fot. PAP/Tomasz Gzell

[TYLKO U NAS] A. M. Siarkowska: Wydanie przez ministra zdrowia rozporządzenia wprowadzającego segregację sanitarną w dostępie do usług to działanie absolutnie niezrozumiałe. Wprowadzanie takich regulacji drogą rozporządzenia jest niekonstytucyjne

Wydanie przez ministra zdrowia rozporządzenia, które wprowadza segregację sanitarną w dostępie do usług, to działanie absolutnie niezrozumiałe. Minister przyznał, że segregacja sanitarna i restrykcje nie działają, a następnie, bez żadnej tak naprawdę debaty, bez żadnej refleksji, rozmowy z ekspertami, poszedł tak naprawdę w drugą stronę. Posunął się do działania, które jest sprzeczne z naszym porządkiem prawnym, jest bezprawne, albowiem wprowadzanie takich regulacji drogą rozporządzenia jest niekonstytucyjne – mówiła w rozmowie z portalem Radia Maryja poseł Anna Maria Siarkowska, przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Sanitaryzmu. 

Od 15 grudnia w Polsce obowiązują zaostrzone restrykcje sanitarne. W myśl nowych zasad limity w obiektach usługowych zostały zmniejszone do 30 procent obłożenia. Całkowicie zamknięte zostaną natomiast kluby, dyskoteki i obiekty sportowe. Od 20 grudnia do 9 stycznia szkoły podstawowe i średnie przeszły na nauczanie zdalne.

W tym kontekście warto przypomnieć, że jeszcze niedawno minister zdrowia Adam Niedzielski stwierdził, iż „restrykcje są mało skutecznym środkiem zapobiegania pandemii”.

– Wydanie przez ministra zdrowia rozporządzenia, które wprowadza segregację sanitarną w dostępie do usług, to działanie absolutnie niezrozumiałe. Minister przyznał, że segregacja sanitarna i restrykcje nie działają, a następnie, bez żadnej tak naprawdę debaty, bez żadnej refleksji, rozmowy z ekspertami, poszedł tak naprawdę w drugą stronę. Posunął się do działania, które jest sprzeczne z naszym porządkiem prawnym, jest bezprawne, albowiem wprowadzanie takich regulacji drogą rozporządzenia jest niekonstytucyjne. Wskazywał na to również Rzecznik Praw Obywatelskich, który podkreślał, że wszelkie ograniczenia praw i wolności obywatelskich mogą być wprowadzane jedynie w drodze ustawy. Oczywiście, ustawa musi być zgodna z konstytucją – podkreśliła Anna Maria Siarkowska.

Minister zdrowia poinformował również, że od 1 marca przyszłego roku zostanie wprowadzony obowiązek szczepień na COVID-19 dla trzech grup zawodowych: służby zdrowia, nauczycieli i służb mundurowych. Propozycja spotkała się z krytyką nawet wewnątrz obozu Zjednoczonej Prawicy. Krytyczne opinie wyrażali m.in. minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek [więcejoraz minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro [więcej]. Pod koniec ubiegłego roku premier Mateusz Morawiecki deklarował publicznie, że szczepienia będą dobrowolne.

To ewidentne złamanie publicznej obietnicy – zaznaczyła rozmówczyni portalu Radia Maryja.

– Państwo nie ma prawa do tego, żeby tak mocno ingerować w sprawy, które są zarezerwowane do decyzji każdego człowieka. Tego typu decyzje – jeśli podejmuje je państwo – godzą w wolność osobistą, w prawo do decydowania o sobie i swoim ciele. Jest to o tyle istotne, że jak dotąd nie wykazano, iż segregacja sanitarna działa, że szczepionki na COVID-19 hamują transmisję wirusa, nie dopuszczają do zakażenia. Dziś wiemy, że jest zupełnie odwrotnie. Szczepionki nie przerywają transmisji. Nawet osoby zaszczepione mogą być zakażone i mogą zarażać innych. (…) Przymuszania ludzi do szczepienia nie można motywować tzw. troską o zdrowie publiczne. Decyzja o zaszczepieniu bądź niezaszczepieniu się dotyczy tak naprawdę zdrowia tej konkretnej osoby, która tę decyzję podejmuje, ponieważ ona będzie ponosiła skutki ewentualnych komplikacji kiedy się nie zaszczepiła, jak i NOP-ów, które mogą wystąpić po otrzymaniu szczepionki – akcentowała poseł.

Skutkiem wprowadzenia obowiązkowych szczepień dla trzech grup zawodowych może być zmniejszenie stanu osobowego pracowników służby zdrowia, edukacji oraz służb mundurowych. Państwa polskiego nie stać na zwolnienie z pracy osób niezaszczepionych z wymienionych grup, gdyż już teraz widoczne są braki kadrowe np. w sferze ochrony zdrowia – zwróciła uwagę polityk.

– Wiemy doskonale, że lekarzy, pielęgniarek czy ratowników medycznych jest po prostu za mało, a tego typu regulacje sprawią, że jeśli kadry medycznej będzie mniej, to kolejki się wydłużą i ta zapaść systemu opieki zdrowotnej się jeszcze bardziej pogłębi. Czy to jest celem działań, które Ministerstwo Zdrowia podejmuje? Wydaje się, że tego typu skutki powinny być wzięte pod uwagę – wskazała przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Sanitaryzmu.

Parlamentarny Zespół ds. Sanitaryzmu zwrócił się do ministra zdrowia z propozycją zorganizowania publicznej debaty eksperckiej dot. strategii walki z pandemią.

Ta inicjatywa wiąże się z faktem, że w Polsce do tej pory nie odbyła się żadna debata merytoryczna dot. walki z COVID-19 z udziałem ekspertów z różnych dziedzin – wyjaśniła Anna Maria Siarkowska.

– Druga strona społecznego sporu, która przeciwstawia się segregacji sanitarnej, przeciwstawia się sanitaryzmowi, czyli nadmiernej ingerencji państwa w wolność jednostek, została praktycznie wyrugowana z debaty, która jest prowadzona w środkach masowego przekazu. Ta debata toczy się tylko gdzieś w internecie, ale tak naprawdę nie w głównym nurcie. Są organizowane spotkania oddolne, natomiast debaty, która polegałaby na tym, że jest wymiana poglądów, wymiana argumentów i poszukiwanie tego dobra wspólnego, poszukiwanie prawdy – takiej debaty do tej pory nie było – zauważyła rozmówczyni portalu Radia Maryja.

– Jako parlamentarny zespół ds. sanitaryzmu chcielibyśmy taką debatę zorganizować. Na taką debatę chcielibyśmy zaprosić współpracujących z zespołem ekspertów, lekarzy, biologów, immunologów, prawników. Jednocześnie w tej debacie wzięliby udział ci eksperci, którzy współpracują z Ministerstwem Zdrowia. Cały czas mamy nadzieję na to, że taka debata jest możliwa, ale potrzebna jest do tego dobra wola MZ – dodała.

Poseł odniosła się również do wpisu na twitterowym koncie Ministerstwa Zdrowia, który dotyczy zgodności z prawem tzw. certyfikatów covidowych.

– Czy mamy Ministerstwo ds. Rozrywki, które wydaje rozporządzenia wprowadzające selekcję na dyskotekach? Absolutnie nic takiego nie ma miejsca. Ten wpis po prostu uważam za kuriozalny. Uważam, że to nie jest poziom debaty publicznej, którego oczekujemy, żeby Ministerstwo Zdrowia prowadziło na swoich oficjalnych kontach w mediach społecznościowych – podsumowała polityk.

radiomaryja.pl 

drukuj