fot. PAP/Marcin Obara

Była minister ds. równego traktowania w rządzie D. Tuska pozwała stowarzyszenie broniące praw rodziny i dzieci

Stowarzyszenie broniące praw rodziny i dzieci zostało pozwane przez środowiska LGBT. W Sądzie Okręgowym w Warszawie odbyła się pierwsza rozprawa dotycząca listów wysłanych przez Stowarzyszenie do dyrektorów szkół, w których przestrzegano przed szkodliwymi skutkami zajęć z tzw. edukacji seksualnej. Proces toczy się z powództwa byłej minister do spraw równego traktowania w rządzie Donalda Tuska Małgorzaty Fuszary.

W 2016 roku Stowarzyszenie Rodzin Wielodzietnych Warszawy i Mazowsza wysłało specjalny list do dyrektorów szkół i ministra edukacji, w którym wyrażono opinię o deprawacyjnym charakterze zajęć z edukacji seksualnej. Chodzi o tzw. warsztaty antydyskryminacyjne i „kodeks równego traktowania”.

W liście znalazło się między innymi nazwisko prof. Małgorzaty Fuszary, minister do spraw równego traktowania w rządach PO-PSL, obecnie wykładowcy akademickiego specjalizującej się między innymi w tematyce  gender. Właśnie to było powodem pozwania przez Małgorzatę Fuszarę  Stowarzyszenia Rodzin Wielodzietnych.

– To, że napisaliśmy, co kryje się za polityką tzw. dyskryminacyjną. Ujawniliśmy tam nazwiska, które za tym się kryją. Pani prof. Fuszara nie jest oskarżona, tylko przedstawiono, że ona między innymi jest w tym środowisku. Wobec niej osobiście ja nie znalazłem tam żadnego zarzutu – podkreślił prezes Stowarzyszenia Rodzin Wielodzietnych Waldemar Wasilewski.

A chodzi o ten fragment listu do dyrektorów szkół:

„Praktyka pokazuje, że realizowana obecnie polityka/edukacja antydyskryminacyjna i ideologia LGBTQ są nierozłączne. Na przykład w Rektorskiej Komisji ds. Przeciwdziałania Dyskryminacji na Uniwersytecie Warszawskim czterech spośród pięciu członków było zwolennikami/specjalistami teorii queer. Co więcej, zasiadająca w tej komisji specjalistka i promotorka teorii queer Małgorzata Fuszara była w poprzednim rządzie <<ministrem ds. antydyskryminacji>>, to jest pełnomocnikiem ds. równego traktowania”.

Zdaniem prof. Małgorzaty Fuszary list ten narusza jej dobra osobiste.

– Taka sytuacja, w której ostrzega się przed różnymi instytucjami i osobami, gdzie ja jestem z imienia i nazwiska wymieniona, szkoły, jest niezwykle niekorzystna dla mojej pracy zawodowej. Ja nie mogę pozostawić bez reakcji takiej sytuacji – wskazywała podczas rozprawy prof. Małgorzata Fuszara.

Intencją listu nie było zaszkodzenie komukolwiek. Chodziło o wyrażenie rodzicielskiej opinii na temat tzw. edukacji antydyskryminacyjnej, która w rzeczywistości wdrażała treści o charakterze genderowym do niektórych szkół – tłumaczył z kolei wiceprezes Stowarzyszenia Rodzin Wielodzietnych Grzegorz Strzemecki.

– Podaliśmy nazwisko pani profesor wyłącznie jako przykład pokazujący ten przechył działań antydyskryminacyjnych w kierunku tych kwestii związanych z tożsamością seksualną i orientacją genderową – mówił Grzegorz Strzemecki.

Z kolei Małgorzta Fuszara zaznaczyła, że w całej swojej pracy naukowej i działalności społecznej nigdy nie zajmowała się sprawą seksualności, ani teorią queer.

– To jest bardzo skomplikowana teoria, od tego są specjaliści. Ja się tym w ogóle nie zajmuję. W związku z tym tam są fałszywe, rozmaite stwierdzenia dotyczące między innymi mnie. Ja muszę przeciwko temu protestować – wyjaśniła.

W ocenie wiceprezesa Stowarzyszenia Rodzin Wielodzietnych Grzegorza Strzemeckiego proces wymierzony organizacji przez prof. Małgorzatę Fuszarę ma jeden cel.

– Esencją pani profesor jest to, żeby zamknąć usta. Bo to jest celem procesu – zamknąć usta rodzicom – ocenił Grzegorz Strzemecki.

Stwierdzenie, że Stowarzyszenie Rodzin Wielodzietnych naruszyło dobra osobiste powódki oznaczałoby zakneblowanie ust wszystkim stowarzyszeniom, organizacjom pozarządowym, zrzeszających rodziców – wskazała pełnomocnik Stowarzyszenia Rodzin Wielodzietnych, mec. Magdalena Majkowska z Instytutu Ordo Iuris.

– Niesie to poważne zagrożenie w związku z tym, że prawo do decydowania na temat wychowania czy edukacji swoich dzieci mają rodzice i to wynika z konstytucji. Z konstytucji wynika również wolność słowa oraz wolność zrzeszania się również rodziców w ramach Stowarzyszenia Rodzin Wielodzietnych – zauważyła mec. Magdalena Majkowska.

Dlatego tez ewentualne stanowisko sądu, że stowarzyszenie narusza dobra osobiste prof. Fuszary, oznaczałoby uderzenie w te podstawowe wartości gwarantowane przez konstytucję – dodała mecenas. Tymczasem rodzice w ramach Stowarzyszeń nadal przestrzegają przed tzw. zajęciami antydyskryminacyjnymi – powiedziała wiceprezes Stowarzyszenia Rodzice Chronią Dzieci Magdalena Czarnik.

– Są to zajęcia oswajające dzieci z homoseksualizmem, często są dzieci zachęcane do wcielania się w rolę osób biseksualnych, transseksualnych. W ten sposób neguje się rolę rodziny, rolę małżeństwa w naszym społeczeństwie – podkreśliła Magdalena Czarnik.

Kolejna rozprawa odbędzie się 12 maja w warszawskim Sądzie Okręgowym.

TV Trwam News

drukuj