fot. facebook.com/Marian Szołucha

[TYLKO U NAS] Dr M. Szołucha o tarczy antykryzysowej: Dzięki trwającej od kilku lat poprawie kondycji naszych finansów publicznych można było stworzyć rozwiązania opiewające na tak olbrzymią kwotę

Zastanawiam się, co stałoby się, gdyby koronawirus pojawił się w Polsce kilka lat temu, kiedy odnotowywaliśmy w budżecie naszego państwa kilkudziesięciomiliardowe deficyty. Dzisiaj, dzięki trwającej od kilku lat poprawie kondycji naszych finansów publicznych, można było stworzyć rozwiązania opiewające na tak olbrzymią kwotę – mówił dr Marian Szołucha, ekonomista z Instytutu Prawa Gospodarczego, w sobotnich „Rozmowach niedokończonych” na antenie TV Trwam. Odniósł się w ten sposób do tzw. tarczy antykryzysowej.

Rozprzestrzenianie się koronawirusa wpływa negatywnie na gospodarki na całym świecie. Wirus po raz pierwszy pojawił się kilka miesięcy temu w Chinach, skąd epidemia rozeszła się na pozostałe kraje, ale tamtejsza gospodarka już powoli podnosi się z kryzysu.

– Jeżeli chodzi o Chiny to wszyscy spodziewaliśmy się, że (…) ta gospodarka zostanie najbardziej dotknięta koronawirusem i jego skutkami. Tymczasem tam udało się sytuację opanować względnie najszybciej i wygląda na to, że dzisiaj – w ujęciu względnym – to Chiny, Korea Południowa, Tajwan czy inne kraje tamtej części świata będą miały się najlepiej w stosunku do innych – stwierdził dr Marian Szołucha.

Spore kłopoty zaczyna mieć gospodarka niemiecka, z którą związanych jest wiele polskich firm.

– Niemcy przygotowują ciągle swoje rozwiązania. To nas dotyczy w sposób pośredni, bo wiele polskich firm jest powiązanych z gospodarką niemiecką. A gospodarka niemiecka popada w kłopoty, bo problem z eksportem na rynki azjatyckie mają niemieccy producenci samochodów – to jeden z fundamentów przemysłu niemieckiego. Z innej przyczyny problemy ma też niemiecki przemysł chemiczny, on swoje komponenty importuje niemal w całości. Problemy mają też spółki na niemieckiej giełdzie. Wiele akcji, wiele ważnych dla Niemiec spółek straciło po kilkadziesiąt procent na wartości – wskazał ekonomista.

Gość „Rozmów niedokończonych” zaznaczył, że istotną kwestią dla polskiej gospodarki jest utrzymanie płynności finansowej, gdyż jest ona pierwotna w stosunku do bezrobocia.

– Z płynnością polskie firmy mają problem nie od dziś, tzn. i bez koronawirusa wiele polskich małych, mikro i średnich przedsiębiorstw upadało nie z powodu utraty rentowności, ale z powodu utraty płynności. Stąd kilka miesięcy temu – na szczęście udało się to zrobić przed epidemią – rząd uchwalił i wdrożył cały pakiet ustaw antyzatorowych. (…) Płynność to jest klucz do rozwiązania problemu skutków epidemii koronawirusa, bo jeśli uda nam się nie dopuścić do masowej utraty płynności przez polskie firmy, to nie będą one bankrutować i zwalniać ludzi na masową skalę, choć ze wzrostem bezrobocia liczyć się musimy – powiedział ekspert.

Dlatego rząd wprowadził tzw. tarczę antykryzysową, której celem jest  zachowanie ciągłości finansowej firm oraz zachowanie miejsc pracy.

– Mamy do czynienia z kompleksowym, ogromnym pakietem bardzo konkretnych rozwiązań, z którymi nigdy wcześniej nie mieliśmy do czynienia; które zostały przygotowane w błyskawiczny sposób i opiewają na ogromną kwotę ponad 200 mld złotych. Skala tej pomocy, odroczeń i umorzeń tam, gdzie państwo na takie umorzenie stać, jest wymuszona niestety rozmiarem problemu, z jakim się borykamy, bo (…) nigdy wcześniej nie mieliśmy do czynienia z kryzysem, którego się nikt nie spodziewał, który spadł na nas nagle, na wszystkich w jednej chwili – nie na jakąś wybraną branżę czy sektor gospodarki – akcentował dr Marian Szołucha.

Zdaniem gościa TV Trwam, kryzys jest niebezpieczny dlatego, że nie da się przewidzieć jego kolejnych etapów. Nie wiemy, jak długo on potrwa i jak będzie głęboki.

– Wszystkich strat gospodarczych z tytułu pandemii nie uda się zrekompensować, nie uda się odrobić. Ważne, żeby państwo wdrożyło rozwiązania, które pozwolą nam wszystkim przejść przez tenże kryzys względnie „suchą nogą” i możliwie szybko wrócić do normalnego życia, także do życia gospodarczego – zaznaczył ekspert.

Dr Marian Szołucha podzielił się refleksją na temat tego, co mogłoby stać się z polską gospodarką, gdyby pandemia koronawirusa wybuchła kilka lat temu, gdy Polska była jeszcze krajem z ogromnym deficytem w budżecie.

– Zastanawiam się, co stałoby się, gdyby koronawirus pojawił się w Polsce kilka lat temu, np. w 2010 czy 2013 roku, kiedy odnotowywaliśmy regularnie w naszych finansach publicznych, w budżecie naszego państwa kilkudziesięciomiliardowe deficyty; kiedy państwa nie było stać na wywiązanie się ze swoich podstawowych obowiązków; kiedy wykazywało się ono niską sprawnością w reakcji na tego rodzaju nie dające się przewidzieć problemy. Wtedy pozostałoby nam wszystkim chyba apelować o pomoc narodową, bo nie mielibyśmy po prostu możliwości niesienia pomocy polskiej gospodarce. Dzisiaj, dzięki trwającej od kilku lat poprawie kondycji naszych finansów publicznych i dzięki takiej „poduszce finansowej”, która daje nam bezpieczeństwo, można było stworzyć rozwiązania opiewające na tak olbrzymią kwotę – zwrócił uwagę gość TV Trwam.

radiomaryja.pl

drukuj