fot. pixabay.com

[TYLKO U NAS] J. Podgórski o zakazie uboju rytualnego na eksport: To jest wprost wbicie noża w plecy polskiemu sektorowi mięsnemu. Na tej sytuacji skorzystają inne kraje

Nie może być sytuacji, tym bardziej w dobie pandemii koronawirusa, w której państwo dokłada kolejną kłodę pod nogi rolnikom w postaci ucięcia im bardzo intratnej gałęzi eksportowej. To jest wprost wbicie noża w plecy polskiemu sektorowi mięsnemu, który jest jedną z chlub polskiego rolnictwa. Polska jest unijnym liderem, jeśli chodzi o produkcję i eksport mięsa drobiowego. Na tej sytuacji skorzystają inne kraje – akcentował Jacek Podgórski w czwartkowym wydaniu „Polskiego punktu widzenia” na antenie TV Trwam. Dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej skomentował w ten sposób zapis w tzw. Piątce dla zwierząt dot. zakazu uboju rytualnego na eksport.  

W nocy z czwartku na piątek w Sejmie toczyły się prace nad ustawą o ochronie zwierząt. Ostatecznie, głosami Prawa i Sprawiedliwości oraz Koalicji Obywatelskiej i Lewicy, nowe regulacje zostały przyjęte. W ustawie znalazły się m.in. zapisy o likwidacji branży futerkowej i zakazie uboju rytualnego na eksport. [czytaj więcej]

Zakaz uboju rytualnego – jak powiedział Jacek Podgórski – przyniesie straty dla państwa polskiego w wysokości od 6 do 7 mld zł.

– Skutki będą absolutnie druzgocące. Od dobrych kilku lat Prawo i Sprawiedliwość namawiało rolników, aby inwestować w umożliwianie sobie eksportu na rynki arabskie, północnoafrykańskie – wszędzie tam, gdzie jest duży zbyt na mięso produkowane w systemach halal lub koszer. To dzisiaj, według różnych szacunków, jest nawet około 40 proc. eksportu polskiego drobiu i około 30 proc. eksportu polskiego mięsa wołowego. Tylko w branży drobiarskiej i wśród producentów bydła mięsnego przyniesie to straty dla budżetu z tytułu eksportu w wysokości od około 6 do 7 mld zł w skali jednego roku – wskazywał dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej.

Gość TV Trwam zwrócił uwagę, że jest to mniej więcej jedna trzecia tego, ile państwo polskie wydaje rocznie na program „Rodzina 500 plus”. Zaznaczył również, że na zakazie uboju rytualnego na eksport zyskają przede wszystkim inne kraje europejskie.

– Nie może być sytuacji, tym bardziej w dobie pandemii koronawirusa, w której państwo dokłada kolejną kłodę pod nogi rolnikom w postaci ucięcia im bardzo intratnej gałęzi eksportowej. To jest wprost wbicie noża w plecy polskiemu sektorowi mięsnemu, który jest jedną z chlub polskiego rolnictwa. Polska jest unijnym liderem, jeśli chodzi o produkcję i eksport mięsa drobiowego, szczególnie na rynki pozaunijne. Nietrudno się domyśleć, że na tej sytuacji skorzystają inne kraje. W tym przypadku bezpośrednimi beneficjentami Unii Europejskiej będą Niemcy czy Francja, ale zyskają także kraje, które są w bezpośredniej bliskości Polski, jak choćby Ukraina, która czeka tylko na to, żeby zająć miejsce Polski na rynkach międzynarodowych – podkreślał Jacek Podgórski.

– Jest to sytuacja absolutnie dramatyczna, która dotyka ogromnej ilości gospodarstw, a co najgorsze – szczególnie dotknie najmniejsze gospodarstwa, czyli gospodarstwa rodzinne, które mają zagwarantowane miejsce w konstytucji i o które szczególnie miało dbać Prawo i Sprawiedliwość. Ci rolnicy zaufali partii rządzącej – dodał.

Zdaniem dyrektora Instytutu Gospodarki Rolnej, przebranżowienie się producentów wołowiny i drobiu na inną produkcję „nie ma sensu”, bo musieliby skupić się jedynie na rynku wewnętrznym bądź eksporcie wewnątrzunijnym, gdzie istnieje już duża konkurencja.

– Te rynki – mówiąc kolokwialnie – są już absolutnie zapchane zarówno przez polskich producentów, jak i producentów z innych krajów Unii Europejskiej. Branże zaczęłyby zjadać własny ogon. Prawdopodobnie zaczęłyby się bardzo poważne zawirowania cenowe poprzez nadwyżki na rynku wewnętrznym i unijnym. Ceny poszłyby w dół, co zdecydowanie zmniejszyłoby rentowność prowadzenia takich hodowli. Trudno jest mówić o jakimkolwiek przebranżowieniu w sytuacji, w której Prawo i Sprawiedliwość, w swoim haniebnym projekcie, daje rolnikom jednoroczne vacatio legis. Rolnicy mają kredyty obliczone na 15-25 lat oraz podpisane długoterminowe kontrakty na dostarczenie konkretnych partii mięsa – akcentował gość TV Trwam.

– Czy to źle, że ci ludzie zarabiają pieniądze dla naszego kraju? Czy to źle, że potrafią zadbać o to, że w dobie pandemii koronawirusa Polacy, w przeciwieństwie do wielu innych krajów Unii Europejskiej, mają co jeść i nie muszą się bać o swoje bezpieczeństwo żywnościowe? – pytał Jacek Podgórski.  

radiomaryja.pl

drukuj