fot. https://pixabay.com/

Strategiczna inwestycja Polski opóźniona

Prąd z pierwszej polskiej elektrowni atomowej ma popłynąć dopiero w 2036 roku. To trzy lata później niż planował rząd Prawa i Sprawiedliwości. Nadal nie ma zapewnionego finansowania inwestycji oraz zgody Komisji Europejskiej.

Unijna polityka klimatyczna wymaga od Polski maksymalnego zredukowania emisji CO2 do 2050 roku. „Transformacji energetycznej nie da się jednak przeprowadzić bez inwestycji w atom, który będzie stabilizował odnawialne źródła energii” – wyjaśnił ekonomista prof. Wojciech Piontek.

– W sytuacji, gdy w ramach celów klimatycznych rezygnujemy z elektrowni węglowych koniecznością jest zapewnienie stabilnych źródeł energii, jakimi są elektrownie atomowe – ocenił ekspert.

Pierwsza polska elektrownia jądrowa ma stanąć w lokalizacji Lubiatowo-Kopalino w gminie Choczewo na Pomorzu. W Gdyni podpisano umowę na instalację, która pozwoli dostarczać materiały z morza na ląd do budowy elektrowni. „To ważny krok” – zaznaczył minister infrastruktury Dariusz Klimczak.

– Została podpisana umowa na zaprojektowanie konstrukcji morskiej – pirsu, który jest niezbędny, jeśli chodzi o budowę i realizację inwestycji – wskazał szef resortu infrastruktury.

Elektrownie zaprojektuje i wybuduje amerykańska firma Westinghouse. Rząd przygotuje ustawę, która przyspieszy uzyskiwanie pozwoleń na budowę. „Do 2028 roku wylany zostanie pierwszy beton” – zapewnił Leszek Juchnowski, prezes spółki Polskie Elektrownie Jądrowe.

– Wykonawca, konsorcjum zapewnia nas, że potrzebuje 7 lat na wybudowanie pierwszego bloku jądrowego w oparciu o technologię Westinghouse – powiedział prezes.

Po zakończaniu budowy w 2035 roku potrzebny będzie jeszcze co najmniej rok na testy. Pierwszy prąd z elektrowni ma popłynąć do sieci w 2036. To trzy lata później niż planował rząd Prawa i Sprawiedliwości. Wyzwaniem wciąż jest sposób finansowania inwestycji.

– Potrzebujemy ok. 60 mld złotych w kapitale własnym – mówił Leszek Juchnowicz.

To 30 procent całego kosztu. Pozostałe 70 procent kosztów ma pokryć pożyczka z amerykańskiego banku.

– W przyszłym roku przeznaczymy 4,6 mld zł na budowę elektrowni jądrowej – wskazał minister finansów Andrzej Domański.

W przyszłym roku konieczne będzie opłacenie projektu elektrowni, który przygotowuje konsorcjum Westinghouse i Bechtel.

– Projekt amerykański, ta umowa będzie kosztowała ok. 2 mld dolarów. Ta projektowa, która ma się skończyć w marcu – powiedział prof. Władysław Mielczarski z Instytutu Elektroenergetyki Politechniki Łódzkiej.

To oznacza, że zapowiedziane przez ministra środki mogą nie wystarczyć. W wykazie prac rządu pojawiła się jednak zapowiedź specjalnej ustawy dotyczącej finansowania inwestycji. Rząd wkrótce się nią zajmie. „Niezbędna do rozpoczęcia budowy jest też zgoda od Komisji Europejskiej” – przypomniał były pełnomocnik rząd ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski.

– Daje zgodę na to, żebyśmy własne pieniądze z budżetu mogli na nią przeznaczyć. To jest formalizm, który powinien być szybko uzyskany – mówił Piotr Naimski.

Tę decyzje podejmie już nowa Komisja Europejska, która powstanie w najbliższych tygodniach. Problemem może okazać się przyszły, prawdopodobny komisarz ds. energii Teresa Ribera z Hiszpanii. Polityk sprzeciwia się rozwijaniu energetyki atomowej. Stawia za to na niestabilne, tzw. zielone źródła.

TV Trwam News

drukuj