fot. flickr.com

SKW inwigilowała opozycję?

Służba Kontrwywiadu Wojskowego obserwowała: szefów innych służb, dziennikarzy oraz polityków Prawa i Sprawiedliwości – donosi tygodnik „Wprost”. Inwigilacje rozpoczęto po wybuchu afery podsłuchowej. Zebrane przez wojsko materiały nigdy nie trafiły do prokuratury.

SKW, w wystosowanym komunikacie, zaprzeczyła ustaleniom tygodnika, twierdząc, że opisywana sytuacja nigdy nie miała miejsca. Tym samym zapowiedziała skierowanie całej sprawy do organów ścigania.

Afera Taśmowa wstrząsnęła opinią publiczną w Polsce. Ujawnienie przez dziennikarzy tajnych rozmów najważniejszych osób w państwie, stało się pretekstem do zakrojonych na szeroką skalę działań Służby Kontrwywiadu Wojskowego.

Według ustaleń tygodnika „Wprost”, wojskowym agentom zlecono obserwacje dziennikarza Cezarego Gmyza, który ujawnił rozmowę minister Elżbiety Bieńkowskiej z szefem CBA Pawłem Wojtunikiem. Pod obserwacje SKW trafili także były szef CBA i poseł PiS Mariusz Kamiński oraz Maciej Wąsik, były wice szef CBA. Obaj mężczyźni zostali posłami w nowym parlamencie. SKW obserwowała również Martina Bożka, który w przeszłości pracował w Centralnym Biurze Śledczym. Obserwacja trwała od maja do przełomu lipca i sierpnia 2015 roku.

Celem wojskowych agentów było udowodnienie, że za ujawnieniem nagrań z afery taśmowej stali politycy opozycji. Obserwacja SKW nie potwierdziła tej tezy. Według tygodnika „Wprost”. SKW rok wcześniej obserwowała także samego szefa CBA Pawła Wojtunika. Wojskowych agentów zdekonspirowała jednak osobista ochrona Wojtunika z BOR. Doniesieniom tygodnika Wprost o akcji SKW zaprzecza szef MON Tomasz Siemoniak.

– To absolutna nieprawda. Będzie komunikat SKW w tej sprawie – poinformował na twitterze Tomasz Siemoniak.

To samo stanowisko podtrzymuje rzecznik MON Jacek Sońta.

– Tego typu działania SKW nigdy nie miały miejsca. Sformułowane zarzuty są całkowicie niezgodne z prawdą i nie mają pokrycia w faktach – napisał Jacek Sońta.

Były wiceszef CBA Maciej Wąsik, który miał być objęty obserwacją SWK, sugeruje, że sprawą powinna zająć się sejmowa komisja śledcza.


TV Trwam News/RIRM

drukuj