fot. tv trwam

[TYLKO U NAS] Dr M. Szołucha: Stawiam tezę, że bałagan w systemie podatku VAT był przede wszystkim efektem działań różnego rodzaju lobbystów

Stawiam tezę, że ten bałagan nie był efektem wyłącznie nieudolności i braku kompetencji poprzednich ekip, poprzednich decydentów, ale przede wszystkim był to skumulowany efekt działań różnego rodzaju lobbystów, którzy co rusz ugrywali swoje małe interesiki gdzieś w okolicy Ministerstwa Finansów, Sejmu, Senatu i w rezultacie powstał taki wielki, nielogiczny zbiór przepisów podatkowych, bardzo często nowelizowanych, w którym trudno się było połapać – powiedział w rozmowie z portalem Radia Maryja dr Marian Szołucha, ekonomista z Akademii Biznesu i Finansów Vistula.

Na początku grudnia minister finansów Teresa Czerwińska poinformowała, że po listopadzie mieliśmy do czynienia z nadwyżką budżetową. Prawdopodobnie pod koniec roku w budżecie pojawi się deficyt, co związane jest z dodatkowymi wydatkami, jednak będzie on najprawdopodobniej mniejszy niż planowany – ocenił dr Marian Szołucha.

– Dodatkowe wydatki w ostatnich miesiącach, a nawet tygodniach każdego roku kalendarzowego wynikają z kilku kwestii. Po pierwsze – tak po prostu wyglądają budżety poszczególnych ministerstw, jednostek budżetowych, że pieniądze niewydane w danym roku kalendarzowym nie przechodzą na rok kolejny. (…) W grudniu wydawane są pieniądze, które trzymano w jakiś względów na rachunkach poszczególnych instytucji. Po drugie, procesy inwestycyjne, realizowane w ujęciu jednego roku, też mają to do siebie, że najpierw je trzeba zaplanować, przygotować, zrealizować, wreszcie dopiero zweryfikować wykonanie i rozliczyć na końcu. Ponadto trzeba przypomnieć o polityce państwa związanej ze zwrotami podatku VAT. Te zwroty są bardzo uważnie sprawdzane. (…) Duża część zwrotów dokonywana jest w ostatnim momencie, czyli pod koniec roku kalendarzowego – tłumaczył rozmówca Radia Maryja.

Ministerstwo Finansów wykazało również, że w 2018 roku zwiększyły się wpływy do budżetu państwa z podatku VAT, CIT oraz PIT.

Ze względu na wzrost gospodarczy w przyszłym roku może utrzymać się zwyżkowa tendencja wpływów z podatków, jednak ten wzrost nie będzie aż tak dynamiczny jak obecnie – wskazał ekonomista.

– Rośnie i będzie rosnąć – według wszelkich prognoz – cały czas dynamicznie polska gospodarka. Nie będzie już takiego mocnego efektu zacieśnienia fiskalnego, jaki był w ostatnich latach, bo nie jest to źródło bez dna. Znaczna część tego, co można było naprawić, już naprawiono i efekty są bardzo wyraźne. Warto wspomnieć, że w zasadzie jedynym pomysłem, jaki mieli poprzedni ministrowie finansów na podniesienie wpływu z VAT-u, był wzrost jego stawek, czyli wzrost obciążeń dla gospodarki, dla społeczeństwa, dla przedsiębiorców, co skończyło się w zasadzie – z punktu widzenia budżetu – efektami zupełnie mizernymi. Ten wzrost stawki miał miejsce w roku 2011 i właściwie do roku 2015 wpływy z VAT-u w ogóle nie urosły – zauważył.

Obecny rząd wprowadził szereg regulacji, które przyczyniły się do wzrostu wpływów ściągalności podatków VAT, CIT i PIT – zwrócił uwagę wykładowca Akademii Biznesu i Finansów Vistula.

– Warto przypomnieć, że zostały uruchomione przede wszystkie narzędzia, jak Krajowa Administracja Skarbowa, której projekt powołania do życia Platforma Obywatelska 10 lat temu „zawiesiła na kołku” na pełne dwie kadencje Sejmu, to Jednolity Plik Kontrolny, to split payment, tzw. pakiet paliwowy, to zmiany w funkcjonowaniu aparatu celno-skarbowego, w ogóle nacisk na zajmowanie się tymi, którzy dopuszczali się naprawdę dotkliwych dla budżetu państwa przestępstw podatkowych – akcentował ekspert.

Resort finansów przygotował również projekt ustawy, który ma uporządkować stawki VAT na różne produkty. Ma on obowiązywać od początku 2020 roku.

Ten pakiet zmian wprowadzi wreszcie logikę do stawek podatku VAT – zaznaczył dr Marian Szołucha.

– Dotychczas jeśli ktokolwiek się interesował tym tematem, to szybko zaczął zadawać sobie pytanie, dlaczego na wodę mineralną i wodę źródlaną stosowane są dwie różne stawki, na kawę i kawę z mlekiem podobnie, na owoce cytrusowe i jabłka także, na chipsy ziemniaczane i kukurydziane dwie różne stawki, gdzie różnica wynosi kilkanaście punktów procentowych. To było nielogiczne, to było niespójne, często było to wbrew interesom zwykłych Polaków, bo wyższe stawki obowiązywały na towary codziennego użytku, zwłaszcza te spożywcze, a niższe na towary ekskluzywne albo takie, które spożywa się w bardzo drogich restauracjach – przypomniał ekonomista.

Bałagan w stawkach podatku VAT wynikał częściowo z niekompetencji poszczególnych rządów, ale przede wszystkim był efektem działań lobbystów – ocenił rozmówca Radia Maryja.

– Stawiam tezę, że ten bałagan nie był efektem wyłącznie nieudolności i braku kompetencji poprzednich ekip, poprzednich decydentów, ale przede wszystkim był to skumulowany efekt działań różnego rodzaju lobbystów, którzy co rusz ugrywali swoje małe interesiki gdzieś w okolicy Ministerstwa Finansów, Sejmu, Senatu i w rezultacie powstał taki wielki, nielogiczny zbiór przepisów podatkowych, bardzo często nowelizowanych, w którym trudno się było połapać. Zresztą, jeśli wierzyć słowom wiceminister finansów za rządów PO pani Elżbiecie Chojnie-Duch z ostatniego jej przesłuchania przed komisją śledczą ds. VAT, rzeczywiście w tamtych latach lobbyści mieli zdecydowanie zbyt dużo do powiedzenia w ogóle w obrębie prawa podatkowego i procesu decyzyjnego, który go dotyczył – akcentował wykładowca Akademii Biznesu i Finansów Vistula.

RIRM

drukuj