fot. pixabay.com

TSUE przeciwko ochronie dzieci

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznał węgierską ustawę o ochronie dzieci za niezgodną z prawem unijnym. Dokument ma ograniczyć propagandę LGBT w szkołach. Zdaniem TSUE przepisy ograniczające promowanie homoseksualizmu i zmiany płci wśród nieletnich naruszają zakaz dyskryminacji oraz inne podstawowe prawa.

Skargę na Węgry skierowała to TSUE Komisja Europejska i 16 państw członkowskich, w tym Polska, która dołączyła do wniosku w kwietniu 2024 roku. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że węgierska ustawa o ochronie dzieci z 2021 roku jest sprzeczna z prawem unijnym. Przepisy zakazujące przedstawiania treści dotyczących orientacji seksualnych i tożsamości płciowej w szkołach czy też mediach Trybunał uznał za dyskryminujące ze względu na płeć i orientację seksualną.

– Środki te naruszają prawa osób niebędących nieheteroseksualnymi w sposób oczywisty i szczególnie poważny, podważając wartości poszanowania godności ludzkiej, równości i poszanowania praw człowieka, w tym praw osób należących do mniejszości, określone w art. 2 Traktatu o UE – przekonywał prezes TSUE, Koen Lenaerts.

Po raz pierwszy Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej stwierdził, że państwo członkowskie naruszyło artykuł 2. Traktatu o Unii Europejskiej, który gwarantuje wartość poszanowania godności człowieka, prawa do życia prywatnego oraz wolności wypowiedzi. Poseł Bartłomiej Wróblewski z Prawa i Sprawiedliwości wskazał, że to kolejny przykład przekraczania kompetencji przez TSUE.

– Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej po raz kolejny wykroczył poza swoje kompetencje. Nie ma prawa do oceny ustawodawstwa krajowego w obszarze ochrony dzieci. Niestety, widzimy, że Unia Europejska bardzo konsekwentnie działa na rzecz marginalizacji państw członkowskich – zaznaczył poseł Bartłomiej Wróblewski.

Wyrok budzi kontrowersje i jest widziany jako kolejny krok w kierunku centralizacji władzy w Unii Europejskiej

– Państwa, zdaniem Trybunału, nie mają już możliwości powoływania się na własną tożsamość konstytucyjną, na swoje własne regulacje. Wszystko, co jest sprzeczne z tą zideologizowaną linią orzeczniczą, jawi się jako dyskryminacja. To jest przejaw tendencji centralistycznej. Trybunał zmierza do podporządkowania sobie krajowego orzecznictwa – zaznaczył mec. Nikodem Bernaciak z Instytutu Ordo Iuris.

Podobne reakcje budzi wyrok TSUE, który orzekł, że Polska musi legalizować „małżeństwo jednopłciowe” zawarte w Niemczech. Zaakceptował to Naczelny Sąd Administracyjny, nakazując polskim urzędnikom stanu cywilnego dokonania rejestracji aktu małżeństwa tej homopary. Mecenas Nikodem Bernaciak przypomniał, że dopóki nie zmienimy konstytucji, to art. 18 Konstytucji RP mówiący o związku małżeńskim jako związku kobiety i mężczyzny zawsze będzie stał wyżej niż ideologiczne roszczenia Trybunału.

– Nie tylko Instytut Ordo Iuris czy środowiska konserwatywne, prorodzinne, ale także niektóre resorty w ramach rządu Donalda Tuska uznają, że wdrożenie tego ideologicznego wyroku Trybunału bez zmiany ustawy, która musiałaby otrzymać podpis prezydenta Karola Nawrockiego, jest niemożliwe – wskazał mec. Nikodem Bernaciak.

Rząd Donalda Tuska i poszczególne resorty za pomocą rozporządzeń nie mogą zmieniać polskiego porządku prawnego w celu zrównania związków homoseksualnych z małżeństwami.

TV Trwam News

drukuj