fot. pixabay.com

Trudna sytuacja w przemyśle drzewnym. Rządzący uderzają także w Lasy Państwowe

Ministerstwo Rozwoju i Technologii przygotowuje przepisy, zgodnie z którymi drewno będzie surowcem strategicznym, a jego eksport zostanie ograniczony. Chodzi o pomoc firmom drzewnym, dla których brakuje surowca. Eksperci zauważają, że problem niedoboru drewna będzie rósł. Rządzący dążą do ograniczania wycinki drzew, co uderzy w firmy, ale też w Lasy Państwowe.

Polski przemysł drzewny i leśny generuje blisko 5 procent PKB. W ponad 40 tys. przedsiębiorstw pracuje pół mln osób. Niestety w firmy drzewne uderza brak drewna i jego rosnące ceny. To przekłada się na złą sytuację firm – wskazał Jarosław Michniuk z Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli.

– Rentowność spada. Zatrudnienie w branży meblowej w ciągu ostatnich dwóch lat straciło ok. 27 tys. osób – wskazał Jarosław Michniuk.

Minister rozwoju, Krzysztof Paszyk, przekonuje, że braki drewna to efekt eksportu surowca. W trakcie I Kongresu Przemysłu Drzewnego ogłosił prace zmierzające do ograniczenia wywozu drewna.

– Podejmuję inicjatywę legislacyjną, która będzie miała na celu określenie czy zdefiniowanie drewna, jako strategicznego surowca dla polskiej gospodarki – wskazał Krzysztof Paszyk.

Polska Izba Gospodarcza Przemysłu Drzewnego przypomina, że obecnie rządzący zawarli umowę koalicyjną w listopadzie 2023 roku, a w niej zobowiązali się do ograniczenie eksportu nieprzetworzonego drewna. Od tego czasu mija półtora roku, a dane Krajowej Administracji Skarbowej wskazują, że w ubiegłym roku eksport drewna mógł być wyższy niż w 2023 roku. To tylko część problemu. Rząd Donalda Tuska nie jest zainteresowany zwiększaniem wycinki drewna, ale jej ograniczaniem. We wspomnianej umowie koalicyjnej znalazł się zapis o wyłączeniu z gospodarki leśnej 20 proc. powierzchni lasów. Wiceminister Michał Jaros przekonywał przedsiębiorców, że ograniczenie uległo modyfikacji.

– Nikt nie mówi o 20 procent netto. Do 2027 roku dobicie z tych osiem obecnych, gdzie już nie ma prowadzenia gospodarki leśnej, do 11 proc. i docelowo w 2030 – 14 procent – mówił wiceminister Michał Jaros.

Rządzący nie zmieniają zdania – mówi poseł PiS, Paweł Sałek. Dążą do wyłączenia z gospodarki leśnej miliona dwustu tysięcy hektarów lasów. Co więcej, chcą zmusić Lasy Państwowe do uiszczania opłaty od pozyskiwanego drewna.

– To jest po prostu prowadzenie do tego, żeby państwowe gospodarstwo leśne – Lasy Państwowe – wcześniej czy później doprowadzić do upadku – zaznaczył poseł Paweł Sałek.

Leśnicy od stu lat dbają o lasy. Teraz są oskarżani o biznesowe pobudki – wskazał szef sekcji krajowej leśnictwa, związku zawodowego „Budowlani”, Piotr Nalewajek.

– Raptem pojawiła się informacja, że leśnicy o te lasy nie dbali, że tylko dążą do tego, żeby wycinać i czerpać zyski, co jest nieprawdą – podkreślił Piotr Nalewajek.

Według dra inż. Bogdana Sedlera polskim lasom grozi wręcz prywatyzacja.

– Broń Boże, żeby prywatyzować lasy. To jest dobro polskie. Przez dziesiątki lat prowadziliśmy racjonalną gospodarkę leśną i ubytki były zastępowane nasadzeniami, które rekompensowały z nadwyżką ubytek masy leśnej – zwrócił uwagę dr inż. Bogdan Sedler.

Stowarzyszenie na Rzecz Zrównoważonego Rozwoju Polski im. prof. Jana Szyszko zbiera podpisy pod wnioskiem o referendum. Chcemy powstrzymać rząd przed zniszczeniem leśnictwa – mówił pełnomocnik inicjatywy, poseł Paweł Sałek.

– Musimy zebrać pół miliona podpisów. Ta zbiórka bardzo dobrze przebiega. Zachęcam gorąco wszystkich, żeby pobierać z mojej strony internetowej druki, podpisywać wnioski i kierować je na wskazany adres – podkreślił poseł Paweł Sałek.

W referendum Polacy mają odpowiedzieć na pytanie, czy są za utrzymaniem dotychczasowych zasad prowadzenia gospodarki leśnej.

TV Trwam News

drukuj