fot. twitter.com/TRzymkowski

T. Rzymkowski dla „Naszego Dziennika”: Czerwony piorun to odwołanie się do satanizmu

Można się zastanawiać, dlaczego symbolem „strajków kobiet” jest czerwony piorun. W powszechnym odbiorze opinii publicznej nawiązuje do symboliki formacji SS. Odpowiedź na to pytanie znajdujemy jednak w Nowym Testamencie w Ewangelii św. Łukasza, gdzie Jezus jasno mówi, że widział szatana, który spadł z nieba jak błyskawica. To jest odwołanie się do satanizmu – powiedział na łamach „Naszego Dziennika” poseł Prawa i Sprawiedliwości Tomasz Rzymkowski.

***

Skąd tak niesamowicie wulgarna i agresywna forma manifestacji, z którymi mamy do czynienia w ostatnich dniach na ulicach miast?

– Próbując tłumaczyć przyczyny tego, nie doszukiwałbym się argumentów prawnych czy socjologicznych, lecz raczej teologicznych. Odnoszę wrażenie, że mamy do czynienia z jakimś zbiorowym opętaniem. Nie pamiętam, aby przez ostatnie 30 lat wolnej Polski jakiejkolwiek demonstracji towarzyszył tak wulgarny, agresywny język, żeby miała tak obsceniczny charakter. W mojej ocenie mówimy o zachowaniu osób opętanych.

Po stronie tej grupy, która w ramach prowadzonych działań także profanowała nasze kościoły, stanęli politycy opozycji – lewicy czy Koalicji Obywatelskiej. Jest Pan tym zaskoczony?

– Nie budzi zaskoczenia, że w ten sposób zachowują się ci, którzy zawsze i wszędzie, na każdym możliwym froncie atakują Kościół i jego wiernych. Nie zaskakuje również pani poseł z Torunia, której nazwiska nie wymienię, a która jest w stanie przerwać Mszę św., pokazując tym samym, jak jest tolerancyjna i jaki ma szacunek do drugiego człowieka. Lewica pokazuje swoje prawdziwe oblicze – że jest zakłamana, cyniczna i że jest bandą hipokrytów, którzy mają usta pełne frazesów o tolerancji, o szacunku do drugiego człowieka, o walce z uprzedzeniami, o równouprawnienie, o zakaz dyskryminacji. A czymże jest zakłócenie Mszy św., jeśli nie brakiem tolerancji czy brakiem szacunku do drugiego człowieka, do jego godności? Atakowani są kapłani, wierni, deptane są wartości ważne dla osób wierzących. A odwołując się do kwestii równouprawnienia – czym jest aborcja dziecka z zespołem Downa, jeśli nie skrajnym wyrazem braku tolerancji dla człowieka chorego, którego karzemy karą śmierci tylko dlatego, że jest chory? Lewica to po prostu banda hipokrytów i kłamców, która używa języka agresji. To emisariusze zła na ziemi. Nic chyba tak nie cieszy szatana jak to, że jeden człowiek zabija drugiego człowieka, a w tym przypadku dziecko nienarodzone.

Czy politycy stojący wśród tych osób wznoszących wulgarne hasła mają coś do ugrania w kategoriach politycznych?

– Z pewnością na to liczą. Jednym z fundamentalnych postulatów lewicy w Polsce – tej postokmunistyczej, jak i tej bardziej ideowej, trockistowskiej – jest kwestia wprowadzenia w Polsce aborcji na życzenie, zabijania dzieci nienarodzonych do dziewiątego miesiąca ciąży. To fundamentalny postulat wpisujący się w jej rewolucyjną naturę.

Te manifestacje w swoich hasłach wykroczyły już jednak daleko poza kwestie związane z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, co sugeruje, że chodzi jeszcze o coś więcej niż możliwość zabijania dzieci nienarodzonych.

– Oczywiście, że tak. Można się zastanawiać, dlaczego symbolem tych wszystkich „czarnych protestów”, „strajków kobiet” jest czerwony piorun. W powszechnym odbiorze opinii publicznej nawiązuje do symboliki formacji SS albo też oddaje symbolikę organizacji faszystowskiej Oswalda Mosleya w Wielkiej Brytanii w latach 30. i 40. ubiegłego stulecia. Odpowiedź na to pytanie znajdujemy jednak w Nowym Testamencie w Ewangelii św. Łukasza 10,18, gdzie Pan nasz Jezus Chrystus jasno mówi, że widział szatana, który spadł z nieba jak błyskawica. To jest odwołanie się do satanizmu.

W partii rządzącej pojawiły się jednak zapowiedzi co do „wypracowania konsensusu” i dodefiniowania tego, co jest wadą letalną, mogące sugerować jakieś rozszerzenie możliwości dokonania aborcji.

– Na temat wad letalnych słyszę różne głosy. Chciałbym przede wszystkim poznać w tej sprawie opinie medyków i etyków. Na tę kwestię – w kontekście ewentualnych zmian przepisów – trzeba też spojrzeć z punktu widzenia orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. Jestem przekonany, że wnioskodawcom do TK – a jestem jednym z nich – chodziło o to, aby nie było dyskryminacji dzieci np. ze względu na stwierdzony zespół Downa czy zespół Turnera, czy choćby samo podejrzenie ich wystąpienia, które – co jest jeszcze bardziej bulwersujące – inicjowało procedurę zabicia dziecka nienarodzonego. Mam świadomość, że dochodziło w tej sprawie do nadużyć, co jednak nie wynikało ze złej woli lekarzy czy błędów w sztuce medycznej, ale z ograniczeń, jakie mamy w medycynie, wynikających z niemożności postawienia stuprocentowo pewnej diagnozy. To oczywiście nie zmienia postaci rzeczy, że nie możemy zabijać dziecka, osoby ludzkiej, tylko z tego powodu, że jest osobą chorą, upośledzoną, że ma jakieś wady rozwojowe. Każdy człowiek ma prawo do życia bez względu na to, jakie są okoliczności tego życia. Mam też wrażenie, że ta dyskusja na temat przypadków letalnych dzieci nienarodzonych w żaden sposób nie uspokoi tej zrewoltowanej, opętanej grupy, która dokonuje aktów barbarzyństwa na ulicach polskich miast.

Czy orzeczenie Trybunału wiąże się z zapewnieniem potrzebującym rodzinom wsparcia przez rządzących?

– Komunikat w tej sprawie był natychmiastowy: rozpoczną się prace – przypuszczam, że jeszcze na posiedzeniu Sejmu w tym tygodniu – nad rozszerzeniem programu „Za Życiem”, który w Polsce funkcjonuje od 2016 roku, tak aby w jeszcze lepszy sposób wesprzeć dzieci, matki, rodziców, te rodziny, w których jest dziecko dotknięte wadami rozwojowymi. Chodzi zarówno o pomoc od strony materialnej, jak i medycznej oraz psychologicznej, aby nasza wspólnota państwowa, narodowa zapewniła tym osobom maksimum możliwego wsparcia w tak trudnej sytuacji.

Dziękuję za rozmowę.

Artur Kowalski/”Nasz Dziennik”

drukuj