej newralgiczne sprawy, które są z punktu widzenia Polski bardzo ważne, powinny zostać wyciszone do czasu, kiedy nie zostanie opanowana sytuacja pandemiczna – powiedział Jacek Zarzecki.

W sytuacji, w której nie wiemy, jaka nas przyszłość czeka, ciężko jest inwestować pieniądze w rozwój swoich gospodarstw – akcentował prezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego.

– To nie są inwestycje, które mają kilkanaście, kilkadziesiąt czy kilkaset tysięcy złotych, tylko to są przedsięwzięcia wielomilionowe. Pierwsze zarobione pieniądze w bydle mięsnym to jest minimum okres dwuletni, a często przedłuża się on do 4-5 lat, kiedy widzimy pierwsze efekty naszej pracy. Jest pewna nerwowość u rolników, hodowców, którzy zastanawiają się, co mają robić dalej, bo przecież jeszcze 2 lata temu premier Morawiecki głośno mówił o tym, że bydło mięsne jest najlepszą alternatywą dla producentów trzody chlewnej, mleka czy hodowli zwierząt (…). Dopóki sytuacja będzie tak niepewna, nie będziemy wiedzieli, na czym stoimy, na co możemy liczyć ze strony państwa, trudno jest nam cokolwiek planować – podsumował Jacek Zarzecki.

radiomaryja.pl

drukuj