fot. Małgorzata Lewicka

Rząd zdecydował się na ostateczną likwidację OFE

Rząd ostatecznie likwiduje otwarte fundusze emerytalne. Przyjęty został projekt ustawy o przeniesieniu środków z OFE na Indywidualne Konta Emerytalne lub do ZUS. Czas na podjęcie decyzji Polacy mają do 2 sierpnia tego roku. Projektem ustawy w niedługim czasie ma zająć się Sejm.

Obecnie w otwartych funduszach jest ponad 15 milionów Polaków, a średnie saldo na rachunkach wynosi prawie 9 700 zł. Rząd chce, aby środki, które dotąd były gromadzone w OFE, trafiły na IKE lub do ZUS-u.

– Różnica jest taka, że jeśli pójdzie do ZUS-u, to będzie kiedyś wypłacone w formie emerytury, ale wtedy nie będzie ta część dziedziczona. Jeśli pójdzie to na IKE, to podlega dziedziczeniu i jakby będzie możliwość wypłaty tego po osiągnięciu wieku emerytalnego – powiedział Mariusz Kękuś, ekonomista.

W momencie przejścia z OFE do IKE zostanie pobrana jednorazowa opłata w wysokości 15 proc. zgromadzonych środków. Budżet państwa zyska na tym 11 mld zł.

W przyszłości od pieniędzy zgormadzonych w IKE nie będzie już pobierany tzw. Podatek Belki. Z kolei środki przekazane do ZUS będą opodatkowane w przyszłości w momencie wypłaty. Przejście do IKE będzie następowało z automatu. Natomiast ci, którzy zdecydują się na przekazanie środków do ZUS, będą musieli złożyć deklarację do 2 sierpnia.

– Pozwoli to na uporządkowanie systemu emerytalnego w oparciu o trzy rozwiązania: emerytura dożywotnia z ZUS, prywatne środki z systemu pracowniczego (PPK, PPE) i indywidualnego – napisał na Twitterze prezes Polskiego Funduszu Rozwoju, Paweł Borys.

Przeniesienie środków z OFE ma jeden podstawowy cel. Chodzi o to, by realnie stały się własnością Polaków – podkreślił Paweł Lisiecki, poseł PiS.

– Tutaj chodzi o to, aby pieniądze stały się własnością i tylko własnością tych osób, które wpłacają te środki na swoją emeryturę – oznajmił poseł.

Nieco inaczej likwidację OFE widzi dr Arkadiusz Sieroń, ekonomista.

– Ta zmiana nie wzmacnia stabilności polskiego systemu emerytalnego, lecz jest pomyślana w taki sposób, aby zwiększyć wpływy do budżetu i do FUS-u – wskazał dr Arkadiusz Sieroń.

Demontaż OFE zaczął się już 2014 r. za rządów PO-PSL. W 2014 roku rząd Donalda Tuska przekazał z OFE do ZUS-u 154 mld zł oszczędności Polaków.

– One zostały zaksięgowane w ZUS-ie i nadal tam są. W związku z powyższym żadne środki z naszych oszczędności na przyszłość, na emeryturę nie zostały zabrane. W tej chwili mamy właśnie sytuację całkiem odmienną, mianowicie  rząd chce zabrać 15 proc. – stwierdził poseł PO, Michał Szczerba.

Rzeczywistość była nieco inna.

– Pieniądze, które są w OFE, nie są własnością Polaków. Gdyby były własnością Polaków, to każdy mógłby wycofać pieniądze z OFE. Tak jak pieniądze w ZUS-ie nie są własnością Polaków – powiedział w 2013 r. były premier Donald Tusk na antenie TVN-u.

Potrzebę zmian w systemie emerytalnym zgłaszają wszystkie siły opozycyjne.

– Tylko emerytura bez podatku może zagwarantować emerytom godne wynagrodzenie, dlatego uważamy, że to jest systemowa zmiana – zaznaczył rzecznik PSL, Miłosz Motyka.

Potrzebę zmian widzi również poseł Robert Winnicki z Konfederacji.

– My apelujemy o kompleksową reformę systemu emerytalnego, która polega na tym, że wszystkim, którzy są w systemie ZUS-owskim, trzeba zagwarantować świadczenia, ale odchodzić od tego systemu dla wszystkich młodych roczników, ponieważ on jest totalnie niewydolny – mówił Robert Winnicki.

Główne problemy to starzejące się społeczeństwo i problem braku zastępowalności – zauważył ekonomista Mariusz Kękuś.

– Musimy sobie poradzić z tym problemem, bo to jest tak naprawdę jedyne lekarstwo na rozwiązanie problemu emerytalnego. Jeżeli nie będziemy mieli zastępowalności pokoleń, to ciężko będzie zrównoważyć system emerytalny i w którymś momencie konieczne będą dopłaty z budżetu państwa – powiedział Mariusz Kękuś.

Nowe przepisy dotyczące OFE mają wejść w życie 1 czerwca br. Od tego dnia do 2 sierpnia 2021 r. będzie czas na składanie deklaracji o przeniesieniu środków z OFE do ZUS.

TV Trwam News

drukuj