fot. By Narodowy Bank Polski - Eryk Łon, CC BY-SA 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=54796443

Prof. E. Łon: Czy początek lipca jest dobry dla giełdy?

Wielu znanych amerykańskich inwestorów jak np. Aleksander Elder uważa, że dokonując transakcji na rynkach akcji warto brać pod uwagę efekty sezonowe. Jednym z takich efektów jest tzw. początek lipca. Biorąc pod uwagę ostatnie kilkadziesiąt lat okazuje się, że pierwsze dwa tygodnie lipca są bardzo korzystne dla inwestorów i traderów obracających kapitał na amerykańskich rynkach akcji – wskazał prof. Eryk Łon z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

Wstęp

Tekst poniższy nie jest poradą inwestycyjną i nie stanowi rekomendacji w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 18 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych. Autor nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie treści zawartych w tym artykule.

Efekt „początku lipca” na giełdzie

Wielu znanych amerykańskich inwestorów jak np. Aleksander Elder uważa, że dokonując transakcji na rynkach akcji warto brać pod uwagę efekty sezonowe. Jednym z takich efektów jest tzw. początek lipca. Biorąc pod uwagę ostatnie kilkadziesiąt lat okazuje się, że pierwsze dwa tygodnie lipca są bardzo korzystne dla inwestorów i traderów obracających kapitał na amerykańskich rynkach akcji.

Można badać ten efekt sezonowy w dwóch wariantach. W pierwszym wariancie: badamy zachowanie indeksów giełdowych w okresie od 1 lipca do 8 lipca a w drugim wariancie: w okresie od 1 lipca do 15 lipca. Badania przeprowadziłem dla kontraktów terminowych na indeks S’P 500. Biorąc pod uwagę ostatnie 12 lat okazało się, iż zarówno w pierwszym, jak i drugim wariancie uzyskano dodatnie stopy zwrotu (odpowiednio: 0,57%) oraz 1,7%). Oznacza to, iż otwierając pozycje długie (kupując kontrakty) przy zachowaniu dźwigni 1:20 na 1 kontrakcie przy depozycie ok. 250 zł można było zarobić w badanym okresie odpowiednio: 25 zł oraz 85 zł. Przy otwarciu 10 kontraktów oznacza to już o wiele większy zysk, bo odpowiednio: 250 zł oraz 850 zł.

Warto zauważyć, że okres pierwszych dwóch tygodni lipca to generalnie okres licznych imprez towarzyszących Świętu Niepodległości Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Jak wiadomo święto to jest obchodzone w dniu 4 lipca. Jednak zarówno przed, jak i po tym dniu można zaobserwować optymistyczne nastroje Amerykanów. Jest to zachęta do krótkoterminowej konsumpcji, co przekłada się na większy popyt na żywność, fajerwerki czy podróże.

Dłuższy weekend w USA wywołany Świętem Niepodległości jest jednym z najbardziej wzmożonych okresów podróży w ciągu roku, co napędza zyski linii lotniczych, hoteli i branży gastronomicznej. To także okres wielkich wyprzedaży i promocji w handlu wielkopowierzchniowym.

Święto Niepodległości generuje także większą skłonność Amerykanów do zakupów bardziej ryzykownych instrumentów finansowych jak np. akcje spółek. Co prawda przed samym Świętem Niepodległości zmniejsza się zarówno płynność, jak i zmienność na rynkach akcji. Jednak po 4 lipca pojawia się ożywione zainteresowanie handlem na giełdzie. Inwestorzy są pozytywnie nastawieni do przyszłości i chętnie kupują akcje. Warto odnotować, iż generalnie początek lipca otwiera nowe półrocze na giełdzie, co skłania zarządzających funduszami inwestycyjnymi do śmielszych wycen posiadanych walorów. Z reguły chętniej rekomendują oni swoim klientom zakupy akcji.

Amerykanizacja rynków akcji

Okazuje się, iż efekt „początku lipca” występuje także na innych rynkach finansowych, zarówno dojrzałych, jak i wschodzących. Wiąże się to globalizacją rynków akcji. Z jednej strony wielu amerykańskich inwestorów instytucjonalnych inwestuje poza granicami USA. To powoduje, iż swój optymizm wywołany Świętem Niepodległości USA przenoszą oni niejako na rynki, w których funkcjonują. Z drugiej strony silne fale wzrostowe na giełdzie amerykańskiej nie mogą zostać nie zauważone przez krajowych inwestorów inwestujących na europejskich i azjatyckich rynkach akcji. Co skłania ich także do wzmożonych zakupów akcji w badanym okresie.

Początek lipca na polskiej giełdzie

Co ciekawe również inwestorzy lokujący kapitał na warszawskiej giełdzie chętnie kupują akcje na początku lipca. Okazało się, iż zarówno w okresie od 1 do 8 lipca, jak i od 1 do 15 lipca w ostatnich 12 latach mieliśmy do czynienia z dodatnimi stopami zwrotu z kontraktów terminowych na indeks WIG20. W pierwszym okresie zanotowano zwyżkę warszawskiego indeksu o 0,24%, a w drugim o 1,02%. Przy otwarciu długiej pozycji (kupno) na jednym kontrakcie futures na WIG20 przy depozycie ok. 2800 zł i dźwigni 1:20 można było zarobić odpowiednio: 140 zł oraz 560 zł. Gdybyśmy otworzyli 10 kontraktów zysk wyniósłby odpowiednio o 1400 zł oraz 5600 zł.

Co może sprzyjać a co przeszkadzać efektowi „początku lipca” na giełdzie?

Mimo sprzyjającemu rynkom akcji obecnemu okresowi kalendarzowemu warto zachować dużą ostrożność przy inwestowaniu na rynkach akcji.

Niewątpliwie czynnikiem korzystnym dla polskiego rynku akcji jest bardziej „gołębia” postawa prezesa NBP, prof. Adama Glapińskiego. Jak już wspominałem we wcześniejszych artykułach bankierów centralnych można podzielić na dwie grupy: „gołębi” i „jastrzębi”. „Gołąb” to decydent, który opowiada się bardziej za obniżaniem stóp procentowych a „jastrząb” to ten decydent, który raczej optuje za podwyżkami stóp.

Na ostatniej konferencji po posiedzeniu decyzyjnym Rady Polityki Pieniężnej (9 lipca obecnego roku) prezes NBP Adam Glapiński powiedział, że nie wyklucza złożenia wniosku o obniżkę stóp o 25 pkt bazowych po wakacjach. Przypomnijmy, iż obecnie główna stopa procentowa NBP tzw. stopa referencyjna utrzymuje się na poziomie 3,75%. Gdyby rzeczywiście wniosek ten przyjęto stopa ta spadłaby do poziomu 3,5%. Niższe stopy procentowe generalnie sprzyjają bardziej ryzykownym instrumentom finansowym takim jak akcje spółek. Zwiększa się wówczas skłonność do ryzyka ze strony inwestorów i traderów.

Warto też powiedzieć, iż czynnikiem zakłócającym efekt „początku lipca” na giełdzie jest w dalszym ciągu napięta sytuacja w Zatoce Perskiej. Nadal mimo podpisania porozumienia o zawieszeniu broni między USA a Iranem utrzymuje się duża niepewność na rynkach finansowych. Powyższy czynnik skłania wielu inwestorów i traderów do zachowania większej ostrożności przy dokonywaniu konkretnych transakcji finansowych.

prof. UEP, dr hab. Eryk Łon

drukuj