[TYLKO U NAS] J. K. Ardanowski: To, co w tej chwili robi kierownictwo PiS, jest pogrążaniem, skazaniem na klęskę przede wszystkim posłów, którzy nie są na czołowych miejscach list wyborczych

To, co w tej chwili robi kierownictwo PiS, jest pogrążaniem, skazaniem na klęskę przede wszystkim posłów, którzy nie są na czołowych miejscach list wyborczych, a którzy bardzo ciężko walczyli, ciułając głosy w powiatach, gminach, chodząc i spotykając się w poszczególnych miejscowościach, docierając do pojedynczych ludzi, którzy przekonywali do Prawa i Sprawiedliwości. To ci politycy, ciułając głosy od rolników, mieszkańców wsi dostali się do parlamentu. To oni dzięki głosom wsi, zapewnili zwycięstwo Prawu i Sprawiedliwości – powiedział Jan Krzysztof Ardanowski, były minister rolnictwa, w rozmowie z portalem Radia Maryja.

Jan Krzysztof Ardanowski odniósł się do dotychczasowego dorobku politycznego Prawa i Sprawiedliwości, Zjednoczonej Prawicy.

– Jak można to wszystko niszczyć, odrzucając miliony głosów z obszarów wiejskich, z rolnictwa – ideologiczną, bezsensowną ustawą, która została przygotowana nie bardzo wiadomo przez kogo w kierownictwie Prawa i Sprawiedliwości. Nie ja podejmuję działania nieracjonalne. Wydaje się, że to Prawo i Sprawiedliwość odeszło od zasad, które były głoszone przy tworzeniu Zjednoczonej Prawicy i razem szliśmy do wyborów. Dzięki wysiłkowi wielu osób sukces udało się uzyskać. To, co w tej chwili robi kierownictwo PiS, jest pogrążaniem, skazaniem na klęskę przede wszystkim posłów, którzy nie są na czołowych miejscach list wyborczych, a którzy bardzo ciężko walczyli, ciułając głosy w powiatach, gminach, chodząc i spotykając się w poszczególnych miejscowościach, docierając do pojedynczych ludzi, którzy przekonywali do Prawa i Sprawiedliwości. To ci politycy, ciułając głosy od rolników, mieszkańców wsi, dostali się do parlamentu. To oni dzięki głosom wsi zapewnili zwycięstwo Prawu i Sprawiedliwości – oznajmił poseł.

Taką ustawą tych ludzi się kasuje. Oni już żadnych wyborów na wsi nie wygrają – kontynuował.

– Nie załapią się ponadto na żadną tratwę ratunkową dla kierownictwa na pierwszych miejscach na listach. Jest czas na naprawę zarządzania Prawem i Sprawiedliwością. W przeciwnym razie, niestety, biorąc pod uwagę różnego rodzaju problemy, które związane są z pandemią, sytuacją gospodarczą, niejasnymi wynikami wyborów w USA, decyzjami PE o powiązaniu funduszy unijnych z praworządnością i wieloma innymi kłopotami, może się okazać, że Zjednoczona Prawica podzieli los Akcji Wyborczej Solidarność, o której prawie wszyscy już zapomnieli. To, co robię, mówię, apeluję, jest głosem może wołającego na puszczy, ale głosem o opamiętanie się i rozsądek. Cała Zjednoczona Prawica, o którą się modliliśmy i walczyliśmy, niedługo może stać się tylko i wyłącznie wspomnieniem historycznym – stwierdził Jan Krzysztof Ardanowski.

Rozmówca portalu Radia Maryja odniósł się do słów wicepremiera Jacka Sasina, który stwierdził na antenie Radia Maryja, że inicjatywa polityczna byłego ministra rolnictwa: „jest niezwykle szkodliwa dla Prawa i Sprawiedliwości, Zjednoczonej Prawicy i całej Polski, bo stawia pod znakiem zapytania większość parlamentarną, a tym samym naraża program polityczny dobrej zmiany, który realizujemy”.

– Rozumiem, że pan premier Sasin musi mówić to, co główny przekaz Prawa i Sprawiedliwości zalecił w tej chwili również o tym, że moje wystąpienia w obronie polskiej wsi wynikają, jak się sugeruje, z ambicji, zawiedzionych nadziei. Ma to niewiele wspólnego z rzeczywistością. Jestem człowiekiem funkcjonującym w polityce od wielu lat. Kiedy kierownictwo PiS-u i premier Morawiecki poprosili mnie o to, żeby, ratując wizerunek Prawa i Sprawiedliwości na wsi, zostać w czerwcu 2018 roku ministrem rolnictwa, byłem świadomy, że jest to rodzaj służby, który prędzej czy później się skończy – mówił były minister rolnictwa.

