fot. M. Matuszak/Nasz Dziennik

Rośnie nielegalny eksport medykamentów

Obecnie w aptekach brakuje ponad 300 leków. Wszystko przez nielegalny eksport medykamentów. Są one bowiem tańsze niż ich odpowiedniki w Europie. Od nowego roku może zabraknąć nawet 700 kolejnych leków. Obecnie trwają negocjacje między Ministerstwem Zdrowia a firmami farmaceutycznymi w sprawie dalszego obniżania cen.

Na opublikowanej na początku listopada liście leków zagrożonych brakiem dostępności znajduje się 311 pozycji. To o 45 więcej niż na liście z połowy września. Powodem jest nielegalny wywóz medykamentów za granicę. Leki w Polsce są bowiem dużo tańsze niż ich odpowiedniki za granicą.

Paulina Kieszkowska-Knapik, adwokat w zakresie prawa farmaceutycznego i refundacyjnego, zauważa, że żadne administracyjne środki nie ukrócą eksportu, dopóki w resorcie zdrowia będzie obowiązywać paradygmat jak najniższej ceny urzędowej.

– Niestety ministerstwo już parę lat temu popełniło błąd wydając interpretacje, że na eksport ograniczenia marż nie obowiązują, więc była to duża zachęta dla hurtowników, a niektórych także nielegalnych aptekarzy do tego, żeby zarobkować raczej wywożąc niż sprzedając w Polsce – powiedziała Paulina Kieszkowska-Knapik.

Nielegalny proceder nasilił się po wprowadzeniu ustawy refundacyjnej w 2011 r. W przyszłym roku może być jeszcze gorzej, część leków może utracić refundację. Resort zdrowia negocjuje nowe warunki dla leków, które objęte były pełnym lub częściowym finansowaniem z budżetu. Zgodnie z prawem, przy przedłużaniu decyzji refundacyjnej cena leku nie może być wyższa niż dotychczasowa. Ministerstwo często jednak oczekuje od producenta znacznego obniżenia ceny. To i tak nie przyniesie realnych oszczędności dla Narodowego Funduszu Zdrowia. Negocjowane są bowiem głównie ceny leków, które nie ustalają limitu ceny w danej grupie leków.

– Obawiamy się, że takie bezrefleksyjne oczekiwanie najniższych cen zmierzających do cen poziomu azjatyckiego powoduje, że przemysł nie będzie w stanie, zwłaszcza ten krajowy produkujący w Polsce i w Europie, dostarczyć tych leków pacjentom i nastąpią problemy w dostępie do tych leków – podkreślił Krzysztof Kopeć, prezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego.

A to będzie równoznaczne z usunięciem leków z listy refundacyjnej. Zamiast kilku złotych dopłaty pacjenci będą musieli uiścić 100 proc. ceny. Nie będą też mogli zamienić leku na tańszy odpowiednik, bo zgodnie z prawem na tańszy lek można zamienić wyłącznie produkt podlegający refundacji. To może spowodować problemy z ciągłością terapii.

Chory jest przyzwyczajony do określonych terapii. Jeżeli ta terapia pomaga, przecież taką kontynuujemy lekarz, żeby pomagała, to wtedy rzeczą oczywistą jest to, że musimy dbać o ciągłość pewnych produktów leczniczych – mówił dr Michał Sutkowski, rzecznik Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce.

Większość leków, o których mowa jest skierowana do tych, którzy zmagają się z chorobami przewlekłymi np. nadciśnieniem, cukrzycą czy schorzeniami sercowymi. Wiele z nich to leki ratujące życie.

– Korzystają z nich także pacjenci powyżej 75. roku życia, czyli ci, którzy w tej chwili mają leki wydawane bezpłatnie. Oni po 1 stycznia mogą utracić dostęp do tych leków, bo jeśli z 2500 leków, które są w tej chwili negocjowane, zniknie ok. 700, to oznacza, że ci pacjenci mogą od 1 stycznia mieć poważny problem z dostępnością tych leków – zauważył Krzysztof Kopeć.

W czerwcu wdrożono ustawę, która zmienia zasady monitorowania przewozu produktów leczniczych i wyrobów medycznych zagrożonych brakiem dostępności w naszym kraju. Za złamanie przepisów grozi grzywna w wysokości min. 20 tys. zł. Jednak, według ekspertów, nie wpłynie to znacząco na zahamowanie nielegalnego wywozu leków.

TV Trwam News/RIRM

drukuj