fot. pixabay.com

Śledztwo ws. oskarżeń wobec dr hab. E. Budzyńskiej umorzone z powodu braku czynu zabronionego

Brak znamion czynu zabronionego był przyczyną ponownego umorzenia przez Prokuraturę Rejonową Katowice-Południe postępowania ws. tworzenia fałszywych dowodów przeciw dr hab. Ewie Budzyńskiej, byłej wykładowczyni Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.

Poinformował o tym Sławomir Barnaś, pełniący funkcję prokuratora rejonowego w odpowiedzi na pismo, skierowane do prokuratury przed kilkoma dniami.

Katowicka prokuratura prowadziła postępowanie przygotowawcze w sprawie tworzenia fałszywych dowodów przeciw Ewie Budzyńskiej oraz fałszywego oskarżenia jej o popełnienie przewinienia dyscyplinarnego. Zawiadomienie w tej sprawie złożyła w styczniu tego roku osoba prywatna, niemająca związku ani z wykładowczynią, ani studentami, po ówczesnych doniesieniach prasowych o toczącym się postępowaniu dyscyplinarnym wobec dr hab. Ewy Budzyńskiej. [czytaj więcej] 

W czerwcu postępowanie umorzono, ale potem prokuratura podjęła je ponownie. Jak poinformował prokurator Sławomir Barnaś, po podjęciu sprawy przesłuchano nieprzesłuchanych wcześniej studentów będących uczestnikami wykładu, z wyjątkiem jednej studentki przebywającej za granicą, przesłuchano też pracownika naukowego uniwersytetu oraz uzyskano notatki z wykładu, sporządzone przez studentów.

Jak sprecyzował prokurator Sławomir Barnaś, w sprawie tworzenia fałszywych dowodów w postaci skargi studentów na wykładowczynię, przez co skierowano wobec niej wniosek o ściganie o przewinienie dyscyplinarne, postępowanie umorzono z uwagi na brak znamion czynu zabronionego.

Z kolei w sprawie fałszywego oskarżenia wykładowczyni poprzez przedłożenie skargi rektorowi Uniwersytetu Śląskiego z zamiarem jej przekazania organom uczelni powołanym do ścigania w sprawach o przewinienie dyscyplinarne. Postępowanie umorzono z uwagi na brak danych „dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia czynu zabronionego”.

Postępowanie umorzone ponownie przez prokuraturę to jeden z wątków głośnej sprawy emerytowanej obecnie wykładowczyni, której rzecznik dyscyplinarny uczelni i studenci zarzucili narzucanie podczas wykładów własnego światopoglądu, sprzecznego z aktualnym stanem wiedzy naukowej. Postępowaniu temu przeciwne były władze Uniwersytetu Śląskiego stojąc na stanowisku, że działania prokuratury godzą w autonomię uczelni, która prowadzi postępowanie dyscyplinarne ws. wykładów dr. hab. Ewy Budzyńskiej.

Wystąpienia w obronie prof. Ewy Budzyńskiej sformułowały m.in. Akcja Katolicka, a także Rada Społeczna przy Arcybiskupie Metropolicie Katowickim. Jarosław Gowin, ówczesny wicepremier i minister nauki i szkolnictwa wyższego, ocenił, że przypadek prof. Ewy Budzyńskiej pokazuje tendencje do ograniczania wolności myśli, słowa, badań naukowych.

PAP

drukuj