fot. PAP/Mateusz Marek

Stowarzyszenie „Radosław” odnalazło wyrzucone pamiątki po powstańcu warszawskim Eugeniuszu Tyrajskim ps. „Sęk”

Dramatyczna walka o pamiątki po zasłużonym bohaterze – książki i dokumenty po Powstańcu Warszawskim Eugeniuszu Tyrajskim, pseudonim „Sęk”, zostały wyrzucone do kontenera na śmieci. Aby je odzyskać, członkowie Stowarzyszenia Grupa Historyczna Zgrupowanie „Radosław” przeszukiwali stertę odpadów, gdzie trafiła zawartość kontenera.

Eugeniusz Tyrajski, pseudonim „Sęk” – powstaniec warszawski. Przez lata był wiceprezesem Związku Powstańców Warszawskich i współzałożycielem Fundacji Pamięci o Bohaterach Powstania Warszawskiego. Zmarł 25 grudnia 2019 roku, w wieku 93 lat. Po śmierci w jego mieszkaniu robiono porządki. Zanim po AK-owskie dokumenty zgłosili się historycy, pracownicy firmy sprzątającej wyrzucili je do kontenera.  Odszukanie akt było dość emocjonujące.

– Sytuacja była dosyć dramatyczna, ponieważ kontener nam zniknął sprzed bloku. Musieliśmy ten kontener namierzyć w mieście, ścigaliśmy go, szukaliśmy w okolicach ulicy Wilanowskiej. No i z racji aspektów technicznych zostaliśmy w korku zablokowani. Przekazaliśmy informację do zgrupowania „Radosław” i zgrupowanie „przejęło pałeczkę” dalej – zaznaczył Paweł Auguścik, wolontariusz Muzeum  Powstania Warszawskiego.

Członkowie Stowarzyszenia „Radosław” dokumenty odnaleźli następnego dnia już na hałdzie śmieci. Wśród uratowanych dokumentów są prawdziwe unikaty.

– Mamy dokumenty okupacyjne, mamy również prasę powstańczą oryginalną, świadectwa szkolne, to wszystko, co opowiada o tej historii. Dokumenty również po wyzwoleniu obozów jenieckich, w których między innymi pan Eugeniusz był przetrzymywany – mówił Grzegorz Krynicki ze Stowarzyszenia Grupa Historyczna Zgrupowanie „Radosław”.

To, że udało się uratować pamiątki, to z pewnością zasługa pomocy śp. Eugeniusza Tyrajskiego, który zapewne pomagał z nieba – jest przekonany Marek Ładziak ze Stowarzyszenia Grupa Historyczna Zgrupowanie „Radosław”, który przeczesywał pryzmy odpadów z hałdy, aby znaleźć dokumenty.

– W ogóle wychodzimy z założenia – niektórzy jako członkowie Stowarzyszenia – że w pewnym momencie, jak czegoś się nie da zrobić i nagle się udaje, no to chyba czuwają nad nami chłopaki – powiedział Marek Ładziak.

Problem, jaki stoi przed polską edukacją, to wychowywanie  w poszanowaniu dla dokumentu. Chodzi o to, aby młodzież uczyła się pod testy, ale aby wiedziała, jak dbać o dziedzictwo narodowe.

– Ten wypadek z tymi dokumentami jeszcze raz nas utwierdza w przekonaniu, że w edukacji, w wychowaniu edukacyjnym na te rzeczy powinna być zwrócona bacznie uwaga – podkreślił dr Tadeusz Krawczak, dyrektor Archiwum Akt Nowych.

Jeśli ktoś nie wie, co zrobić z dokumentami, zawsze warto się odezwać do takich organizacji, jak zgrupowanie historyczne czy Archiwum Akt Nowych lub muzeum. Tym bardziej, że instytucje do tego wyznaczone potrafią zająć się dokumentami nadszarpniętymi zębem czasu, które w warunkach domowych mogłyby zupełnie zniszczeć.

– Archiwum Akt Nowych ma podpisane porozumienie o współpracy. Pomagamy merytorycznie, konserwatorsko grupie historycznej w zabezpieczaniu tych dokumentów – tłumaczył Mariusz Olczak, wicedyrektor Archiwum Akt Nowych.

Wszystkie znalezione przedmioty trafią do Muzeum Pamięci Powstania Warszawskiego. Specjaliści z Archiwum Akt Nowych zajmą się konserwacją tych  dokumentów.

TV Trwam News

drukuj