fot. PAP

Szewczak: budżet 2014 jest fikcyjny

Przyszłoroczny budżet państwa jest oparty na tej samej filozofii co ten z 2013 roku; to budżet fikcyjny – powiedział dr Janusz Szewczak. Analityk gospodarczy nie wyklucza, że będzie potrzebna nowelizacja. Najprawdopodobniej nie będzie ona aż tak drastyczna jak w tym roku.

Wczoraj posłowie uchwalili ustawę budżetową, która przewiduje, że deficyt w przyszłym roku ma nie przekroczyć 47 mld 655 mln zł. Ekonomista podkreśla, że  będzie trudno osiągnąć 2,5 proc wzrost gospodarczy. W tym roku też miał oscylować wokół tej wysokości, tymczasem będzie o połowę mniejszy.

Także za nierealistyczne uważa założenia dotyczące inflacji  rzędu 2,4 proc. Obecnie jest ona  na poziomie 0,8 proc. Niższa inflacja to mniejsze dochody. Budżet i związana z nim ustawa okołobudżetowa przewidują utrzymanie stawek VAT na aktualnym poziomie, wzrost stawki akcyzy na wyroby spirytusowe o 15 proc. i papierosy o 5 proc.

– Wydaje się, że ciężko będzie osiągnąć zakładany poziom dochodów z VAT-u bo koniunktura gospodarcza jest bardzo słaba, popyt słabnie, konsumpcja jest na niskim poziomie. To wszystko będzie powodować, co nie jest wcale wykluczone, kolejną nowelizację budżetu. Może nie w tak dramatycznych okolicznościach i skali, jak to miało miejsce w tym roku, ale niewątpliwie istnieje wiele niepewnych kwestii, wiele wątpliwości, jak ten budżet da się zrealizować w przyszłym roku – powiedział Janusz Szewczak.

Podobnie jak w ubiegłych latach rząd, zamrozi fundusz wynagrodzeń w jednostkach sektora finansów publicznych. Zasada ta ma nie dotyczyć sektora samorządowego oraz wynagrodzeń pracowników publicznych szkół wyższych.

Założono, że wynagrodzenia w gospodarce narodowej wzrosną nominalnie o 3,5 proc., zatrudnienie spadnie o 0,1 proc., a spożycie prywatne wzrośnie o 4,6 proc. Janusz Szewczak zwraca uwagę, że wpływ na ten budżet mogą mieć niespodziewane wydarzenia na świcie. Jak stwierdził „…mogą one dodatkowo

– Choćby ograniczenie polityki pieniężnej w Stanach Zjednoczonych, czyli drukowania dolara na trzy zmiany. Widzimy bardzo negatywne tendencje w listopadzie polegające na znaczącym odpływie zagranicznych pieniędzy z obligacji polskich, to prawie 2 mld złotych. Pogarsza się również bilans obrotów bieżących. A więc są niepokojące zjawiska, nie widać żadnych szczególnych wskaźników, które miałyby poprawić gwałtownie koniunkturę a zwłaszcza popyt. Polacy mają puste portfele a to będzie rzutować na dochody budżetu państwa – powiedział Janusz Szewczak.

RIRM

 

drukuj