fot. PAP/Paweł Supernak

Rząd zapowiada ściganie osób prześladujących Ukraińców. Czy będą obowiązywać podwójne standardy?

Władza chce ścigać Polaków atakujących Ukraińców z powodów narodowościowych. Opozycja pyta, czy nie ma tu podwójnych standardów w podejściu do przestępstw. Sprawa Ukraińców w Polsce może szybko wyjść poza wymiar bezpieczeństwa i stać się jednym z najważniejszych tematów kampanii wyborczej.

Wczoraj w Warszawie władze miasta zorganizowały imprezę z okazji 35. rocznicy niepodległości Ukrainy. Do zgromadzonych na Placu Zamkowym przemawiał Waldemar Żurek, minister sprawiedliwości i Prokurator Generalny.

– Powołałem ponad stu prokuratorów, którzy wspólnie z policją ścigają każdy przejaw nienawiści – oznajmił szef resortu sprawiedliwości.

Minister zapowiedział bezwzględne ściganie tych, którzy będą prześladować innych z powodu ich przynależności narodowej, w tym Ukraińców.

– Ci, którzy myśleli, że bezkarnie mogą obrażać, lżyć, bić, następnego dnia prowadzeni są w kajdanach do sądu. Podjęliśmy działanie nie doraźne, ale systemowe. Nikt nie zniszczy naszej przyjaźni – mówił Waldemar Żurek.

Po tych słowach na ministra sprawiedliwości spadła lawina krytyki.  Sławomir Mentzen zarzucił Prokuratorowi Generalnemu powierzenie stu prokuratorom spraw, które są incydentalne.

„W tym czasie nie będzie komu ścigać prawdziwych przestępców. Prokuratura będzie zajęta mową nienawiści. Trzeba zakończyć te lewackie eksperymenty. Każdy wie, czym to się skończyło w Upadłej Brytanii” – stwierdził polityk na platformie X.

W mediach społecznościowych zarzucono ministrowi Waldemarowi Żurkowi,  że minister polskiego rządu publicznie dyskryminuje rodaków i faworyzuje Ukraińców.

– Mnóstwo obywateli polskich uzna, że Ukraińcom w Polsce wolno więcej, w związku z tym taka próba dowartościowania ich skończy się po prostu źle – ocenił dr Bogdan Pliszka, politolog.

Kilkanaście godzin później minister sprawiedliwości przekonywał już, że jego słowa, skierowane głównie do słuchających go Ukraińców zostały wyrwane z kontekstu.

– Każdy ma być chroniony tak samo. Jeżeli jakiś Polak będzie obiektem agresji obywatela Ukrainy, to my ścigamy tak samo – powiedział Waldemar Żurek.

Zdarzają się incydenty, gdy Polacy zaatakują Ukraińców, jak i Ukraińcy pobiją Polaków. W Przasnyszu, w lutym tego roku, miał miejsce atak maczetą na dwóch Ukraińców. Z kolei w lipcu w Bytowie trzech Ukraińców pobiło ze skutkiem śmiertelnym Polaka. Mateusz Kurzejewski z Prawa i Sprawiedliwości zwrócił uwagę na wybiórczość w podawaniu takich informacji.

– Nieliczne przypadki agresji Polaków na Ukraińców są rozdmuchiwane do skali wielkich afer, a jednocześnie przez tę opcję rządzącą i przez media przychylne rządowi liczne przypadki agresji Ukraińców wobec Polaków są całkowicie wyciszane – zaznaczył wicerzecznik PiS.

Zdarza się, że policja ukrywa pochodzenie sprawcy danego przestępstwa. Jeśli przestępcą okazuje się cudzoziemiec, to wówczas podawany jest przeważnie tylko jego wiek, bez narodowości oraz imienia i pierwszej litery nazwiska.  Mimo czasami drastycznych w skutkach wydarzeń, napaści na tle narodowościowym pozostają w Polsce marginalne – przynajmniej oficjalnie. Dlatego poseł Marek Sawicki z PSL zaznaczył, że z incydentów robi się normę, co jest niebezpieczne.

– I jedni, i drudzy powodują, że nastroje antyukraińskie radykalizują się, nasilają się, a nie zmniejszają. Powołanie tego zespołu niczego nie poprawi – stwierdził polityk Ludowców.

Z pomocą obozowi władzy w bezkrytycznym przekazie na temat Ukrainy przychodzą celebryci. Z okazji dnia niepodległości tego państwa bywalcy salonów fotografują się w koszulkach z ukraińskimi barwami. Są też tacy, jak aktor Andrzej Seweryn, którzy epatują proukraińskością.

Dr Aleksander Kozicki, politolog, nie wyklucza opcji, że Donald Tusk takimi ruchami chce powtórzyć manewr hiszpańskiego premiera i poszerzyć grono swoich potencjalnych wyborców o Ukraińców. Pedro Sanchez prowadzi w Hiszpanii największą od lat operację legalizacji pobytu migrantów.

– To nie jest błąd ministra Żurka. Jest to świadoma decyzja polityczna, właściwa dla krajów o liberalno-lewicowej kulturze politycznej. To już jest element kampanii wyborczej – ocenił ekspert.

Pewne jest, że wzbudzanie sympatii lub antypatii do obywateli Ukrainy w Polsce będzie jedną z głównych osi przyszłorocznej kampanii wyborczej. Wzniecanie waśni narodowych było od wieków specjalnością Rosji i tak jest do dziś.

TV Trwam News

drukuj