fot. PAP/Andrzej Grygiel

Trwają rozmowy w Polskiej Grupie Górniczej

Z udziałem wiceministra aktywów państwowych Adama Gawędy, odpowiedzialnego w rządzie za sprawy górnictwa rozpoczęły się w czwartek po południu rozmowy płacowe w siedzibie Polskiej Grupy Górniczej w Katowicach. Poprzedziło je posiedzenie Rady Nadzorczej PGG.

„Nie jestem optymistą, po wczorajszym twardym stanowisku zarządu jestem pełen obaw. Jak to się skończy – zobaczymy. Zawsze było tak, że jak przyjeżdżał minister, to udawało się załagodzić konflikt, czy tak się dzisiaj stanie – nie wiemy, ale jestem raczej pesymistą niż optymistą” – powiedział dziennikarzom zmierzający na spotkanie przewodniczący górniczej „Solidarności” Bogusław Hutek.

Około 40 związkowców spędziło noc ze środy na czwartek w katowickiej siedzibie Polskiej Grupy Górniczej. Górnicy pozostali w budynku po fiasku środowych rozmów płacowych. Związkowcy, domagający się m.in. 12-proc. podwyżki wynagrodzeń w PGG w przyszłym roku, oczekują przedstawienia przez zarząd spółki konkretnych propozycji płacowych. Dotąd władze PGG stały na stanowisku, że „bezpiecznym rozwiązaniem jest kontynuowanie rozmów o podziale środków po wypracowaniu zysku”.

W czwartek rano zebrał się związkowy sztab protestacyjno-strajkowy, który zdecydował o pozostaniu związkowców w budynku PGG do czasu wznowienia rozmów. Akcja jest prowadzona rotacyjnie, jej uczestnicy zmieniają się. Przez cały czas w budynku przebywa ok. 40 osób z różnych związków zawodowych. W części kopalń Grupy w czwartek odbyły się masówki, podczas których związkowcy informowali górników o swoich postulatach i braku postępu w rozmowach.

„Jest wyczekiwanie. Ludzie oczekują przełomu w tych rozmowach, chociażby jakiejś deklaracji, że te pieniądze (…) na podwyżki się znajdą. Od 12 lat nie było podwyżek” – dodał Hutek.

PAP

drukuj