fot. PAP/Szymon Łabiński

[TYLKO U NAS] Dr T. Zych o wyroku sądu w Płocku ws. profanacji wizerunku Matki Bożej: Nastąpiło całkowite nieporozumienie, jeżeli chodzi o kwalifikację czynu, który miał miejsce

To, co ma kluczowe znaczenie dla oceny wyroku, to jest przede wszystkim całkowite nieporozumienie, jeżeli chodzi o kwalifikację czynu, który miał miejsce. Przypomnijmy, że mieliśmy do czynienia nie tylko ze skompilowaniem wizerunku, który dla katolików jest święty, który stanowi sferę sacrum, czyli wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej, z nie tyle tęczą, co logotypem politycznego ruchu LGBT, ruchu skrajnie lewicowego, ruchu, który bynajmniej nie reprezentuje wszystkich osób, które mają skłonności homoseksualne – mówił we wtorkowym „Polskim punkcie widzenia” na antenie TV Trwam dr Tymoteusz Zych, wiceprezes Instytutu Ordo Iuris.

Sąd Rejonowy w Płocku wydał we wtorek skandaliczny wyrok w sprawie profanacji wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej. Sąd uniewinnił trzy kobiety, które w okolicach kościoła naklejały naklejki ze sprofanowanym wizerunkiem Madonny z Dzieciątkiem Jezus z aureolami w kolorach środowisk LGBT [więcej].

Składowi orzekającemu przewodniczyła sędzia Agnieszka Warchoł. Okazuje się, że prywatnie jest ona konkubiną działacza na rzecz LGBT Mariusza Pogonowskiego, radnego Koalicji Obywatelskiej w Płocku.

W ocenie dr. Tymoteusza Zycha, wyrok płockiego sądu jest dalece wadliwy.

– Warto podkreślić, że prawnicy Instytutu Ordo Iuris występują właśnie w tym postępowaniu w roli pełnomocników oskarżyciela posiłkowego, którym jest proboszcz parafii, na terenie której doszło do znieważenie wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej. Będziemy z całą pewnością podejmować działania w kierunku apelacji i postępowania odwoławczego. Natomiast to, co ma kluczowe znaczenie dla oceny wyroku, to jest przede wszystkim całkowite nieporozumienie, jeżeli chodzi o kwalifikację czynu, który miał miejsce. Przypomnijmy, że mieliśmy do czynienia nie tylko ze skompilowaniem wizerunku, który dla katolików jest święty, który stanowi sferę sacrum, czyli wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej, z nie tyle tęczą, co logotypem politycznego ruchu LGBT, ruchu skrajnie lewicowego, ruchu, który bynajmniej nie reprezentuje wszystkich osób, które mają skłonności homoseksualne. To jest ruch, który po prostu podnosi pewne postulaty w sferze prawa i w sferze polityki, bardzo często uderzające w wolność religijną. Bardzo często też działacze współtworzący ruch wykonują różnego rodzaju działania, podejmują aktywności wprost uderzające w godność katolików i chrześcijan – podkreślił gość TV Trwam.

Istotną kwestią jest w tym przypadku przyklejenie sprofanowanego wizerunku Matki Bożej w koszach na śmieci i toaletach, w bezpośrednim otoczeniu kościoła – wskazał prawnik.

– Czyli właśnie w tym miejscu, do którego udają się wierni na Mszę św. Jeżeli takie działanie, jakim jest połączenie wizerunku Matki Bożej z logotypem, z symbolem antyreligijnego w znacznej mierze ruchu politycznego, a następnie przyklejenie tego na toalecie publicznej i na koszu na śmieci nie jest intencjonalnym atakiem na uczucia religijne katolików, na uczucia religijne chrześcijan, to należałoby zadać pytanie, co nim właściwie jest? – pytał wiceprezes Instytutu Ordo Iuris.

Dr Tymoteusz Zych zwrócił uwagę, że w sprawie rozpatrywanej we wtorek na wokandzie płockiego sądu oskarżyciel oraz prokuratura nie wnioskowali o daleko idące sankcje wobec oskarżonych.

– W tym przypadku zarówno prokuratura, jak i oskarżyciel posiłkowy nie domagali się kary więzienia, nie domagali się kary pozbawienia wolności, czyli nie żądali daleko idących sankcji, bo w taki sposób ta sprawa bywa czasami prezentowana, a jedynie kary określonej jako ograniczenie wolności, czyli prace społeczne, prace społecznie użyteczne, które te osoby, które uderzyły w godność chrześcijan, w godność katolików miałyby wykonywać – akcentował gość „Polskiego punktu widzenia”.

W sprawie dotyczącej profanacji wizerunku Matki Bożej chodzi również o egzekwowanie prawa, aby każdy, kto dopuści się takiego czynu, miał świadomość nieuniknionej kary – podkreślił prawnik.

– O takie poczucie, że jeżeli mamy do czynienia z podżeganiem do nienawiści na tle religijnym, jeżeli mamy do czynienia z tworzeniem w społeczeństwie w bardzo świadomy sposób napięć właśnie w oparciu o kwestie religijne, to wówczas prawo jest stosowane, chociażby w tym swoim symbolicznym aspekcie. Nie mówimy w tym przypadku o poważnej i dotkliwej karze, a jedynie o takim działaniu, które każdemu innemu, kto chciałby w równie ofensywny, w równie agresywny sposób w przestrzeni publicznej zadziałać, każda taka osoba zastanowi się nad tym dwa razy – wyjaśnił.

Zarówno polski Trybunał Konstytucyjny, jak i Europejski Trybunał Praw Człowieka w kwestii ochrony uczuć religijnych wypowiadają się w podobnym tonie.

– Polski Trybunał Konstytucyjny wypowiadał się na temat ochrony uczuć religijnych już w 2015 roku, jeszcze pod przewodnictwem pana profesora Rzeplińskiego. Wyraźnie stwierdził, że te przepisy są nie tylko zgodne z konstytucją, ale też realizują normy, wytyczne, wynikające z konstytucji. To jest też pogląd Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, trybunału strasburskiego, który w całym szeregu swoich orzeczeń (…) podkreśla, że wręcz obowiązkiem państwa jest stworzenie takich przepisów, które będą powstrzymywały nienawiść na tle religijnym – zaznaczył wiceprezes Instytutu Ordo Iuris.        

radiomaryja.pl

drukuj