fot. sejm.gov.pl

Sejm odrzucił większość senackich poprawek do tzw. tarczy antykryzysowej

Opozycja chciała m.in. zawieszenia wszystkich podatków dla firm na czas trwania epidemii i większych dopłat do pensji dla pracowników. Rząd odpowiadał, że państwo może nie wytrzymać takich propozycji. Teraz tzw. tarcza antykryzysowa czeka już tylko na podpis prezydenta.

Rząd szukał złotego środka, pomiędzy wsparciem dla firm i pracowników, a utrzymaniem stabilności finansów państwa.

– Jeden miesiąc całkowitego odpuszczenia składek ZUS to jest 25-26 miliardów złotych – mówił premier Mateusz Morawiecki.

Dlatego tarcza antykryzysowa – w tej wersji jaka wyszła z rządu – przewidywała zwolnienie z ZUS-u mikrofirm do 9 osób, gwarantowała dopłaty do miejsc pracy na poziomie 40 proc. przeciętnego, miesięcznego wynagrodzenia. A także pomagała – poprzez świadczenie na poziomie 2 tys. zł – osobom samozatrudnionym i zleceniobiorcom.

Dla Senatu to było za mało.

– Sądzę, że niewiele firm będzie mogło utrzymać się, nie zamknąć działalności – wskazał Adam Szejnfeld, senator KO.

Minister rozwoju Jadwiga Emilewicz tłumaczyła jednak, że przedsiębiorcy mogą łączyć propozycje, jakie są zawarte w tarczy. Czyli – to dotyczy mikrofirm – skorzystać ze zwolnienia z ZUS-u, mikropożyczki, dopłaty do miejsc pracy i zawieszenia innych opłat.

– Zatem realnie ten mikroprzedsiębiorca może obniżyć koszty prowadzenia działalności gospodarczej – koszty stałe – o około 80 procent – oznajmiła minister rozwoju.

Senat postawił jednak na swoim i zaproponował kilkadziesiąt poprawek, między innymi taką, która na czas trwania epidemii, zawiesza wszystkie podatki dla firm. Opłaty zostałyby wyrównane, ale rozłożone w czasie.

W propozycjach pojawiły się również dodatkowe pieniądze dla pracowników – mówił marszałek Tomasz Grodzki.

– Proponujemy, by w firmach, które ponoszą straty, państwo pokryło 75 procent wysokości wynagrodzeń – akcentował marszałek Senatu.

W praktyce propozycje Senatu oznaczały odpuszczenie podatków, przy jednoczesnym wsparciu poszkodowanych. To sprzeczność, bo państwo utrzymuje się przecież z podatków – podkreślił Jarosław Sellin z PiS-u.

– To są populistyczne i bardzo nieodpowiedzialne propozycje. Jak to się mówi: „Nikt ci tyle nie obieca, ile opozycja” – powiedział wiceminister kultury Jarosław Sellin.

Sam premier nie chciał być uszczypliwy wobec Senatu.

– Wszelkie rozsądne propozycje oczywiście popieramy – spuentował Mateusz Morawiecki.

To była zapowiedź, że Sejm nie odrzuci wszystkich poprawek Senatu i potwierdziły to prace sejmowej komisji finansów.

– Łącznie komisja finansów publicznych pozytywnie zaopiniowała spośród tych 81 poprawek, 32 poprawki – mówił pos. Henryk Kowalczyk z PiS.

Opozycja chciała szerokiej debaty w Sejmie. Lewica i Koalicja Obywatelska poparły zwłaszcza postulat o dofinansowaniu miejsc pracy na poziomie 75 proc.

Prawa pracownicze i prawa przedsiębiorców powinny dzisiaj na tej izbie wybrzmieć – stwierdził poseł Lewicy Krzysztof Gawkowski.

– Senat postanowił załatać dziurawą rządową tarczę, wprowadzając rzeczywistą tamę, która ma przeciwdziałać temu kryzysowi – dodał Borys Budka.

Większość senackich poprawek została jednak odrzucona. W ostatecznym kształcie główne założenia tarczy; te, przygotowane przez rząd, nie uległy zmianie.

– Są to takie rozwiązania, które nie zachwieją naszą stabilnością – mówił poseł PiS Radosław Fogiel.

Możemy słusznie obawiać się, że za działaniami opozycji stoi chęć zysku politycznego – mówił socjolog prof. Arkadiusz Jabłoński.

– Ona przez cztery i pół roku przyzwyczaiła nas do tego, że nie jest w stanie konstruktywnie pracować, że próbuje za wszelką cenę podważać nawet te rzeczy, które rząd czyni dobrze – podsumował prof. Arkadiusz Jabłoński.

Niewykluczone, że w najbliższych dniach pojawią się nowe propozycje rządu, bo jeszcze w tym tygodniu Sejm zbierze się ponownie.

TV Trwam News

drukuj