Moje świadome głosowanie przeciwko Piątce dla zwierząt nie było kaprysem czy nerwową reakcją, tylko absolutnie przemyślanym działaniem odpowiedzialnego za sprawy wsi polityka, który wykonał wszystko, co do niego należało, czyli poinformował kierownictwo partii i premiera o szkodliwości przyjętych działań oraz o tym, jakie reakcje społeczne na wsi ta szkodliwa ustawa wywoła – kontynuował.

– Mówiłem, że jest ona nielogiczna i uderza bardzo silnie w interesy gospodarcze rolników. Podkreślałem, iż jest jednocześnie zbudowana na bardzo fałszywych podstawach aksjologicznych, które mieszczą się w lewicowym nurcie neomarksizmu. Wszyscy zostali przed głosowaniem powiadomieni, jakie będą konsekwencje głosowania przeciwko dyscyplinie klubowej, której nigdy w sprawach sumienia być nie powinno. Jest to złamanie przez PiS elementarnych standardów demokracji. Byłem świadomy i trudno tutaj mówić o tym, że ja podejmuję działania nieracjonalne, impulsywne czy wynikające z zawiedzionych ambicji – podkreślił Jan Krzysztof Ardanowski.

Spacyfikowanie Solidarnej Polski i Porozumienia Jarosława Gowina nie rozwiązuje problemu tkwiącego wewnątrz kierownictwa Zjednoczonej Prawicy, czyli złego sposobu podejmowania decyzji – akcentował były szef resortu rolnictwa.

– Jeżeli nie wykorzystuje się potencjału parlamentarzystów, którzy znają szczegółowe sprawy życia społecznego czy gospodarczego, tak jak w tym przypadku posłów i senatorów z obszarów wiejskich, którzy są specjalistami w problemach wsi i rolnictwa, i oni o tej ustawie nic nie wiedzą, a zostają nią zaskoczeni i zmuszeni do głosowania, to jest problem mogący Zjednoczoną Prawicę bardzo osłabić. W tej chwili widzimy ogromne rozchwianie nastrojów społecznych. Zrewoltowane są kolejne grupy społeczne. Lewica wyciąga na ulice grupy młodych ludzi, kobiet, przedstawiając im fałszywe oceny polityków PiS. Zjednoczona Prawica jest coraz mocniej rozchwianym okrętem – mówił poseł.

Mam duży szacunek do premiera Mateusza Morawieckiego i konkretnych ministrów, którzy nie mają czasu na zajmowanie się taką ideologią jak chociażby Piątka dla zwierząt, bo ciężko pracują – wskazał były minister rolnictwa.

– Ten pomysł nie pojawił się w rządzie. Ani premier, ani ministrowie przy tej ustawie nie pracowali. Nie wiadomo, kto jest za to odpowiedzialny, na pewno ktoś nieponoszący odpowiedzialności za poszczególne resorty i mający dużo czasu na wymyślanie ideologicznych ustaw, żeby stawiać się w roli recenzenta tych, którzy ciężko w rządzie pracują. Dlaczego ten projekt nie był poddany konsultacjom rządowym, resortowym, żeby mogli się wypowiedzieć ministrowie? Dlaczego nie było konsultacji społecznych? Z żadnym środowiskiem rolniczym nie było analizy, jak ta ustawa zostanie odebrana. Dlaczego nie było wykorzystania mocno zaawansowanych prac nad dobrostanem zwierząt? Nie wiem. Nie mam pojęcia, dlaczego w tak kuriozalny i niewłaściwy pod względem procedowania parlamentarnego sposób próbowano tę ustawę przepchnąć – mówił polityk.

– Może spodziewano się, że wielu zdroworozsądkowych posłów i senatorów będzie przeciwko tej ustawie. Próbowano ją w ciągu kilkudziesięciu godzin przeprowadzić przez Sejm, łamiąc jednocześnie sumienia posłów, zmuszając ich do głosowania wbrew własnym przekonaniom – dodał były minister rolnictwa i rozwoju wsi.

Rozmówca portalu Radia Maryja odniósł się do próby przerzucania odpowiedzialności za niepowodzenia polityczne Zjednoczonej Prawicy na zawieszonych posłów.

