fot. PAP/Marcin Bielecki

Trwają protesty przeciwników reformy sądownictwa; totalna opozycja podgrzewa nastroje

Totalna opozycja wciąż podsyca społeczne nastroje. Na dziś zapowiedziano kolejne protesty przeciwników reformy sądownictwa.

W ostatnich dniach emocje z parlamentu przeniosły się na ulice. Przeciwnicy reformy sądownictwa, zagrzewani do walki przez totalną opozycję, protestowali wczoraj przed Pałacem Prezydenckim, budynkiem parlamentu oraz Sądem Najwyższym.

– Niestety powracamy do czasów zamierzchłych, do komuny, kiedy zamykano nam usta, kiedy sędziowie orzekali tak jak chciała władza – przekonywała jedna z uczestniczek protestu.

– Ta partia jest bardzo sprawna w realizowaniu swoich zamierzeń, a naszą rzeczą jest dążyć do tego, żeby to im się nie udało – nie krył swoich zamiarów inny z protestujących.

Protesty odbyły się też przed sądami w wielu miastach w Polsce.

– Zdecydowana większość uczestników tych protestów, zapytana o to, przeciwko czemu konkretnie protestują, nie potrafiłaby powiedzieć. To są protesty przeciwko temu, że się niszczy demokracje, że wprowadza się dyktaturę, że wraca się do systemu komunistycznego. Gdyby zapytać tych ludzi w jakim znaczeniu, które konkretnie paragrafy wprowadzanych obecnie ustaw, są dowodem tego, o czym oni mówią, to nikt z nich by tego nie powiedział, bo nikt z nich tego nie wie. To jest owczy pęd, ktoś krzyknął „idziemy po Sejm” ktoś inny „idziemy pod Pałac Prezydencki”, „siadamy”, „wstajemy” a oni to robią zupełnie bezmyślnie – podkreślał filozof Jerzy Bukowski.

Dziś odbędą się kolejne manifestacje.

– Zapraszamy pod sądy rejonowe, okręgowe. Przychodźcie, pokazujcie wasz brak zgody na niszczenie polskiego sądownictwa. Posłowie i senatorowie Platformy Obywatelskiej będą w tych miejscach, będziemy razem te protesty organizować, będziemy wspierać tych, którzy razem z nami będą walczyć o niezawisłe, niezależne sądownictwo – zachęcał Sławomir Neumann, przewodniczący Klubu Parlamentarnego Platformy Obywatelskiej.

Totalna opozycja chce teraz wymusić na prezydencie Andrzeju Dudzie zawetowania ustawy o Sądzie Najwyższym, Krajowej Radzie Sądowniczej i sądach powszechnych.

– Wierzymy, że prezydent Andrzej Duda weźmie pod uwagę te społeczne konsultacje, ten gest suwerena, dziesiątek tysięcy Polaków w całej Polsce – mówił Grzegorz Schetyna, przewodniczący PO.

To podsycanie społecznych nastrojów ma jeden cel – czego totalna opozycja specjalnie nie ukrywa – odsunięcie Prawa i Sprawiedliwości od władzy. Od dłuższego czasu realizowane są dwa scenariusze: ulica i zagranica.

– Władzy w Polsce nie można przejąć na ulicy, a jedynie przy urnie wyborczej – mówiła przed trzema laty w orędziu ówczesna premier Ewa Kopacz.

W podsycanie społecznych nastrojów włączył się także Donald Tusk. Odnosząc się do protestów przewodniczący Rady Europejskiej stwierdził: „Na ulice w Polsce wyszło samo dobro i to dobro zwycięży”.

– Tej energii nie można za żadne skarby zmarnować. To byłby grzech wyjątkowy – akcentował Donald Tusk.

Były premier i lider Platformy Obywatelskiej groził Polsce konsekwencjami, krytykował przyjęte przez polski parlament ustawy dotyczące Krajowej Rady Sądownictwa i Sądu Najwyższego.

– To nie jest leczenie dżumy cholerą – to jest leczenie gryp cholerą – mówił parę dni temu.

Na takie zarzuty odpowiedział podczas swojego wystąpienia w Senacie Zbigniew Ziobro. Minister Sprawiedliwości stwierdził, że szef Rady Europejskiej miał szansę, kiedy sprawował urząd premiera, wprowadzać swoje reformy.

– Co zrobił żeby tę grypę wyleczyć w czasie, kiedy mógł wiele zrobić dla polskiego społeczeństwa. Jeżeli nie zrobił nic to ja bym go prosił, żeby nie przeszkadzał i dał nam szansę. Dał nam szansę zrobić to, co my proponujemy – podkreślał podczas senackiej Zbigniew Ziobro.

Totalna opozycja nie zamierza ustąpić.

– To będzie gorący czas, nie rozjeżdżamy się, przygotowujemy plan pracy obecności na miejscu i też naszej aktywności. Uważamy, że to będzie gorący sierpień – nie krył swoich zamiarów Grzegorz Schetyna.

Budowanie napięcia i podsycanie społecznych nastrojów może jednak się źle skończyć. Przed laty dzielenie Polaków doprowadziło do politycznego mordu. W Łodzi w 2010 został zamordowany polityk PiS Marek Rosiak.

TV Trwam News/RIRM

drukuj