fot. PAP/Darek Delmanowicz

Rolnicy z całej Polski protestowali przeciwko umowie UE-Mercosur

W blisko dwustu miejscach w Polsce odbyły się protesty rolników przeciwko umowie Unii Europejskiej z krajami Mercosur. Gospodarze domagają się od rządu, aby zablokował napływ taniej i kiepskiej jakości żywności z Ameryki Południowej. Na 9 stycznia zapowiedzieli duży protest w Warszawie.

Trudne warunki pogodowe nie zatrzymały rolników, którzy wyjechali swoimi ciągnikami na najważniejsze trasy w Polsce. Na maszynach wywiesili biało-czerwone flagi oraz transparenty z postulatami.

– Protestujemy przeciw umowie niekorzystnej dla naszych rolników, która jest podpisywana za naszymi plecami. Nieinformowane są nasze struktury oddolne rolników – mówił Dariusz Kotowski, rolnik z Podlasia.

Gospodarze nie chcieli blokować dróg. „Swoją obecnością przypominamy Polakom, że walczymy nie tylko o swoją przyszłość, ale i bezpieczeństwo żywnościowe Polski” – podkreślał Piotr Wyciśnik, uczestnik protestu na Śląsku.

– Nie jesteśmy w stanie wyprodukować tak taniego towaru, jaki może do nas napłynąć. Kolejną naszą obawą jest jakość towaru, który do nas napłynie, bo chodzi o to, aby nasza żywność była jak najzdrowsza – akcentował Piotr Wyciśnik.

Stefan Krajewski, minister rolnictwa, w dość zaskakujący sposób odczytał intencje protestujących. Wspólnie z kolegami z Polskiego Stronnictwa Ludowego przekonywał, że to prorządowy protest.

– Jest to poparcie stanowiska rządu, bo polski rząd jest przeciwko podpisaniu umowy tak samo, jak oczekują tego rolnicy – stwierdził Stefan Krajewski.

Z drugiej strony minister oskarżył rolników, że ulegają manipulacjom oraz związkowców zaangażowanych politycznie. Z kolei Adam Szłapka, rzecznik rządu, przekonywał, że nawet jeśli dojdzie do podpisania umowy, to interesy gospodarzy zostaną zabezpieczone.

– Jeśli nie uda się zbudować większości blokującej, a cały czas nad tym pracujemy, to zrobimy wszystko, żeby ta umowa była jak najbardziej korzystna z punktu widzenia Polski – zapewniał Adam Szłapka.

Rolnicy nie wierzą w zapewnienia rządzących.

– Tym rządom nie wierzymy w ogóle. Oni już tyle razy nam obiecywali, a nic nie spełnili, niczego nie dotrzymali – mówił rolnik z Podlasia.

– Oni wszystko obiecują, że nie będzie podpisane, tylko jadą i robią co innego, niż mówią – zwracał uwagę protestujący.

Polscy gospodarze już teraz muszą mierzyć się z nieuczciwą konkurencją na rynku. Napływ towarów z krajów Mercosuru oraz Ukrainy doprowadzi do likwidacji polskich gospodarstw.

– My nie walczymy o to, żeby przykładowo mleko, świnie czy kurczaki były za miliony, ale żeby były uczciwe ceny. A to nie ma porównania do sklepów. Popatrzcie, jakie są w sklepach ceny, a jakie u nas – zaznaczył gospodarz.

Unia Europejska prze do jak najszybszego podpisania umowy. Miało do tego dojść już w grudniu, ale unijni urzędnicy wstrzymali się głównie z powodu protestów rolników, które przetoczyły się przez Europę. Nowy termin ustalono na 12 stycznia. Wciąż jest szansa na zbudowanie mniejszości blokującej z innymi krajami.

Jak na razie minister rolnictwa, jak i premier polskiego rządu nie robią – w mojej ocenie – nic, co by mogło zatrzymać tę szkodliwą umowę. A powinni to robić – przekonywał Przemysław Drabek, poseł Prawa i Sprawiedliwości.

Organizację wtorkowego protestu próbowali zakłócić hakerzy, którzy wykasowali internetową mapę miejsc, gdzie miały się odbyć protesty. Kolejnym etapem walki rolników będzie ogólnopolski protest w Warszawie, który zaplanowano na 9 stycznia.

TV Trwam News

drukuj