[TYLKO U NAS] Dr M. Szołucha: Trzydziestokrotność składek ZUS ma ograniczyć zobowiązania państwa i przyszłych pokoleń wobec osób, które zarabiają powyżej 10 tys. zł, gdy te przejdą na emeryturę

Tak zwana trzydziestokrotność to jest mechanizm, który ma ograniczyć zobowiązania państwa i przyszłych pokoleń Polaków, kiedy one będą w wieku produkcyjnym, wobec nas, gdy przejdziemy na emeryturę i jeśli zarabiamy dzisiaj miesięcznie mniej więcej powyżej dziesięciu tysięcy złotych, bo wtedy w ciągu roku kalendarzowego, wcześniej niż 31 grudnia osiągamy poziom dochodów na poziomie trzydziestokrotności średniej pensji w naszej gospodarce – mówił dr Marian Szołucha, ekonomista z Instytutu Prawa Gospodarczego w audycji „Aktualności dnia” w Radiu Maryja.

Dr Marian Szołucha z Instytutu Prawa Gospodarczego wskazał, że już drugi raz Prawo i Sprawiedliwość wycofuje projekt, który miał zlikwidować tzw. trzydziestokrotność składek na ZUS.

– Jest od kilkunastu lat i chyba pozostanie w związku z tym, że po raz drugi już Prawo i Sprawiedliwość wycofało projekt, który miał ten limit zlikwidować. Tak zwana trzydziestokrotność to jest mechanizm, który ma ograniczyć zobowiązania państwa i przyszłych pokoleń Polaków, kiedy one będą w wieku produkcyjnym, wobec nas, gdy przejdziemy na emeryturę i jeśli zarabiamy dzisiaj miesięcznie mniej więcej powyżej dziesięciu tysięcy złotych, bo wtedy w ciągu roku kalendarzowego, wcześniej niż 31 grudnia osiągamy poziom dochodów na poziomie trzydziestokrotności średniej pensji w naszej gospodarce – wyjaśnił gość Radia Maryja.

Obecna sytuacja wygląda w ten sposób, że po osiągnięciu pewnego pułapu dochodów przestajemy odkładać kolejne fundusze na swoją emeryturę.

– Jeżeli wcześniej niż przed końcem roku osiągniemy pułap dochodu w wysokości trzydziestokrotności średniego wynagrodzenia, to przestajemy odkładać na naszą emeryturę po to, żeby potem te zobowiązania ZUS-u wobec nas, gdy już na emeryturze będziemy, ograniczyć, by ZUS nie musiał nam wypłacać horrendalnie wysokich świadczeń. To oznacza z jednej strony redukcję zobowiązań państwa w przyszłości, ale dziś oznacza mniejsze dochody Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, którym operuje ZUS – wskazał ekonomista.

Na tych dochodach w przyszłym roku bardzo rządzącym zależy – dodał gość „Aktualności dnia”.

– Zbliża się bowiem spowolnienie gospodarcze, co jest rzeczą zupełnie naturalną, że w każdej gospodarce rynkowej ani przez rząd, ani przez gospodarkę, ani przez kogokolwiek innego to następuje. W rytm cykli koniunkturalnych, czyli następujących po sobie faz szybszego i wolniejszego wzrostu, żyje każda rynkowa gospodarka, ale w tych latach nieco chudszych dochody do budżetu też są szczuplejsze, a przed tegorocznymi wyborami parlamentarnymi, które odbywały się miesiąc temu, premier Morawiecki zapowiedział zrównoważony budżet w roku 2020 i jest to hasło nie tylko PR-owo dobrze brzmiące, ale jest to hasło słuszne, bo powinniśmy doprowadzić w przyszłości do zrównoważenia polskiego budżetu, a w lepszych latach – nawet do wygenerowania nadwyżki, ale uważam, że nie powinniśmy stawiać tego warunku premierowi na przyszły rok jako kluczowego – podsumował dr Marian Szołucha.

Całą audycję „Aktualności dnia” z udziałem dr. Mariana Szołuchy można odsłuchać [tutaj].

 

radiomaryja.pl

drukuj