Na Lubelszczyźnie wciąż trwają poszukiwania rosyjskiego drona
Trwają poszukiwania rosyjskiego drona, który wleciał na terytorium Polski. Akcja jest prowadzona w województwie lubelskim w powiatach hrubieszowskim i zamojskim.
W poniedziałek polską granicę powietrzną naruszył bliżej niezidentyfikowany rosyjski statek powietrzny. Z medialnych doniesień wynika, że był to dron Shahed irańskiej produkcji. Obiekt wleciał na pół godziny, 25 km w głąb naszego kraju. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych od razu poinformowało, że poderwane zostały dyżurne jednostki F-16. Politycy opozycji podkreślili, że niepokoi fakt, że kierownictwo resortu obrony narodowej do tej pory nie zajęło stanowiska w tej sprawie.
„Od dwóch dni nie mamy żadnej informacji od kierownictwa Ministerstwa Obrony Narodowej w sprawie obiektu, który wpadł w polską przestrzeń powietrzną. Politycy »koalicji 13 grudnia« zamiast bawić się na Campus Polska, muszą wyjaśnić tę sprawę! Do roboty!” – napisał w mediach społecznościowych b. szef MON, Mariusz Błaszczak.
To kolejny raz, kiedy minister Władysław Kosiniak-Kamysz zasłania się polskimi dowódcami i nie chce wziąć odpowiedzialności za nieudolne kierowanie resortem obrony – powiedział poseł Andrzej Śliwka z Prawa i Sprawiedliwości.
– Oczekujemy od kierownictwa resortu, że wyjdzie i przedstawi jak wyglądała sytuacja, dlaczego bezzałogowy statek powietrzny nie został zestrzelony. (…) Prawo i Sprawiedliwość przygotowało wszelkie niezbędne instrumentarium do tego, ażeby wzorowo zachować się w tej sytuacji – wskazał poseł Andrzej Śliwka.
Apele nie dziwią, zwłaszcza kiedy przypomnimy wypowiedzi polityków rządzących z czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości.
„Jeśli te helikoptery latały po polskiej stronie przez 10 minut, to było mnóstwo czasu, żeby je zestrzelić” – to reakcja Radosława Sikorskiego na incydent z białoruskimi helikopterami z sierpnia 2023 roku.
Niestety, wraz z eskalacją konfliktu na Ukrainie możemy spodziewać się, że to nie pierwszy i nie ostatni taki incydent.
– Musimy się liczyć, że tego typu ataki mogą się pojawiać. (…) Jest to też na pewno kategoria prowokacji, testowania – zaznaczył prof. Marek Walancik, dyrektor Centrum Badań i Edukacji Służb Mundurowych Akademii WSB w Dąbrowie Górniczej.
Ekspert podkreślił, że w takiej sytuacji polskie służby muszą zachować szczególną czujność.
TV Trwam News



