Sadownicy liczą szkody po przymrozkach. J. Gargała: Rolnicy na pewno wystąpią do rządu o większą pomoc
Producenci owoców podkreślają, że w wielu miejscach Polski nie ma szans na jakiekolwiek zbiory. Wszystko przez ostatnie przymrozki. Rozwój jabłoni i innych gatunków drzew nastąpił w tym roku wcześniej. Kwiaty zniszczyła jednak niska temperatura. W niektórych regionach termometry wskazywały minus dziewięć stopni.
Wielu gospodarzy jest w dramatycznej sytuacji, ponieważ ponieśli wysokie koszty związane z produkcją owoców. Teraz czekają ich kolejne wydatki. Janusz Gargała, rolnik z Dolnego Śląska, powiedział, że potrzebna jest wielowymiarowa pomoc.
– Pojedyncze owoce jabłoni można jeszcze znaleźć, ale tylko pojedyncze. Natomiast cały nakład koniecznej pracy, czyli ochrona chemiczna, cięcie, formowanie itd. to są ogromne wydatki i na to rolnicy nie będą mieć pieniędzy, dlatego na pewno wystąpią do rządu o większą pomoc. To chodzi nie tylko o to, żeby uzyskać jakieś tańsze kredyty, bo i tak trzeba je po kilku latach spłacić – wyjaśnił rolnik.
Ministerstwo rolnictwa zapowiada wsparcie dla sadowników, których uprawy zostały zniszczone przez kwietniowe przymrozki. Wśród proponowanych rozwiązań wymieniane są dopłaty hektarowe, ograniczenia podatkowe i tanie kredyty. Eksperci spodziewają się, że przymrozki wpłyną znacznie na ceny owoców w tym sezonie.
RIRM



