fot. twitter.com/JacekPodgorski

[TYLKO U NAS] J. Podgórski o zapowiadanym proteście w Brukseli:  Rolnicy nareszcie będą chcieli głośno ponadnarodowo zamanifestować opór względem europejskiej polityki w myśl hasła „nic o nas bez nas”

Rolnicy nareszcie będą chcieli głośno ponadnarodowo manifestować opór względem europejskiej polityki w myśl hasła „nic o nas bez nas”. Do tej pory niestety było tak, że w zaciszach brukselskich gabinetów odbywały się najważniejsze rozmowy kształtujące przyszłość nie sektorów, nie gospodarek, a konkretnych ludzi. To wszystko przekłada się na sytuacje rolników, którzy mają żony, dzieci, dziadków, babcie – całe rodziny na utrzymaniu. To samo z ich pracownikami. Dlatego trudno się dziwić, że rolnicy chcą manifestować – mówił Jacek Podgórski, dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej, w środowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja.

Parlament Europejski przyjął wspólną reformę polityki rolnej. Ma ona kształtować rolnictwo w Europie do 2027 roku. [czytaj więcej] Jednak rolnicy mają obawy dotyczące niektórych zapisów ustawy o polityce klimatycznej.

– To jest raczej polityczny dyktat. Cały problem wspólnej polityki rolnej polega na dwóch kwestiach. Faktycznie wspólna polityka rolna ukształtowana została bez brania pod uwagę głosu szerokich grup rolnych oraz – co moim zdaniem mimo wszystko jest ważniejsze – stara się ona sztucznie i siłowo unifikować całą europejską sferę rolną, bo już nie mówimy tylko o gospodarce, ale także o innych aspektach, przejawach życia na wsi, produkcji rolnej. Jeżeli przyjrzymy się założeniom tego, co będzie obowiązywać od pierwszego stycznia 2023 roku (…), to mówimy o konieczności przeznaczeniu 35 proc. budżetu na rozwój obszarów wiejskich – podkreślił  Jacek Podgórski.

Jak stwierdził dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej, „wspólna polityka rolna nie bierze pod uwagę specyfiki konkretnych państw, które są na zupełnie innym poziomie rozwoju gospodarki rolnej”.

– Wspólna polityka rolna skrojona jest wprost pod państwa starej Unii, ze szczególnym uwzględnieniem Niemiec. Jest to propozycja, z której nie rozumiem, dlaczego cieszy się Janusz Wojciechowski, polski komisarz ds. rolnictwa. Ta polityka będzie stanowić dla polskich gospodarzy ogromne zagrożenie. Jeżeli połączymy ją z wielkim planem Europejskiego Zielonego Ładu, który zawiera się w WPR ze strategiami „od pola do stołu”, strategią na temat bioróżnorodności (…) i jeżeli dodamy do tego inicjatywy skrajnie lewicowych organizacji, którym przyklaskiwał ostatnio Parlament Europejski, zobowiązując się do ich wprowadzenia (…), to przed polskimi i europejskimi  rolnikami jawią się bardzo chude lata – dodał gość audycji „Aktualności dnia”.

Dlatego rolnicy na 13 i 14 grudnia 2021 roku ogłosili protest w Brukseli. [więcej]

Należy spodziewać się tego, że rolnicy nareszcie będą chcieli głośno ponadnarodowo zamanifestować opór względem europejskiej polityki w myśl hasła „nic o nas bez nas”. Do tej pory niestety było tak, że w zaciszach brukselskich gabinetów odbywały się najważniejsze rozmowy, kształtujące przyszłość nie sektorów, nie gospodarek, a konkretnych ludzi. To wszystko przekłada się na sytuację samych rolników, którzy mają żony, dzieci, dziadków, babcie – całe rodziny na utrzymaniu. To samo z ich pracownikami. Dlatego trudno się dziwić, że rolnicy chcą manifestować – wskazał gość Radia Maryja.

Niestety Unia Europejska stała się narzędziem do realizowania pewnych ekologicznych „ideologii” – zaznaczył Jacek Podgórski.

To jest  ekologiczny walec, który przetacza się przez europejskie rolnictwo, siejąc spustoszenie. Niestety jest to efekt bardzo krótkowzrocznej polityki, która – zresztą bardzo świadomie – pomija wyliczenia. Nie należy pomijać faktu, że Komisja Europejska bardzo długo nie chciała przedstawić oficjalnie wyliczeń dotyczących wprowadzenia nowych unijnych strategii dla rolnictwa. Nie chciała tego, ponieważ zdaje sobie sprawę, że rolnik nie jest „głupim chłopkiem-roztropkiem”, a jednak człowiekiem, który potrafi liczyć. Dziś rolnicy są raczej przedsiębiorcami rolnymi –ocenił.

Gość „Aktualności dnia” ma nadzieję, że po protestach unijni politycy zaczną patrzeć bardziej realnie.

Jeżeli tego nie zrobią, czekają nas naprawdę fatalne konsekwencje. Trzeba pamiętać, że rynek nie zna próżni. Jeżeli Unia Europejska (a wszystko na to wskazuje) zmniejszy swoją produkcję rolną, co będzie naturalną konsekwencją wprowadzenia Europejskiego Zielonego Ładu, to coś się będzie musiało w zamian na tym rynku znaleźć, a znajdą się produkty pochodzące ze Stanów Zjednoczonych, z Chin, innych krajów azjatyckich, z krajów grupy Mercosur (Mercado Común del Sur – Wspólny Rynek Południa – red.) (…) Zaleją nas towary z niekontrolowanych źródeł w bardzo niskich cenach, które doprowadzą do masowych bankructw europejskich rolników – wskazał dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej.

Czas, żeby zacząć „odbijać ideologiczne poletko” – mówił Jacek Podgórski, wskazując na to, co dzieje się na Zachodzie Europy.

– Mam nadzieję, że rolnicy będą pierwszą iskrą, która sprawi, że Europa dokona gigantycznego ideologicznego zwrotu. Bez tego po prostu zginiemy. Zginiemy bez wartości, na których Europa budowała swoją potęgę przez tysiąclecia – dodał.

Jacek Podgórski zauważył, że Unii Europejskiej wcale nie zależy na tym, aby polska wieś i rolnictwo się bogaciło.

– Nie jest tajemnicą, że Unia Europejska najbardziej dba o swoich najstarszych członków, a Polska do nich nie należy. Kiedy przyjrzymy się konkretnym przykładom, z samego rolnego podwórka zauważymy, że jeżeli Polska osiągnie pewien zbyt wysoki poziom rozwoju w danej dziedzinie, dostajemy „pstryczka w nos” od unijnych urzędników. Tak było, jak np. zaczęła się rozwijać produkcja drobiarska, wówczas obarczono nas wymogami dotyczącymi wzbogacania klatek itd. – powiedział gość Radia Maryja.

Całą rozmowę z audycji „Aktualności dnia” z Jackiem Podgórskim można odsłuchać [tutaj].

 

radiomaryja.pl

drukuj