fot. twitter.com

Rozłam w kościele prawosławnym

Prawosławny kościół na Ukrainie uniezależnia się od Moskwy. Wszystko za sprawą decyzji patriarchatu w Konstantynopolu. To rozłam w kościele prawosławnym, któremu towarzyszy spór polityczny i walka o głosy przed przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi na Ukrainie.

To już nie tylko konflikt zbrojny, bo za nim poszedł rozłam w życiu kościelnym.

– Na Ukrainie funkcjonowała jedna cerkiew tzw. kanoniczna i była to cerkiew połączona z patriarchatem moskiewskim – powiedział prof. Włodzimierz Osadczy, historyk.

Ale to już przeszłość – mówił prof. Włodzimierz Osadczy.

– Powstają dwie struktury kościelne na Ukrainie. Będzie istniejący już obecnie Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Moskiewskiego i tworzy się jurysdykcja Patriarchatu Konstantynopolitańskiego – zaznaczył prof. Włodzimierz Osadczy.

Patriarchat Konstantynopola wszczął procedurę, która uniezależnia ukraiński kościół prawosławny od Rosji. W odpowiedzi rosyjska cerkiew zerwała łączność eucharystyczną z Konstantynopolem.

– Moskwa chce i robi wszystko, aby na Ukrainie wybuchły konflikty religijne między Patriarchatem Kijowskim a Patriarchatem Moskiewskim, a tym samym, by dać pretekst do ingerencji z zewnątrz – podkreślił patriarcha Filaret, zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Kijowskiego.

Zwolennikiem uniezależnienia się kościoła ukraińskiego od Rosji był i jest prezydent Petro Poroszenko. I to on – w trakcie wizyty w Stambule – wspólnie z patriarchą Bartłomiejem podpisał umowę o współdziałaniu i współpracy między Ukrainą i Patriarchatem Konstantynopola.

– Jesteśmy pewni, że decyzja o autokefalii doprowadzi do jedności wszystkich wyznawców prawosławia na Ukrainie, ponieważ byli oni podzieleni już od 30 lat – mówił Bartłomiej I, patriarcha Konstantynopola.

– 3 listopada jest historycznym dniem utworzenia Ukraińskiego, Prawosławnego Autokefalicznego Kościoła. Jestem niezmiernie wdzięczny jego świętobliwości – powiedział prezydent Ukrainy Petro Poroszenko.

– Tonący się brzytwy chwyta i jest to jeden z elementów gry przedwyborczej – wskazał prof. Włodzimierz Osadczy.

I rzeczywiście, poparcie dla prezydenta Ukrainy przed zbliżającymi się wyborami nie sięga nawet 10 proc. Pomóc może mu właśnie uniezależnienie się ukraińskiego kościoła od Moskwy.

– To ważny moment. Autorytet Petro Poroszenki jako prezydenta wzrośnie. Wielu prezydentów przed nim tego chciało, ale to jemu się to udało – powiedział patriarcha Filaret.

Swój sprzeciw podtrzymuje tutaj Rosyjska Cerkiew Prawosławna, która Ukrainę uważa za swoje terytorium kanoniczne.

TV Trwam News/RIRM

drukuj