fot. Paweł Palembas

Spór wokół ustawy o ochronie zwierząt

Kontrola społeczna ochrony zwierząt, zakaz hodowli zwierząt na futra czy zakaz trzymania zwierząt na krótkich uwięziach – to tylko niektóre z założeń projektu ustawy o ochronie zwierząt. Projekt wczoraj został zaprezentowany przez Prawo i Sprawiedliwość. To uderzenie w całe rolnictwo – uważają eksperci i rolnicy.

To już drugi projekt zmian w Ustawie o ochronie zwierząt autorstwa PiS. Poprzedni do Sejmu trafił pod koniec 2017 r. Obecny zakłada m.in.: zakaz hodowli zwierząt futerkowych, zakaz wykorzystywania zwierząt w celach rozrywkowych i widowiskowych, ubój rytualny tylko na potrzeby krajowych związków wyznaniowych, kontrolę społeczną ochrony zwierząt.

– To nie jest kwestia polityczna. To jest kwestia związana z tym wszystkim, co określa się jako humanitaryzm i jest związane z wszystkim, co odnosi się do ludzkiej dobroci – zapewnił prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Prezentacja projektu ustawy zbiegła się z emisją filmu przez  Onet.pl, w którym pokazano rzekome cierpienia norek na jednej z ferm. Zdjęcia miał nakręcić ukraiński współpracownik Stowarzyszenia Otwarte Klatki, który na ponad dwa miesiące zatrudnił się w hodowli.

Ferma znajduje się we wsi Góreczki w woj. wielkopolskim i jest największą w Polsce fermą zwierząt hodowlanych na futra. Jej właścicielem jest Wojciech Wójcik, brat prezesa Instytutu Gospodarki Rolnej Szczepana Wójcika. Film miał ukazać hodowlę norek z jak najgorszej strony. Dlatego też bracia Wójcik złożyli wniosek do prokuratury o podjęcie czynności sprawdzających, czy faktycznie dochodzi na fermie do nieprawidłowości, które zostały przedstawione w filmie – podkreśla Szczepan Wójcik.

– Liczymy na to, że prokuratura bardzo dogłębnie i szybko sprawdzi właśnie fermę mojego brata, na której był zrealizowany ten materiał, bowiem mamy wątpliwości co do rzetelności i obiektywności tego materiału – powiedział Szczepan Wójcik.

Ferma została także skontrolowana na prośbę braci Wójcików przez Wojewódzkiego Lekarza Weterynarii. Stwierdzono jedynie drobne nieprawidłowości polegające na tym, że jedna norka na kilka tysięcy miała chorobę oczu. Tymczasem przedstawiony wczoraj przez PiS projekt ustawy o ochronie zwierząt szeroko otwiera drzwi organizacjom prozwierzęcym do gospodarstw rolnych.

Organizacje te już wchodzą na prywatne posiadłości często nielegalnie. Pod pretekstem niewłaściwej opieki zabierają właścicielom zwierzęta i wystawiają olbrzymie rachunki. Tak właśnie pan Tomasz stracił psy i krowy, które były  jedynym źródłem utrzymania rodziny. O sprawie w swoim reportażu informował portal wSensie.pl

– Jak zabrali mi 5 i 6 kwietnia, tak przed 25 wszystkie krowy cielne były poubijane. Nie mam ani krów, ani pieniędzy. Uważam, że bezpodstawnie zostały mi zabrane krowy i wszystkie zwierzęta – podkreślił hodowca.

Teraz prawo dotyczące wchodzenia organizacji prozwierzecych do gospodarstw rolnych ma być rozszerzone.

To uderzenie w polskie rolnictwo – podkreśla dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej Jacek Podgórski.

– Z zapowiedzi wynika, że organizacje ekologiczne, właściwie ot tak, będą mogły wejść sobie na teren gospodarstw rolnych. To jest gigantyczne zagrożenie dla hodowli zwierząt futerkowych, dla hodowli i chowu drobiu, dla gospodarstw utrzymujących bydło mięsne i mleczne, ale także dla trzody chlewnej – wskazał Jacek Podgórski.

Projekt ustawy ochrony zwierząt popiera KO i Lewica.

– Jesteśmy bardzo mocno zdecydowani, by wspierać te wszystkie regulacje, które służą większej ochronie zwierząt – wskazał Czesław Mroczek, poseł KO.

– To wszystko są bardzo dobre, od dawna oczekiwane przez wszystkich obrońców praw zwierząt, decyzje. Kibicuję w tej sprawie Jarosławowi Kaczyńskiemu – mówił Andrzej Rozenek, poseł Lewicy.

Innego zdania jest Konfederacja i PSL.

– Nie poprzemy zgody na to, by tzw. ekoterroryści mogli wchodzić do prywatnych gospodarstw i niszczyć tak świetną branżę, niszczyć interesy, które ci ludzie przez całe swe życie rozwijali – zapewnił rzecznik Konfederacji, Tomasz Grabarczyk.

– Polska przez to straci pieniądze, Polska przez to straci wpływy podatkowe.  Niczego nie zyska. Jesteśmy w stanie pracować nad lepszą regulacją – poinformował rzecznik PSL, Miłosz Motyka.

Projekt ustawy trafi do Sejmu jeszcze w tym tygodniu.

TV Trwam News

drukuj