By Kazimierz S. Ożóg - Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=2173408

[TYLKO U NAS] Dr L. Kulińska o pogarszającym się stanie polskich uniwersytetów: Wielu pracowników naukowych zgadza się z twierdzeniem, że pan Gowin stał się ostatnim grabarzem tego systemu

Wielu pracowników naukowych zgadza się z twierdzeniem, że pan Gowin stał się ostatnim grabarzem tego systemu. Dlaczego? Dlatego, że nie zahamował trendu, który razem z lewicowym postępem wpłynął na uczelnie i regularnie od wielu lat deprecjonuje polskość oraz wszelką ideowość, która nie jest lewicowa – powiedziała dr Lucyna Kulińska, historyk, politolog, w rozmowie z Telewizją Trwam.

Dr Lucyna Kulińska odniosła się do problemu degradacji polskiego szkolnictwa wyższego.

– Temat dzisiejszej kondycji uczelni wyższych w Polsce jest bardzo szeroki. Nikt nie zajmuje się i nie analizuje tej sprawy, a jest ona bardzo poważna. Wiemy, że problem degradacji polskiego szkolnictwa wyższego rozpoczął się w momencie, kiedy nasze uczelnie zaczęły wzorować się na systemach panujących na zachodzie Europy. Nie są to niestety najlepsze systemy. W każdym zachodnim kraju jest kilka wiodących uczelni, a poziom reszty z nich nie przekracza w większości poziomu naszej szkoły średniej. Nawiązywanie do rozwiązań, które tam przyniosły taki efekt, że większość społeczeństwa jest niedouczona i bardzo słabo wykształcona, był przenoszony szczególnie skutecznie od momentu, kiedy do władzy doszła Platforma Obywatelska – wskazała dr Lucyna Kulińska.

Okres reform pani Kudryckiej, potem pani Szumilas, pani Hall był okresem dramatycznym – zaznaczyła rozmówczyni TV Trwam.

– Panowała tam niewyobrażalna ilość biurokracji, która odsunęła nas od normalnych badań i kazała nam tworzyć modele według zmakdonaldyzowanego systemu, czyli uczelnie miały przypominać dobrze zarządzane fabryki, do których przychodził student, który miał stać się numerem i potem gdzieś przepaść. To jest po prostu taśma produkcyjna, która ma produkować studentów i przynosić zamierzony efekt. Pozyskiwanie funduszy miało polegać na tym, że uczelnie miały się jak najbliżej wiązać z firmami. Te firmy miały zlecać badania i za to płacić – mówiła historyk.

Normalna uczelnia opiera się na inwencji tych ludzi, którzy tam przychodzą i na zasadzie dobierania ludzi, którzy są najbardziej utalentowani – zaakcentowała politolog.

– Wtedy na uczelnie dobierano ludzi, którzy musieli się sprawdzić w dwóch dziedzinach: być wystarczająco postępowi w rozumieniu poprawności politycznej, ale także przynosić ze sobą określone granty z Unii Europejskiej. Dobieranie i awansowanie ludzi, biorąc pod uwagę, ile pieniędzy mogą ze sobą przynosić, jest absolutnym zagubieniem tego, czym powinny być uniwersytety. Szczególnie upośledzone były tu kierunki humanistyczne, bo wprowadzenie podziału na dwa stopnie (kształcenia trzyletniego i uzupełniającego) spowodowało największe spustoszenie właśnie w naukach humanistycznych. Tam ciągłość wykładania została zaburzona – powiedziała rozmówczyni TV Trwam.

Dr Lucyna Kulińska zwróciła uwagę, że polskie uczelnie zaczęły kierować się w stronę postmodernizmu i wyrzucenia pojęcia prawdy.

– Takie działanie powoduje, że nie można żadnych ocen, norm stosować. To prowadzi do zamieszania zarówno w świecie idei, jak i praktyki. Mamy więc bardzo żenujące efekty tych działań, które obserwujemy poprzez to, że uczelnie „produkują” nauczycieli, a to rzutuje potem na całość szkolnictwa. Mamy coraz słabiej przygotowanych absolwentów oraz uczniów, którzy dostają jeszcze niższą wiedzę, która jest adekwatna do tego, jak słabi są ich nauczyciele – mówiła historyk.

Politolog odniosła się także do tzw. reformy Gowina.

– Wielu pracowników naukowych zgadza się z twierdzeniem, że pan Gowin stał się ostatnim grabarzem tego systemu. Dlaczego? Dlatego, że nie zahamował trendu, który razem z lewicowym postępem wpłynął na uczelnie i regularnie od wielu lat deprecjonuje polskość oraz wszelką ideowość, która nie jest lewicowa (…).  Do tego pan Gowin wprowadził jeszcze kilka przepisów rujnujących polskie szkolnictwo. Pierwszym z nich było rozpędzenie rad wydziałów, czyli tego ostatniego miejsca, gdzie ludzie de facto mogli wymieniać swoje poglądy. Ponadto wprowadzono jeszcze zasadę ścisłej branżowości. To oznacza, że jeżeli ktoś miał wiedzę wszechstronną, dzisiaj musiał się zdecydować na jedną działkę – wyjaśniła rozmówczyni TV Trwam.

W dzisiejszym świecie najbardziej prześladowaną grupą w środowiskach akademickich stali się katolicy.

– Na większości polskich uczelni nawet przyznanie się do tego, że jest się człowiekiem wierzącym, a jeszcze opieranie swoich badań na religii katolickiej, jest czymś prawie niedopuszczalnym. Doszliśmy do takiego punktu, w którym katolicy muszą swoje poglądy ukrywać przynajmniej w sferze, w której mają być poddawani ocenie zewnętrznej. Wartości zachodniego chrześcijaństwa, na których opierała się nauka przez całe wieki, dzisiaj są bardzo skutecznie rugowane. To bardzo zły trend – podsumowała dr Lucyna Kulińska.

radiomaryja.pl

drukuj