fot. PAP/EPA

Talibowie żądają odmrożenia środków przez międzynarodowe instytucje

Talibowie zabiegają o odmrożenie środków przez instytucje międzynarodowe. W tych dążeniach mogą liczyć na znaczną część świata islamu. Poparcie dla ich postulatów wyraziły również Chiny. Tymczasem jeden z liderów talibów mówi o przywróceniu egzekucji i obcinaniu rąk.

Zdominowany przez Szyitów Iran wznowił loty komercyjne do Afganistanu i ponownie sprzedaje tam ropę. W większości sunnicki Katar pomaga przy obsłudze lotniska w Kabulu. Od lat talibowie wspierani są przez Pakistan, który po amerykańskiej interwencji w Afganistanie niemalże całkowicie oddał w ich ręce Dolinę Swatu na terytorium swojego kraju. [czytaj więcej]  Także dziś Pakistan, słowami swojego premiera Imrana Khana, nawołuje do uznania rządów talibów. [więcej] 

– Musimy wzmocnić obecny rząd, ustabilizować go dla dobra ludności Afganistanu. Co obiecali talibowie? Że będą szanować prawa człowieka, że będą mieli zintegrowany rząd i nie dadzą wykorzystywać się przez terrorystów – powiedział Imran Khan, premier Pakistanu.

Dla Afgańczyków uciskanych rządami talibów intencje Pakistanu nie są czyste. W mediach społecznościowych powstała specjalna akcja zainicjowana przez mieszkańców Afganistanu nawołująca do nałożenia sankcji na Pakistan. Afgańczycy oskarżali ten kraj o pomoc talibom i naloty dronów. Społeczność międzynarodowa doskonale zdaje sobie sprawę, że po wypędzeniu terrorystów z Afganistanu przez wojska Stanów Zjednoczonych, ich przyczółkiem stał się Islamabad i inne miasta Pakistanu.

– Pakistan jest krajem sąsiadującym z Afganistanem i wiemy, że ekstremizm i terroryzm w Afganistanie sięgają również przez granicę Pakistanu – zaznaczyła Malala Yousafzai, pakistańska działaczka na rzecz praw człowieka.

W Afganistanie brakuje dziś pieniędzy. Przed bankami tworzą się ogromne kolejki. Talibowie oskarżają poprzednią administrację o kradzież milionów dolarów. Dodatkowo Amerykanie zablokowali im dostęp do 9 miliardów dolarów zgromadzonych w Banku Centralnym Afganistanu. Międzynarodowy fundusz walutowy także wstrzymał swoje wypłaty, przepływ gotówki w kwocie 850 milionów dolarów nie będzie zrealizowany również przez Bank Światowy. Talibowie winę zrzucają na społeczność międzynarodową, a część Afgańczyków już przyjęła tę narrację.

– Oczekujemy, że w tym konkretnym przypadku Stany Zjednoczone pokierują się logiką, a ta logika polega na właściwym rozumowaniu, że to nie są czyjeś pieniądze, z którymi jest jakiś problem i można je po prostu zamrozić, to są pieniądze publiczne – powiedział Rematullah, mieszkaniec Kabulu i uczestnik protestu.

W piątek w Kabulu odbył się protest.

Dla talibów głód i brak pieniędzy oraz międzynarodowe sankcje to okazja, by ponownie podsycić antyzachodnie nastroje.

„Jest pilna potrzeba odmrożenia naszego majątku, aby przezwyciężyć trudną sytuację ubóstwa” – wskazał Suhail Szahin, rzecznik talibów.

Jednak to talibowie zadecydują, w jaki sposób wydatkowane będą środki po ich ewentualnym odmrożeniu. Trudno jednak spodziewać się, by szybko do tego doszło. Jeden z liderów talibów Mułła Nooruddin Turabi zapowiedział przywrócenie egzekucji i obcinanie rąk w ramach kar, nie wykluczając ich publicznego charakteru.

„My nigdy nie komentowaliśmy zasad i kar innych krajów. Nikt nam nie będzie mówił, jakie prawa powinniśmy mieć. Będziemy przestrzegali zasad islamu i opierali nasze prawo na Koranie” – podkreślił Mułła Nooruddin Turabi w wywiadzie dla „Associated Press”.

Teraz talibowie mogą liczyć również na wsparcie Chin, które także zaczęły naciskać na odmrożenie środków dla Kabulu. Warto jednak zauważyć, że po przejęciu władzy, talibowie od razu podnieśli podatki i cła, co jeszcze bardziej pogorszyło sytuację humanitarną.

TV Trwam News

drukuj