– Może jest to wygodne dla bieżącej polityki, retoryki czy przekazów, które mają coś tłumaczyć i usprawiedliwiać. Ci posłowie, ja oczywiście odpowiadam za siebie, nie chcę zabierać głosu w imieniu innych posłów, są grupą osób związanymi z prawicą. Sam od prawie 20 lat pracuję na rzecz dobrego wizerunku PiS, często zagryzając zęby po to, żeby przekonać elektorat wiejski, że jest to partia, która interesów wsi nigdy się nie wyrzekła i nie wyrzeknie. Zarzucanie tym posłom, że coś nie idzie, że kobiety wyszły na ulicę, że zbuntowała się młodzież, która miała być „przekupiona”, Piątka dla zwierząt, temu mają być winni posłowie, którzy zachowali się godnie i w zgodzie z własnym sumieniem oraz własną wiedzą. To nie oni zdradzili prawicę, tylko prawica zdradziła wyborców na wsi. Nigdzie w programie wyborczym Prawa i Sprawiedliwości nie było mowy o tym, że będziemy wprowadzać zapisy, które znalazły się w Piątce dla zwierząt. Nawet jeżeli dla bieżącej propagandy ja czy inni mamy być kozłem ofiarnym, na którego zrzuci się niepowodzenia polskiej prawicy, to trudno mi to komentować – powiedział Jan Krzysztof Ardanowski.

Polityk wypowiedział się na temat programu rolnego Prawa i Sprawiedliwości.

– Pracowałem nad programem rolnym, wiejskim Prawa i Sprawiedliwości i go realizowałem. Jest on programem rozsądnym i racjonalnym. Moim zdaniem jest to jedyny sensowny program, jaki można było zaoferować polskiemu rolnictwu. Pewne modyfikacje oczywiście trzeba będzie wprowadzać, bo świat wokół nas się zmienia. Kto mógł przewidzieć koronawirusa? W nie do końca korzystnym kierunku zmienia się polityka Unii Europejskiej wobec rolnictwa. Najbliższa siedmiolatka unijna może być dla polskiego rolnictwa bardzo trudnym okresem, żeby ten program realizować i rolnicy go rozumieli, wspierali, musi być zaufanie do tych, którzy rządzą. To jest warunek, bez którego nie ma możliwości przejścia przez nadchodzący trudny czas. To zaufanie legło w gruzach poprzez ustawę uderzającą w polską wieś. Wielu rolników już dzisiaj deklaruje, że żadnego głosu Prawo i Sprawiedliwość od nich nie dostanie – oznajmił Jan Krzysztof Ardanowski.

Posłowie, którzy sprzeciwili się Piątce dla zwierząt pokazali społeczeństwu, że nie wszyscy w PiS-ie są żołnierzami do podnoszenia ręki – kontynuował.

– Pokazali, że są ludźmi myślącymi, którzy mając wiedzę o sprawach wsi, nie mogli inaczej zagłosować, nie zostali do dzisiaj przeproszeni, chociaż wymagają tego elementarna kultura i grzeczność, szczególnie, że projekt ustawy, nad którym głosowaliśmy, został już odrzucony. Rację mieli posłowie głosujący przeciw temu projektowi. Oni stanęli po stronie wsi potrzebnej państwu i narodowi. Czasami próbuje się przedstawić mieszkańców wsi, zwłaszcza rolników, jako bardzo cyniczną, cwaną, chciwą i prymitywną grupę społeczną, którą można kupić odszkodowaniami, pieniędzmi w ramach rekompensat. Takie postrzeganie wsi pokazuje, że nie rozumie się, jak wielka rewolucja godności zachodzi na wsi, że ludzie nie czują się w niczym gorsi i nie zgodzą się na ich lekceważenie, pomiatanie nimi, ośmieszanie czy ataki. Ci, którzy wsi bronią, strzegą jej, ponieważ jest ona potrzebna całemu społeczeństwu. Wyobraźmy sobie, co by się działo w czasach pandemii, gdyby zabrakło żywności, którą produkują rolnicy. Trudno to sobie wyobrazić – stwierdził były minister.

Posłów i senatorów głosujących przeciw należałoby przeprosić i stworzyć z nich wewnętrzny zespół, który prezentowałby sprawy wsi i był filtrem, zabezpieczeniem, żeby złe i nielogiczne projekty ustaw nigdy do Sejmu nie trafiły – mówił polityk.

– To byłaby naturalna konsekwencja i wyciągnięte wnioski z tego wszystkiego, co się wydarzyło w ciągu ostatnich kilku tygodni. To nie tzw. zbuntowani posłowie rozsadzą polską prawicę, tylko brak refleksji i brnięcie w błędy, które mocno prawicę osłabiły. Oby się nie okazało, że będę Kasandrą, która nie chce nią być, ale przewiduje upadek Zjednoczonej Prawicy. Zbyt wiele się napracowałem, żeby ona powstała i miała poparcie wsi, bez której nikt w Polsce nie wygra wyborów. Przynajmniej w kilku najbliższych kadencjach nikt w Polsce nie wygra wyborów bez głosów wsi. Jak więc można w tak lekceważący i głupi sposób poparcie wsi zmarnować – podsumował Jan Krzysztof Ardanowski.

Jakub Gronczakiewicz/radiomaryja.pl

drukuj